niedziela, 19 listopada 2017 r.

Lublin

Dziki biegają po Lublinie, nie chcą współpracować z urzędnikami

Dodano: 20 stycznia 2017, 20:36
Autor: Dominik Smaga

Fot. Maciej Kaczanowski / archiwum
Fot. Maciej Kaczanowski / archiwum

Żadnych efektów nie dało ustawienie specjalnych pułapek na dziki, które biegają po mieście. W stojące od listopada klatki nie złapał się ani jeden. Teraz Ratusz zastanawia się co robić dalej

Artykuł otwarty

Czytaj Dziennik Wschodni bez ograniczeń. Sprawdź naszą ofertę

Artykuł otwarty

Klatki zwane odłowniami zostały kupione przez miasto w zeszłym roku. Dwie takie pułapki stanęły w listopadzie w dzielnicy Sławin, bo tam dziki były widywane najczęściej i niepokoiły zwłaszcza mieszkańców ul. Poligonowej. Plan był taki, że dziki zwabione przynętą będą wchodzić do zatrzaskujących się za nimi klatek, a po podaniu środka nasennego będą wywożone daleko za miasto.

Ale z tych planów nic nie wyszło. – Nie złapaliśmy żadnego dzika – przyznaje Olga Mazurek-Podleśna z Urzędu Miasta.

Nie oznacza to, że tych zwierząt już w mieście nie ma. Owszem, są, a dowodów jest sporo. Aż 20 sygnałów o ich obecności odebrała Straż Miejska w czasie, gdy klatki stały na Sławinie.

– Z dwudziestu zgłoszeń, cztery dotyczyły martwych zwierząt: przy Osmolickiej, al. Kraśnickiej i Wyżynnej, gdzie w krótkim odstępie czasu znaleziono dwa martwe dziki – mówi Robert Gogola, rzecznik Straży Miejskiej. – Pozostałe zgłoszenia to sygnały od mieszkańców, którzy widzieli dziki na terenie miasta. Ostatnie odebraliśmy w poniedziałek: z Janowskiej i Grodzickiego.

Skoro dzików jest tak dużo, to dlaczego żaden nie złapał się w klatkę? Nad tym głowią się miejscy urzędnicy, którzy liczyli na to, że zimą zwierzęta będą bardziej podatne na przynętę podrzuconą w klatkach.

– Ciężko im jest znaleźć pożywienie pod śniegiem i ryć w zmrożonej ziemi – mówi Mazurek-Podleśna.
Teraz miasto zamierza spróbować szczęścia w innych miejscach, ale nadal w obrębie Sławina.

Dziki widywane są przeważnie w trzech rejonach miasta. Pierwszy to obszar między Koncertową a Nałęczowską, drugi to obrzeża Ponikwody w pobliżu oczyszczalni ścieków, a trzecim rejonem są okolice lasu Stary Gaj: od ul. Janowskiej, aż po południowe krańce blokowisk na Czubach.

Nie kumpluj się z dzikiem

Z napotkanym dzikiem nie należy się zaprzyjaźniać, w końcu to dzikie zwierzę, a nie kanapowy pupilek. Nie można go wołać, wabić, cmokać, ani próbować głaskać. Dziki źle znoszą takie komplementy.

Spotkanie warto zakończyć jak najszybciej, ale nie nerwowo. Nie warto też dzika zapraszać do swojego ogródka, a takim zaproszeniem są dla niego łatwo dostępne resztki żywności.

Zignorowanie tych zasad może się skończyć nawet poranieniem, a taki przypadek należy w Lublinie zgłosić do sanepidu (81 532 97 05) i inspektoratu weterynarii (81 748 37 48).

W razie kolizji drogowej z dzikim zwierzęciem na terenie Lublina można żądać odszkodowania za uszkodzenia pojazdu, zwracając się w tym celu do Zarządu Dróg i Mostów (81 466 57 82).

Widząc martwe zwierzę w Lublinie można dzwonić do Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt (81 466 26 42 lub 500 091 208) lub do Straży Miejskiej pod nr 986.

Widząc dzika i nie mając pojęcia, co zrobić, zawsze można zadzwonić do Straży Miejskiej.

Czytaj więcej o: Lublin dziki w Lublinie
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(20) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (26 stycznia 2017 o 17:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dziki z baranami nie współpracują! a jak już to z tymi co chcą się kumplować. Łapać dziki? wywozić? niech ktoś inny ma problem... rolnicy! niech biegają po wsiach!! postawić klatkę na łące, na otwartej przestrzeni to dzik łatwiej trafi, jeszcze może oświetlić nocą? i pilnować... no, to jest robota. Zaglądać codziennie do klatki, podjeżdżać autami, wypalać paliwo. a w radiu powiedzieli że 25 tyś wydali na ten cel. Tak, na dwie g... warte skrzynki! Jak by tam wrzucić dzika to poszedłby z nią w las taka to konstrukcja, widzieli dzika.. a koszty? same pensje patrolu, koszt paliwa, amortyzacja sprzętu, weterynarz, dać am dzikom, a ile godzin myślenia w urzędach nad tym dzikim problemem .... 25tyś??? a przy klatce smród człeka, to dzik przyjdzie? debilizm! a wy płaćcie podatki!!! a my ustawimy podłapki ;) i będziemy pilnować!!! ...żeby do 10tego pensja wpłynęła. Jak tu leże... jestem oburzony, zdruzgotany, debile nas okradli, znów!! ;((( sami siebie nie!! bo płacą podatki z naszych podatków? jak gospodarz miał by jaja, to myśliwi w tydzień... , ale ciachnęło się za dużo
Rozwiń
Gość
Gość (23 stycznia 2017 o 08:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
a poprzedni komendant jak byłby trzeżwy to wszystkie sam by wyłapał i po kłopocie
Rozwiń
Gość
Gość (21 stycznia 2017 o 22:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
a ekolodzy tak bronią dzików może po jednym do domu dać na zimę a na wiosnę wrócą na pola niszczyć plony
Rozwiń
Gość
Gość (21 stycznia 2017 o 15:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Żeby schwytać zwierzę to trzeba przewyższyć go inteligencją - a nasze urzędniki ? Ten przykład dobitnie to obnaża.
Rozwiń
ss
ss (21 stycznia 2017 o 11:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
chetnie bym cie obejrzal jak srutem probujesz zrobic cos dzikowi.tylko breneka sobie radzi ,lub pocisk wystrzelony ze sztucera.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (20)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!