wtorek, 26 września 2017 r.

Lublin

Fotel jeden, dyrektorów dwóch

Dodano: 15 stycznia 2003, 21:01

Zwolnionego w ubiegłym roku zastępcę dyrektora z Lubelskiego Urzędu Wojewódzkiego przywrócił do pracy lubelski sąd. Problem
w tym, że jego stanowisko jest już zajęte. Niewykluczone, że sądy wydadzą takie same wyroki w podobnych sprawach.

Od jesieni 2001 roku, czyli od ostatnich wyborów parlamentarnych, w urzędzie rządzi koalicja SLD–PSL. Zmiana sterów władzy pociągnęła za sobą roszady personalne. Pracę w LUW stracili ludzie związani z poprzednią ekipą, czyli Akcją Wyborczą Solidarność.
– W całym ubiegłym roku w wyniku reorganizacji z urzędu odeszło 107 osób. W ten sposób zredukowano zatrudnienie w LUW o ponad 11 procent – mówi Krzysztof Komorski, rzecznik prasowy wojewody.
Wśród nich znalazł się m.in. Marcin Pawlak, który od lipca 1998 roku był zastępcą dyrektora Wydziału Zarządzania Kryzysowego. Pracę stracił 11 marca ubiegłego roku. – Nowy dyrektor generalny zarzucił mi brak kwalifikacji. Chodziło o brak wyższego wykształcenie. Tego faktu nigdy nie ukrywałem. Zresztą nie miało to żadnego wpływu na wyniki mojej pracy, o czym świadczą liczne nagrody, które otrzymałem – wspomina Pawlak.
Dlatego ubiegłoroczną decyzję dyrektora generalnego LUW uznał za nieuzasadnioną i skierował sprawę do Rejonowego Sądu Pracy w Lublinie. Wyrok w tej sprawie zapadł w poniedziałek. Sąd podzielił opinię Pawlaka i uznał, że brak wykształcenia wyższego nie przeszkadza w zajmowaniu takiego stanowiska. – Ale wyrok nie jest prawomocny – tłumaczy Grażyna Kutermankiewicz, radca prawny LUW.
To oznacza, że procedura trwać może jeszcze kilka miesięcy. Mimo to Pawlak już w tym tygodniu zamierza stawić się do pracy, do czego ma prawo. Problem w tym, że jego stanowisko jest już zajęte przez Włodzimierza Stańczyka. Co się stanie, jak Pawlak pojawi się w urzędzie? – Decyzja dotycząca dalszej pracy pana Pawlaka zostanie podjęta z chwilą uprawomocnienie się wyroku – zapowiedział Rafał Przech z Zespołu Prasowego LUW.
To nie jedyna sprawa, jaką w sądzie pracy założyli byli pracownicy urzędu przyjęci do pracy za rządów AWS, a zwolnieni przez lewicę. Na sądowe rozstrzygnięcie czeka m.in. Mariusz Deckert, były pełnomocnik ds. ochrony informacji niejawnych. Stanowisko musiał opuścić wiosną ubiegłego roku. Jego miejsce zajął Grzegorz Wołoszko związany z Unią Pracy.
– Przyjęto do pracy człowieka, który nie miał niezbędnego poświadczenia bezpieczeństwa uprawniającego do wglądu do tajemnic państwowych, a zwolniono mnie, choć miałem takie poświadczenie. Jako przyczynę podano likwidację biura ochrony informacji niejawnych. Tymczasem to biuro działa dalej – wspomina Deckert.
Deckert jest obecnie szefem kancelarii prezydenta Lublina. – Co będzie, jak sąd przywróci mnie na byłe stanowisko? Jeszcze nie wiem, ale z pewnością rozważę, czy nie wrócić do LUW – zapowiada.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!