poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lublin

Dziennikarz podciął sobie żyły w kościele

  Edytuj ten wpis
Dodano: 30 lipca 2008, 13:29

Wojciech Sumliński, dziennikarz podejrzewany o składanie korupcyjnych propozycji byłym oficerom WSI, próbował popełnić samobójstwo.

Rano z kościoła Św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu, dziennikarza zabrało pogotowie. Podciął sobie żyły w czasie, gdy jego żona poszła po zakupy. Z jej relacji wynika, że jedna z modlących się w kościele kobiet wezwała pomoc, gdy zauważyła zakrwawionego człowieka.

- Boję się, że Wojtka nawet ze szpitala zabiorą do aresztu. Będę go prosić, aby się nie poddawał. Aby zbyt łatwo dranie nie cieszyli się z tragedii - mówi Monika Sumlińska, żona dziennikarza.

W stałym kontakcie z pania Moniką jest obrońca dziennikarza Roman Giertych. W rozmowie z nami nie ukrywał, że jest wstrząśnięty samobójczą próbą swojego klienta.

- Wierzył w państwo i sprawiedliwość. Decyzja o aresztowaniu sprawiła, że ta wiara legła w gruzach. To go kompletnie załamało - tłumaczy mec. Roman Giertych.
(pim, mag)

PRZECZYTAJ LIST WOJCIECHA SUMLIŃSKIEGO

Wczoraj warszawski sąd wydał decyzję o aresztowaniu Wojciecha S.

Prokuratura zarzuca mu, że wraz z płk. Aleksandrem L. sprzedawał oficerom WSI pozytywną weryfikację. Obaj mieli się powoływać na wpływy w Komisji Weryfikacyjnej.

- Decyzja sądu jest zaskakująca - ocenił jeden z obrońców S., mec. Stanisław Rymar. Jego zdaniem, nie ma zagrożenia utrudniania śledztwa przez S.

- Zapoznałem się z materiałami, które prokuratura zgromadziła na mój temat. Są tam jedynie słowa jednego oskarżyciela, płk Leszka Tobiasza, który mówi o tym, że miałem żądać od niego korzyści majątkowych za weryfikację.. Nie ma jednak ani jednego nagrania ze spotkania ze mną. Jego zeznania są jedynym dowodem przeciwko mnie - powiedział Wojciech S.

Śledztwo w tej sprawie trwa od grudnia 2007 r. Pewien oficer WSI zawiadomił prokuraturę, że proponowano mu pośrednictwo w załatwieniu pozytywnej weryfikacji za 200 tys. zł. Według prokuratury, Aleksander L. i Wojciech S. mieli w okresie od grudnia 2006 r. do 25 stycznia 2007 r., działając wspólnie i w porozumieniu oferować, że za 200 tys. zł załatwią pozytywną weryfikację. Obaj nie przyznają się do zarzutu.

W maju br. ABW zatrzymała Wojciecha S. w jego domu w Białej Podlaskiej.
Dziennikarz pracował w "Życiu”, "Gazecie Polskiej” i "Wprost”. Dla Telewizji Lublin Wojciech S. realizował program "Oblicza prawdy”.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
rozbawiona Iwona
Gość
rozbawiona Iwona
(16) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

rozbawiona Iwona
rozbawiona Iwona (8 czerwca 2015 o 14:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Lepiej zesrać się na rogu Świętokrzyskiej z Marszałkowską w Warszawie i tą "teczka" d*** sobie nie sobiesiakom podetrzeć.zadawanie się z takimi jak wy to gloryfikacja kaziroctwa smoleńskiego.Jeszcze jedno,ustawa lustracyjna mówi iż lustracji podlegają pretendenci na stanowiska państwowe i lustruje się tych co urodzili się przed 1972 rokiem,ja urodziłem się w 1982 roku i nie jestem kandydatem na żadne stanowisko.Leczcie się psychiatrycznie,bo z waszego toku "myślenia" wynika że jak miałem 5 lat współpracowałem z organami bezpieczeństwa państwa PRL.TOMASZ KUCHARSKI 02-683 WARSZAWA ul.BARTŁOMIEJA 5m9

To zawsze przechodzi z ojca na syna,spalony jesteś Cycu . Nie na takich teczki się znajdowały,tak czy tak i tak pójdziesz w piec !!! bu,ha,ha,ha

Rozwiń
Gość
Gość (8 czerwca 2015 o 12:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Lepiej zesrać się na rogu Świętokrzyskiej z Marszałkowską w Warszawie i tą "teczka" dupe sobie nie sobiesiakom podetrzeć.zadawanie się z takimi jak wy to gloryfikacja kaziroctwa smoleńskiego.Jeszcze jedno,ustawa lustracyjna mówi iż lustracji podlegają pretendenci na stanowiska państwowe i lustruje się tych co urodzili się przed 1972 rokiem,ja urodziłem się w 1982 roku i nie jestem kandydatem na żadne stanowisko.Leczcie się psychiatrycznie,bo z waszego toku "myślenia" wynika że jak miałem 5 lat współpracowałem z organami bezpieczeństwa państwa PRL.TOMASZ KUCHARSKI 02-683 WARSZAWA ul.BARTŁOMIEJA 5m9
Rozwiń
rozbawiona Iwona
rozbawiona Iwona (8 czerwca 2015 o 11:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Może mają teczkę na  ciebie Cycu ?  bu,ha,ha,ha.

Rozwiń
Gość
Gość (8 czerwca 2015 o 11:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Przepraszam.A co ja mam wspólnego z WSI oraz tzw.zabójstwem ks.Popiełuszki oraz próbą samobójczą pana Sumlińskiego?Nigdy nie byłem i nie jestem agentem służb specjalnych.Za przeproszeniem nie mam z tym gównem nic wspólnego i nie chcę mieć.Nie znam nikogo z tych osób.Przestańcie mnie nękać to do wyżej wymienionych oraz BOR i MON oraz Agencji Mienia Wojskowego albo idę na policję.TOMASZ KUCHARSKI 02-683 WARSZAWA ul.BARTŁOMIEJA 5m9
Rozwiń
czarna
czarna (22 lutego 2014 o 10:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Płk. Aleksander Lichocki – ostatni szef Zarządu I Szefostwa WSW, absolwent moskiewskich kursów GRU. Po zlikwidowaniu WSW, za zgodą Bronisława Komorowskiego przeniesiony do rezerwy kadrowej nowo powstałych Wojskowych Służb Informacyjnych. W 1991 r. w randze pułkownika i już na etacie generalskim odszedł z wojska. Powodem było rozpoczęcie prac tzw. komisji Okrzesika - sejmowej podkomisji ds. zbadania działalności byłej WSW, której raport wykazał nieprawidłowości i przestępstwa, mające miejsce w WSW. W latach 80. zajmował się prześladowaniem opozycji niepodległościowej i Kościoła. Na początku lat 90. brał udział w inwigilacji prawicy. Przyjaciel Edwarda Mazura, oskarżonego o zlecenie zabójstwa gen. Marka Papały.

Wieloletni znajomy Bronisława Komorowskiego. Do 2005 r. Lichocki pracował w Agencji Mienia Wojskowego.

Gdy w roku 2004 syn Komorowskiego został potrącony przez samochód jednego z najbogatszych Polaków, jadący w obstawie dwóch lancii BOR z pokazu Ferrari w hotelu Victoria, o fakcie tym poinformował dziennikarza Superexpresu Leszka Misiaka właśnie Aleksander Lichocki, przedstawiając się jako rzecznik i znajomy marszałka. Syn Komorowskiego został wówczas ciężko ranny. Według Lichockiego śledztwo tuszowano, a nagranie z monitoringu skrzyżowania ulic Marszałkowskiej i Świętokrzyskiej, gdzie doszło do wypadku urywa się tuż przed zdarzeniem. Sprawa nigdy nie znalazła finału w sądzie. Pułkownik Aleksander Lichocki, przedstawiający się jako lobbysta, był człowiekiem znanym w sejmie III i IV kadencji.

Oskarżony w związku z aferą marszałkową.

Płk Leszek Tobiasz – przyjęty przez wiceministra ON Komorowskiego do kontrwywiadu WSI . Przyjaciel płk Lucjana Jaworskiego. W latach 80. zajmował się prześladowaniem opozycji niepodległościowej, po roku 1990 penetrowaniem środowiska dziennikarskiego i Kościóła. Z teczki Nadzoru Szczególnego Kryptonim "Anioł", dotyczącej przygotowania i pozyskania materiałów mających na celu skompromitowanie abp. Juliusza Paetza wynika, że oficerem odpowiedzialnym za tę robotę był Leszek Tobiasz. Teczkę założono 28 lutego 2002 roku. Nielegalną działalnością Tobiasza zajmowała się Komisja Weryfikacyjna WSI, badał ją też Wojciech Sumliński. Główny bohater afery marszałkowej.

Powyższe cytaty pochodzą z ogólnie dostępnego artykułu pt. "Wszyscy ludzie Bronisława K.". 

Polecam również książkę opisującą kulisy całej intrygi środowisk tajnych służb wojskowych i bezpieki uknutej wobec członków Komisji Weryfikacyjnej ds. likwidacji WSI oraz dziennikarza Wojciecha Sumlińskiego pt. "Z mocy bezprawia" Wojciecha Sumlińskiego z 2012 roku i jej kontynuacji z 2014 "Z mocy nadzieji". 

Książka "Z mocy bezprawia" została wydana w formie audiobooka przez wydawnictwo Fronda. 

To lektura obowiązkowa dla wszystkich którzy zadają sobie pytanie: dlaczego w tym kraju jest tak jak jest? 

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (16)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!