czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Lublin

Dzierżawna: Ulica nie z tej ziemi

Dodano: 30 maja 2005, 20:51

Można tu dojść od Bystrzycy, przechodząc przez kładkę obok Lubelskiego Klubu Jeździeckiego, a dalej polną drogą wzdłuż rzeki. Albo od Krochmalnej. Wybieramy tę drugą drogę.
Zapowiada się ciekawie. Przy ul. Piekarskiej nie lada gratka dla tropicieli wspomnień z minionej epoki. Duży, opuszczony sklep spożywczy. Nędzna kartka "nieczynne do odwołania”. Za szybą regały i oryginalne lady, jakich od lat nikt w sklepie nie widział. Równie stare wagi uchylne. A obok nich pięciokilogramowy odważnik z młodszym rodzeństwem. Aparat fotograficzny sam rwie się do pracy. Nieco dalej trzech ogorzałych tubylców chłodzi się kolorowym napojem z procentami. Kształt butelki zdradza cenę trunku.
- Ty nie wyglądasz jak taka typowa Anka - wyznaje donośnie młody człowiek prężąc nagi tors w lejącym się z nieba żarze. Wraz z kolegami adoruje sklepową ze spożywczego przy Włościańskiej. Kobiety są cierpliwe. Amanci - głośni i chwiejni.
Jeszcze tylko kilka kroków. Mur z nabazgranymi sprayem wyrazami "uznania” dla policji. I już jesteśmy na Dzierżawnej.
Ulica wygląda jak większa siostra Wapiennej, po drugiej stronie Bystrzycy. Jeden asfaltowy trakt i cała siatka polnych dróg. I malowniczy mur pofabrycznych budynków. Chyba
po cukrowni.
Co krok niebiesko. To nie policja. Ani niezapominajki. Tylko pompy, zwane przez urzędników ulicznymi zdrojami. Pod jednym z nich zniszczona życiem kobieta płucze warzywa.
- Kto chciał, podciągnął sobie wodę do domu. Ale tak jest taniej - przyznaje pani Zofia.
Biednie i brzydko. Minęliśmy już kilka ostrzegawczych tabliczek "do rozbiórki”, "grozi zawaleniem”. Zza płotu dobiega gdakanie kur. Klimat jak na wsi. Dość absurdalnie wygląda otwarte na oścież okno rozchwianej chałupy i dobiegający głos z telewizora, który zastanawia się, co czeka Unię Europejską po tym, jak Francja odrzuciła w referendum unijną konstytucję. Unia? Tutaj?
Minęło już kilkanaście minut. W kieszeni wciąż te same dwie komórki. I kilkanaście złotych. Nie okradli. A miało być tak groźnie. - W dzień to panu kieszeni nikt nie opróżni - śmieje się Kazimierz Luśnia ze schodków swego domu. - Ale w nocy to tu się cuda dzieją. Jakie? Takie same jak
na 1 Maja, Kunickiego.
(drs)
Czytaj więcej o:
Ja
Gość
Ja
(5) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Ja
Ja (27 maja 2017 o 21:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ale pizzy na tą ulice to się chyba nie boją dowozić bez powodu xd
Rozwiń
Gość
Gość (1 kwietnia 2016 o 21:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Hehe dobre to gdakanie kur było ze 20 lat temu teraz to raczej nie widziałam domku z kurami a to płukanie warzyw w studzience i to obrabianie ludzi z kasy w nocy czy biały dzień to przesada..wiele razy wracalam po pracy do domu w noc gdzie panowie pili w swoich stałych miejscach i nigdy mnie nikt nie obrobil..może kiedyś i były włamania ale bez przesady..teraz takie rzeczy to tylko czasem się zdarzają jak chlopaki mają między sobą jakieś spory..to załatwiają między sobą i fakt najczęściej sąsiedzi dzwonią na policję gdzie interwencja jest niezwloczna bo tu każdy każdego zna..poza tym wiele kolegów i koleżanek z innych dzielnic Lublina zapraszalam do siebie i tez nikt nie zaczepił ich ani w dzień ani w nocy..taka opinia poszla kiedyś i tak zostalo i wszystkich rzucają do jednego wora poza tym z tej dzielnicy wiele osób studiuje i dobrze pracuje, stara się jak może by odnawiać mieszkanka bo tanio się tu mieszka..fakt są ludzie o niskim poziomie ale nie wszyscy są zli choć i jest też patologia ale są też ludzie którzy zakładają rodziny i żyją normalnie bez żadnych zboczen i ludzie też się chowają na prawowitych obywateli..kto tu nie mieszka ten nie wie i tylko żyje opinia z przeszłości..a to że wygląda dzierzawna tak jak wygląda to nie wina mieszkańców tylko władz miasta..
Rozwiń
Ja
Ja (17 czerwca 2011 o 22:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ej no bez przesady ..... Mieszkam tu juz bardzo dlugo i jeszcze nikt mnie nie okradl ani jeszcze nigdy nie plukalam warzyw pod studzienka .... Na pewno nie jest to zadna bogata dzielnica ale troche opanowania dla autora tego artykulu..... troszke za daleko ........(ża.)
Rozwiń
Marta
Marta (20 października 2008 o 17:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Może troche bez przesady coo?? raz zobaczyl jakis dziennikarz i juz sie podnieca.Jak ktos nie mysli to wody nie ma, jak ktos ma kury to widocznie ze lubi, a napisy sa wszedzie, sklep wyremontowany jest.Bez komentarza jak ci sie nie podoba to po co bylo tu przyjezdzac.Jak dla mnie to troche w tej branży dominuje chamstwo.Nikt tu w dzielnicy slamsów nie mieszka i sa ludzie ktorzy maja fajne domki a jesli kogos nie stac to normalne ze willi nie postawi...gdyby w polsce bylo inaczej to by tego nie bylo.Tylko po co pisac o dobrych stronach ulicy Dzierżawnej no nie?? heh...;/ żal troszke
Rozwiń
Mieszkanka:P
Mieszkanka:P (20 października 2008 o 16:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ha ha ha i jeszcze raz ha... Gratuluje temu kto to pisał, bo jak widać ma bardzo wybujałą wyobraźnię... Może coś z tego jest prawdą,ale na pewno nikt nie płucze warzyw pod studzienka lol...
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (5)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!