czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Lublin

Sławomir Szostakiewicz, przedsiębiorca z Łomaz, miał dobrze prosperującą firmę. Miał, dopóki nie trafił na urzędników skarbówki.
Przez nich stracił cały majątek i pracę

- Zniszczyli mnie – mówi 26-letni Sławomir Szostakiewicz. – Zablokowali mi konta. Stałem się niewypłacalny. To koniec mojej firmy. Nie mogę nigdzie pracować, bo komornik i tak mi zabierze to, co zarobię.
Przed czterema laty Szostakiewicz zajął się skupem zwierząt rzeźnych. Firmę przejął po ojcu. W styczniu 2001 roku poszedł do Urzędu Skarbowego w Białej Podlaskiej. Wypełnił dokumenty rejestracyjne i stał się płatnikiem VAT. Co miesiąc wypełniał deklaracje i płacił podatek.
We wrześniu został wezwany do Urzędu Skarbowego. – Pokazali mi plik moich deklaracji. Przez 9 miesięcy były odrzucane przez komputer, bo jeden z pracowników zapomniał wprowadzić do bazy danych dokumenty rejestracyjne – mówi Szostakiewicz. – Przyznali, że to ich wina. Nie chcieli jednak, żeby sprawa nabrała rozgłosu. Uznałem, że wszystko zostało wyjaśnione.
Ale w 2003 r. Szostakiewicz miał kontrolę ze skarbówki. – Okazuje się, że wszystkie moje deklaracje zginęły w urzędzie – mówi przedsiębiorca. Kontrolerów nie przekonały dowody wpłat na 1,7 tys. zł przedstawione przez podatnika. – Kazali mi zapłacić 50 tys. zł rzekomo zaległych podatków z odsetkami – dodaje.
Nie pomagają skargi do Izby Skarbowej i Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Szostakiewicz znajduje kopię deklaracji z 2001 r., że był płatnikiem VAT. Ale fiskus odpisuje, że kopie się nie liczą. Pan Sławomir pisze do Ministerstwa Finansów. Dopiero wtedy Izba Skarbowa w Lublinie zmienia zdanie i wznawia postępowanie.
W bialskim US urzędnicy nie bardzo chcą o tym rozmawiać. – Sprawa będzie rozpatrywana ponownie przez Izbę Skarbową. Wtedy się okaże, kto zawinił. Poczekajmy – tylko tyle ma do powiedzenia Waldemar Miechowicz, zastępca naczelnika US.
W Izbie Skarbowej zasłaniają się tajemnicą skarbową. Pytamy o przepisy. – Jak nie ma oryginału, to po sprawie. Kopii nie bierzemy pod uwagę – wyjaśnia Stanisław Pawlonka, dyrektor IS w Lublinie.
A co na to Ministerstwo Finansów? – Potwierdzone kopie są dowodem. Chyba że urząd uzna inaczej – mówi Mirosława Malasa z biura prasowego MF.
– Nawet jeśli wygram z nimi, to i tak jestem skończony. Nikt nie będzie chciał robić ze mną interesów, bo przez fiskusa straciłem wiarygodność – mówi zrezygnowany Szostakiewicz. •
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!