środa, 23 sierpnia 2017 r.

Lublin

Fatalna frekwencja w wyborach do rad dzielnic. Potrzebne było także losowanie

Dodano: 17 marca 2015, 07:00
Autor: Dominik Smaga

Znikomym zainteresowaniem cieszyły się wybory do rad dzielnic. Kandydatów było mało, zdobyli niewiele głosów, bo mało kto poszedł do urn. Na wybory pofatygowało się nieco ponad siedmiu na stu mieszkańców. W efekcie do zdobycia mandatu niektórym wystarczyło... kilkanaście głosów.

Najwięcej głosów w skali miasta zdobył Radosław Osiak, kandydat do Rady Dzielnicy Sławin, którego poparło 307 osób. Zaraz za nim uplasowała się Grażyna Stadnik (Czuby Północne) z wynikiem 290 głosów. Ale już Joannie Baranowskiej wystarczyło 17 głosów, by wejść do Rady Dzielnicy Stare Miasto, z identycznym poparciem do tej rady weszła też Teresa Kwiatuszewska, a obie panie uzyskały najgorszy w Lublinie wynik.

To efekt bardzo małej frekwencji, która wyniosła ogółem 7,49 proc. - Możemy cały czas podkreślać, że to mało, ale proszę zwrócić uwagę, że to o prawie półtora procent więcej niż cztery lata temu, jest pozytywna progresja - mówi Jarosław Pakuła, przewodniczący Miejskiej Komisji Wyborczej.

O ile cztery lata temu rekordowa frekwencja w Głusku przekroczyła 20 proc., o tyle teraz nigdzie nie pojawił się choćby zbliżony wynik. Najwięcej osób poszło na wybory w dzielnicach peryferyjnych: Zemborzyce (14,42 proc.), Szerokie (14,32 proc.), Głusk (14 proc.), Hajdów-Zadębie (13,91 proc.) i Abramowice (12,67 proc.).

Natomiast najniższa frekwencja była w dzielnicy Śródmieście (4,19 proc.), Czuby Południowe (5 proc.) i Stare Miasto (5,31 proc.). W tej ostatniej do rady na swoją kolejną dzielnicową kadencję kandydowała posłanka Twojego Ruchu, Zofia Popiołek. Mandat dostała uzyskując… 19 głosów.

Przytłaczająca większość mieszkańców nie zainteresowała się wyborami, choć Ratusz próbował różnych zachęt. - Były spoty reklamowe, plakaty w autobusach i na przystankach - wymienia Beata Krzyżanowska, rzecznik prezydenta. Zapewnia, że miasto nie zamierza "uśmiercić” rad dzielnic. - Są dla nas wsparciem, są ważne w momencie opiniowania różnych projektów, pomagają diagnozować potrzeby dzielnic, ta współpraca się sprawdzała.

Stosunkowo małym zainteresowaniem cieszył się już sam nabór kandydatów do rad, bo było ich mniej niż dwóch na jedno miejsce. A w sześciu obwodach chętnych było dokładnie tyle, ile miejsc do obsadzenia i tu głosowania nie było, a każdy kto się zgłosił ma automatycznie zapewniony mandat.

W trzech dzielnicach o ostatecznym składzie rady rozstrzygnęło poniedziałkowe losowanie. Dlaczego? W czterech obwodach (dwóch na Bronowicach i po jednym na Szerokiem i Za Cukrownią) doszło do sytuacji, gdy dwie osoby uzyskały taką samą liczbę głosów.

Do pracy w radach tłumy się nie garną, bo za taką pracę nie dostaje się wynagrodzenia. Otrzymuje je jedynie (1700 zł na rękę) przewodniczący zarządu każdej z dzielnic, którego radni wybierają spośród siebie. Roczny budżet 27 rad dzielnic to łącznie 650 tys. zł, z czego 530 tys. zł idzie na diety, a 92 tys. zł na czynsze.

Co może rada

Rady dzielnic (zasiada w nich 441 osób) co roku decydują o podziale specjalnej rezerwy w miejskiej kasie wynoszącej 129 tys. zł na dzielnicę. W tym roku limit został już wyczerpany i nowe rady będą musiały czekać do przyszłego roku.
Wojtek
supernik
łysy z Brazzers
(6) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Wojtek
Wojtek (17 marca 2015 o 12:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Na Czechowie (osiedle Chopina) nie widziałem żadnych informacji na słupie. Przy klatkach wywieszono ogłoszenia 3 tygodnie przed wyborami, które wisiały tam może 2 dni bo wiatr zerwał. Trudno mi uwierzyć, że nie dało się tego lepiej zrobić. Jak były wybory do rady miasta wszędzie były ogłoszenia teraz zero. Widać różnice. Pan Prezydent nie jest zainteresowany większą frekwencją bo mogliby się nie załapać ludzie ze wskazania, którzy od lat stanowią klikę sprzyjająca zamierzeniom ratusza.

Proponuje podobnie jak w głosowaniu nad budżetem obywatelskim zrobić je przez internet. Nie trzeba będzie płacić za siedzenie w komisjach i niech głosowanie trwa 3 dni. Będzie większa frekwencja tego jestem pewien!

Rozwiń
supernik
supernik (17 marca 2015 o 11:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Wystarczy podzielić środki do dyspozycji Rad dzielnic kluczem z frekwencji wyborczej i wtedy i frekwencja by się zwiększyła i działania rad dzielnic.

Dlaczego nie stosujemy sprawdzoych rozwiązań z innych miast ?

Rozwiń
łysy z Brazzers
łysy z Brazzers (17 marca 2015 o 11:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

a po chuj mam isc i głosowac jak tam sami emeryci siedzą i gówno robią oprocz pierdzenia w stołek i marudzenia jak to im zle, na majdanek bym ich wszystkich wyjebał tam gdzie ich miejsce

Rozwiń
bum cyk cyk
bum cyk cyk (17 marca 2015 o 11:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Przytłaczająca większość mieszkańców nie zainteresowała się wyborami, choć Ratusz próbował różnych zachęt. – Były spoty reklamowe, plakaty w autobusach i na przystankach – wymienia Beata Krzyżanowska, rzecznik prezydenta.

He he dobre sobie.

Rozwiń
Lolek
Lolek (17 marca 2015 o 10:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Czyli wywalając rady znalazły by się pieniądze dla kolejnych 5 dzielnic.... kusząca perspektywa.

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (6)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!