sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Lublin

Eksplozja u chemika (wideo, zdjęcia)

Dodano: 11 czerwca 2008, 20:45

Nadzór budowlany zakazał użytkowania 10 mieszkań i klatki schodowej w bloku przy ul. Junoszy w Lublinie.

Uważa, że po wybuchu uszkodzenia budynku mogą zagrażać życiu mieszkańców. Prezes spółdzielni nie zamierza wyprowadzać ludzi.

W środę przed blokiem stali zdezorientowani mieszkańcy. - Nie wiemy, czy możemy bezpiecznie mieszkać - martwili się. - Nikt nas o niczym nie informuje.

Eksplozja wstrząsnęła ich domem we wtorek, tuż przed godz. 21. W łazience emerytowanego doktora chemii wybuchł pojemnik z trucizną na mrówki faraona.

- Akurat się goliłem - opowiada naukowiec. - Pojemnik musiał się rozszczelnić, wyciekły palne gazy, które zmieszały się z powietrzem - przypuszcza. - Płomień z piecyka gazowego zainicjował eksplozję.

Ogień poparzył chemikowi twarz i ręce. Na szczęście niegroźnie, bo po opatrzeniu w szpitalu wrócił do domu. W jego mieszkaniu eksplozja wyłamała drzwi. Naruszyła też ściany budynku.

- W dwu mieszkaniach stwierdziliśmy, że zewnętrze ściany osłonowe odchyliły się o centymetr od ścian nośnych - mówi Jacek Bogusz z Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w Lublinie.


Realizacja Agnieszka Antoń

Pęknięcia są również na klatce schodowej.

- W moim mieszkaniu jest rysa - mówi z niepokojem Helena Ryńska, która mieszka z chemikiem przez ścianę.

Nadzór budowlany uznał, że takie uszkodzenia mogą stwarzać zagrożenie dla życia i zdrowia mieszkańców. Wczoraj nakazał usunięcie uszkodzeń. A do tego czasu zakazał użytkowania 10 mieszkań i klatki schodowej.

- Nie wykonam tej decyzji - zapowiedział wczoraj Marek Czapski, prezes spółdzielni Centrum, do której należy blok. - Jestem budowlańcem z 35-letnim stażem i uważam, że uszkodzenia nikomu nie zagrażają. Żadna ściana konstrukcyjna nie została naruszona, stropy są całe.

Według prezesa, wzmocnienie odchylonych od pionu ścian potrwa jeden dzień.
- Jeśli prezes pozwoli tam ludziom mieszkać, zrobi to na swoją odpowiedzialność - ostrzega Bogusz. - Wydaliśmy decyzję zgodną z prawem budowlanym, żeby odsunąć zagrożenie.

Władze miasta nie zamierzają interweniować. - To spółdzielnia jest zobowiązana do zapewnienia lokatorom dachu nad głową, a nie miasto - mówi Paweł Fijałkowski, zastępca prezydenta Lublina.

- My reagujemy w sytuacjach nagłych, gdy np. coś się dzieje w nocy i nie ma innych możliwości. Wtedy jesteśmy w stanie zapewnić nocleg w hotelu, albo podstawić ogrzewane namioty.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!