piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Lublin

Fundacja Felis: Dzień kota ma cały rok

Dodano: 16 lutego 2012, 17:23

Jeden z podopiecznych Katarzyny Drelich (Bartek Żurawski)
Jeden z podopiecznych Katarzyny Drelich (Bartek Żurawski)

Kilkanaście lat temu Katarzyna Drelich z Lublina zrezygnowała z pracy w szkole i zaczęła pomagać bezdomnym zwierzętom. Dziś jej Fundacja Felis znana jest w całej Polsce – dzięki niej dom znalazło prawie 1000 kotów.

Pierwszego kota przygarnęła w 1994 roku. Uczyła wtedy w szkole języka angielskiego, miała ustabilizowane życie i nie planowała niczego zmieniać.

– Nie myślałam o żadnej sformalizowanej działalności na rzecz zwierząt, ale zaczęłam się baczniej rozglądać wokół siebie. I widziałam coraz więcej bezdomnych kotów – wspomina Katarzyna Drelich, prezes Fundacji Felis z Lublina. – Zaczęłam się zastanawiać, jak im pomóc.

Pani Katarzyna zaczęła z czasem prowadzić akcje adopcyjne dla bezdomnych zwierząt, wyławiała dzikie koty do sterylizacji, organizowała sieć domów tymczasowych.

– Kontaktowało się ze mną coraz więcej ludzi z prośbą o interwencję. I tak z nauczycielki angielskiego stałam się jednoosobową instytucją ratującą zwierzęta z biedy – mówi Drelich.

18 lutego 2005 roku pani Katarzyna zarejestrowała Fundację Felis. Tłumaczy, że miała już wtedy tyle pracy i potrzeb związanych z pomocą bezdomnym czworonogom, iż musiała sformalizować działalność, by móc zbierać na nią pieniądze.

Od tego momentu jej życie całkowicie zostało podporządkowane działalności na rzecz zwierząt. Każdego dnia odławia dzikie koty do sterylizacji, leczy je, jeśli trzeba. Zwierzętom z interwencji szuka dobrych domów. Pracuje 24 godziny na dobę. Nie ma świąt, niedziel ani wakacji.

– Bywa, że wsiadam rano w samochód, jadę na drugi koniec Polski, w nocy wracam do Lublina i jeszcze jadę na interwencję. Jestem przedsiębiorstwem działającym całą dobę na pełnych obrotach – mówi Katarzyna Drelich. – Ale nie żałuję. Taką pracę sobie wybrałam. Można powiedzieć, że dzień kota mam cały rok.

Fundacja Felis to dziś marka znana w całej Polsce. Koty uratowane przez panią Katarzynę trafiły m.in. do Warszawy, Poznania, Trójmiasta, na Śląsk. Są dziś także w Anglii, Francji, we Włoszech. – Samych adopcji przeprowadziłam prawie 1000. Tyle samo kotów wysterylizowałam – wylicza.

Czego życzyłaby sobie w związku z dniem kota? – Żeby ludzie w sposób odpowiedzialny decydowali się na adopcję kota czy psa. Żeby ich dla zabawy nie rozmnażali. I żebym miała mniej pracy – bo to będzie znaczyło, że coraz mniej zwierząt potrzebuje pomocy.
Czytaj więcej o:
Gość
em.pe
kesja
(12) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (17 grudnia 2015 o 22:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gdyby po kilku latach ktoś tu przypadkiem trafił, to niech przeczyta co mam do powiedzenia. A to o mnie jest tekst i komentarze. Panna z Łęcznej, Sylwia Sz. palcem nie kiwnęła żeby kotkę wysterylizować wczesniej. Nie dokarmiała jej ani nic. Lekarz weterynarii poprosiła mnie abym kotce po zabiegu znalazła dom, bo jest miła i szkoda jej do piwnicy. Kotka trafiła do domu, który kupiłam 3 tyg. wcześniej. Jeszcze przed generalnym remontem. To stara drewniana chata na wsi, za cenę średniej klasy samochodu i to używanego. Nie, nie za pieniądze z malwersjacji fundacyjnych tylko ze sprzedaży mieszkania moich rodziców na Bronowicach. Kotów miałam w 2012 r. ok. 45 sztuk. Część faktycznie chorych, bo w takim stanie do mnie trafiły, a wyleczyć kota który był bezdomny, w złym stanie, a na dodatek teraz ze stresu ma obniżoną odporność jest trudno, o czym panna z Łęcznej najwyraźniej nie wie. psy też miałam i mam, bo trafiają do mnie znajdy, które zgarniam z parkingów przy lasach, ze stacji paliw, zabieram po zmarłych wiejskich babciach i dziadkach (rodzina dom bierze ale psa chce uspić, albo wyrzuca). No biegają po moim podwórku, a co mają robić? mam je uwiązać? Wszystkie sa wysterylizowane, odkarmione, zaszczepione p/wsciekliznie. Wiadomo, że w domu , który jest fundacyjnym domem tymczasowym z dużą ilością zwierząt nie będzie tak jak w salonie w belwederze. Ale jestem przekonana, ze Panna Bezczelna dużo rzadziej myje podłogę niż ja, bo u mnie zdarza się i po 4-5 razy dziennie i to cała powierzchnia! A że czasem przy natłoku pracy jest lekki bałagan? No jak wszędzie... Przy takiej ilości pracy nikt nie będzie muskał każdej fałdki na firance, ani sprawdzał czy fotele równo stoją.. Coś za coś. Zapraszam na facebookowy profil fundacji ( Foondacja Felis). Ocenicie sami czy to fundacja która działa, czy udaje że działa.
Rozwiń
em.pe
em.pe (30 lipca 2012 o 20:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
witam,
ja niestety rowniez musze sie baaardzo negatywnie odniesc co do tej 'fundacji' o ile to mozna nazwac fundacja, piwniczna kotka ktora mieszkala niemal od malego, ( ma rok) w naszej piwnicy byla dokarmiana przez sasiadow, w koncu sie okocila - kotki szybko znalazly dom, ale aby uniknac nastepnej takiej sytuacji postanowilismy wspolnie dzialac, znalezlismy fundacje Felis - bylismy umowieni z Pania 7 tyg wczesniej, ze jak kotki podrosna aby zabrac kocice i ja wysterylizowac (oplate mial poniesc powiat) dzien wczesniej zaczely sie problemy, otoz Pani nagle poinformowala nas , ze ona nie ma czasu,ze jedzie po inne male koty itd. w koncu po kilku dniach i ciaglym wydzwanianiu udalo sie aby weterynarz zabral kotke na sterylizacje(ale pani kasi nawet nie bylo,nie pokazala sie,.nie zainteresowala,chociaz wczesniej miala tak wielki zapal do wszystkiego)kotka po sterylizacji miala trafic z powrotem pod blok abys,y mogli sie nia zajac, niestety tak sie nie stalo..weterynarka zadzownila do 'fundacji' aby zabrano kotke,bo przeciez pwnie tam bedzie jej lepiej,szybko znajdzie dom itd. i to byl wielki blad...kotka byla mila,przyjazna,bardzo lagodnie nastawiona do kazdego czlowieka. w osatniej chwili sasiadka zainterweniowala i pojechala po nia ponad 70 km za lublin, do obskurnej rozwalajacej sie chaty z ponad 100 kotami ktore lazily po tym domu, w domu byl syf,smrod,sciany wygladlay jakby mialy sie zawalic,podlogi to samo, koty byly chore,wyglodozne,zaniedbane, nasza kochana kotka to samo! siedziala za szafa wychudzona,zostalo pol kotki ! wtystraszona, w totalnym szoku... sasiadka mowila ze te wszystkie chory byly w zaplakanym stanie,chore z zaropialymi oczami. chalupa - ruina. i to jest fundacja ? ktora ratuje niby zycuie zwierzat?chalupa na uboczu,bliko lasu. na podowrzu rowniez psy. widac ze ta kobieta ma nierowno pod sufitem, i zdarzenie przypomina te o ktorych mowa w tv . naszą kotkę objrzal pozniej weterzynasz, kotka jest wycienczona,odwodniona,musiala miec kroplowki oraz glukoze, przez kilka dni dochodzila do siebie. ta fundacja jezeli to mozna tak nazwac, to jakas porazka.!!
Rozwiń
kesja
kesja (27 lutego 2012 o 00:10) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Oj, głupiaś i zawzięta Melu ( choc masz na imię inaczej, i to nietrudno sie domyslec jak bo taka zapiekła przeciwniczka FF jest jedna). Nic nie wiesz o Fundacji, coś gdzieś usłyszałas i na dodatek nie zrozumiałaś bo już i słuch i umysł nie ten co kiedyś.
Masz te swoje 2 czy 3 kotki to sobie miej. Ale nie wypowiadaj sie o pracy osoby, która ma 20 razy tyle zwierząt do oporządzenia i nakarmienia co ty. Bo goowno sie na tym znasz.
Spróbuj przez tydzień robć choćby połowę tego co ta kobieta, i jesli przeżyjesz to wtedy będziesz mogła wypisywać swoje wątpliwe mądrości na forach.
Znam p. Księ i widziałam protokoły z inspekcji weterynaryjnych. We wszytskich stoi jak byk, ze zwierzęta są w stanie DOBRYM. Więc odczepcie się i zajmijcie swoją robotą.
A wszystkich czytajacych proszę o spuszczenie Meli i jej podobnych pieniaczy po brzytwie. Bo to podstawione osoby, które mają płatne od dokopania innym.
Aha, p. Kasia jest etatowym pracownikiem Fundacji, ma umowę o pracę. I to od 5-ciu już lat. Żadna tajemnica. Jest napisane na stronie fundacji.
Rozwiń
Gość
Gość (18 lutego 2012 o 11:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Mela' timestamp='1329552693' post='598707']
TAK TAK PANI REDAKTOR fUNDACJA fELIS TO ŻECZYWIŚCIE ZNANA MARKA ALE ZAPOMNIAŁA PANI NAPISAĆ CZEKA,WIĘC PANIĄ WYRĘCZĘ SMRODU I BRUBU.

Bardzo jestem ciekawa czy kiedykolwiek wetknęła tam Pani nos ? gdyby tak było ta by Pani takich bzdur nie pisała.

Pytam dlaczego ta P.Drelich nigdzie nie pokazuje wnętrza tej swojej pseudo fundacji? bo tam jest gorzej niż w chlewie !

Wstyd, że pisze Pani bzdury i wprowadza Pani w błąd czytelników, a Pani Drelich znalazła sobie dobry sposób na życie, bo ludzie dadzą

na zwierzęta a ona sama się na tym pasie.


Jeżeli nie mam racji to niech Pani napisze z czego się utrzymuje skoro nie pracuje.

Całe szczęście , że wreszcie zajęły się nią służby miejskie i weterynaryjne, to może wreszcie zrobią z tym porządek.
[/quote]


Miałam okazję być u pani Kasi i powiem krótko nie śmierdziało tak jak się tego spodziewałam a to co zobaczyłam ma się nijak do tej zacytowanaj wypowiedzi. Pewnie pani/pan specjalnie wyolbrzymia aby nadać jej dramatyczny charakter.
P
roponuję aby każdy zaczął najpierw od siebie świat naprawiać i dostrzegać nie cudze ale swoje sprawy a jak mu się bardzo nudzi to zająć czymś pożytecznym.

Pani Kasia robi bardzo dużo dobrego i nikt mi nie powie, że zarabia na tym miliony i opływa w luksusach a pomoc dla fundacji jest dobrowolna i nikt nie musi dawać nie pieniędzy ale nawet karmy dla tych zwierząt skoro uważa, że to pani Kasia ją zje a nie jej podopieczni.

Gdyby w ludziach było tyle serca i empatii ile w pani Drelich a mniej jadu i złośliwości to świat z pewnością byby lepszy.
Rozwiń
Mela
Mela (18 lutego 2012 o 09:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
TAK TAK PANI REDAKTOR fUNDACJA fELIS TO ŻECZYWIŚCIE ZNANA MARKA ALE ZAPOMNIAŁA PANI NAPISAĆ CZEKA,WIĘC PANIĄ WYRĘCZĘ SMRODU I BRUBU.

Bardzo jestem ciekawa czy kiedykolwiek wetknęła tam Pani nos ? gdyby tak było ta by Pani takich bzdur nie pisała.

Pytam dlaczego ta P.Drelich nigdzie nie pokazuje wnętrza tej swojej pseudo fundacji? bo tam jest gorzej niż w chlewie !

Wstyd, że pisze Pani bzdury i wprowadza Pani w błąd czytelników, a Pani Drelich znalazła sobie dobry sposób na życie, bo ludzie dadzą

na zwierzęta a ona sama się na tym pasie.


Jeżeli nie mam racji to niech Pani napisze z czego się utrzymuje skoro nie pracuje.

Całe szczęście , że wreszcie zajęły się nią służby miejskie i weterynaryjne, to może wreszcie zrobią z tym porządek.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (12)

Pozostałe informacje

18-20 sierpnia
komentarze (0)0
polubienia (1)1
17-08-2017

18-20 sierpnia

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!