sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Lublin

Film BBC: Jak Ania z Lublina szukała pracy


 (Kadr z filmu BBC)
(Kadr z filmu BBC)

Brzydkie i biedne lubelskie blokowisko. Żeby się stąd wyrwać, absolwentka UMCS wyrusza do Anglii – opowiada reportaż BBC. Jego bohaterka nie jest zachwycona sposobem, w jaki został pokazany jej wyjazd na wyspy.

– Ania została bohaterką reportażu telewizji BBC przez… przypadek – opowiada Jolanta Markiewicz, mama absolwentki UMCS. – Dwa dni przed wyjazdem, na początku lipca zadzwoniła do niej pani z tej telewizji. Córka odłożyła słuchawkę, bo była przekonana, że ktoś ją wkręca.

– Później był kolejny telefon i e-maile – wylicza 24-letnia Anna Markiewicz, która wystąpiła w brytyjskim dokumencie. – W końcu się zgodziłam. Ekipa telewizyjna przyjechała do mojego domu w Lublinie w czwartek, dzień później wyjechałam do Nottingham. Kamery towarzyszyły mi również w podróży i później już na miejscu. Zdjęcia trwały do końca września.

Godzinny film dokumentalny "Young, Foreign and Over Here” został po raz pierwszy wyemitowany w Wielkiej Brytanii 24 października. Ukazuje pięciu imigrantów ze wschodniej Europy – m.in. Polski, Węgier i Rosji. Co roku, jak dowiadujemy się z filmu, do Anglii przyjeżdża ok. 35 tys. takich osób. Dwie trzecie pochodzi właśnie z naszego kraju. W filmie, oprócz lublinianki, wystąpił również inny Polak, 18-letni Antoni z Warszawy.

Imigranci stykają się na miejscu z inną kulturą. Czasem mieszkają w przepełnionych domach. Bohaterka z Lublina opowiada w materiale, że jak przyjechała do Nottingham to w 6-osobowym mieszkaniu było 19 lokatorów. Z kolei kolejny bohater, też z Polski, pokazuje jak pogryzły go pluskwy. W filmie widzimy też Lublin. Są bloki na Czubach, deptak i dworzec PKS, z którego autobusem wyjeżdża pani Ania. Narrator wyjaśnia widzom, że jest to jedno z najbiedniejszych polskich miast.

Z filmu dowiadujemy się również, że młoda lublinianka po przyjeździe do Nottingham pracuje w magazynie za 200 funtów tygodniowo. Kobieta skarży się, że jest to chyba najgorsza jej praca.

W rozmowie z nami pani Ania zaprzecza, że przyjechała tu "za chlebem”. Przeprowadziła się do Anglii, by studiować.

– Wiedziałam gdzie jadę i nie wybrzydzam – przyznaje absolwentka UMCS. – W Polsce pracy w ogóle nie szukałam, bo wiedziałem, że wyjadę. Nie jest więc prawdą, że z kraju wygnała mnie bieda i brak perspektyw. Bo tak nie było.

Naukę opłacają jej rodzice, ale sama musi się utrzymać. – Praca w magazynie to nie jest szczyt moich marzeń, ale musiałam to robić, żeby przeżyć. Teraz pracuję w restauracji, ale to też nie jest moja docelowa praca.

•Więcej w piątkowym Magazynie
Czytaj więcej o:
juras
Votex
verailly mako
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

juras
juras (31 października 2011 o 14:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
W ocenie dziennikarzy BBC Lublin wypada jako jedno z najbiedniejszych miast Polski. Czy nie jest to kolejnym argumentem dla władz Lubelszczyzny by upomnieć się o coś więcej w Warszawie? Ale czy rządzący tu PSL-owcy potrafią zadbać o interes całej społeczności lubelskiej?
Rozwiń
Votex
Votex (31 października 2011 o 10:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='verailly mako' timestamp='1320050690' post='553216']
Typowe polskie malkontenctwo...
[/quote]

rozumiem że chciałeś zabłysnąć?
W jaki łatwy sposób można sobie wszystko wytłumaczyć. Przecież w polsce praca czeka na każdego. Trzeba zaznaczyć jeszcze, że nie ma problemu bezrobocia, to ludzie nie chcą pracować
Rozwiń
verailly mako
verailly mako (31 października 2011 o 09:44) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Typowe polskie malkontenctwo...
Rozwiń
Ania
Ania (31 października 2011 o 08:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Myślę, że jest to próba wytłumaczenia, że wcale nie jest tak żle. A tak naprawdę jest tragicznie.
Ktoś, kto szukał pracy, poznał rynek pracy i warunki jakimi się kieruje to wie że wcale w polsce łatwo nie można się odnaleźć. Jeszcze kilka lat temu dziwiłam się, wręcz byłam zdegustowana że młodzi ludzie wyjeżdzają w poszukiwaniu pracy za granicą. Od jakiegoś czasu zmieniłam zdanie i wiem że to po prostu jest konieczność.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!