wtorek, 24 października 2017 r.

Lublin

Gajewski: To nie ja

  Edytuj ten wpis
Dodano: 23 marca 2006, 20:44

W Lublinie lustruje, kto może. Od oskarżenia Ryszarda Gajewskiego zaczął Ryszard Bender, po nim przyszła grupa „Ujawnić Prawdę”, a wczoraj wyskoczył Leszek Zwierz z rolniczego związku „Ojczyzna”.


Zwierz wezwał wojewodę do „oczyszczenia kadr” w Urzędzie Wojewódzkim. – Administracja jest opanowana przez służby specjalne – grzmi szef „Ojczyzny”. I na dowód podaje nazwisko urzędnika tzw. policji pracy, sugerując, że był esbekiem. Wezwanie Zwierza pozostało, jak dotąd, bez odpowiedzi.
Posądzeń o współpracę z bezpieką nie musi się już obawiać Ryszard Gajewski, dyrektor Wydziału Organizacyjnego Urzędu Miasta w Lublinie. Sąd Lustracyjny właśnie uznał, że nie współpracował w sposób tajny i świadomy ze służbami bezpieczeństwa. Choć przed rokiem Bender ujawnił dokumenty IPN, z których wynikało, że Gajewski współpracował.
– Sądy lustracyjne wyspecjalizowały się w wybielaniu ludzi – twierdzi teraz Ryszard Bender, senator LPR. – Chciałbym wierzyć, że sąd ma rację – mówi senator. – Ale to oznaczałoby, że dokumenty w IPN były preparowane. A to niemożliwe.
Bender zwraca uwagę na jeszcze jedno: Jak w ogóle sprawa Gajewskiego trafiła na lustracyjną wokandę. Zgodnie z ustawą, możliwość skorzystania z lustracji mają prezydent, posłowie, senatorzy, wysocy urzędnicy państwowi. A Gajewski jest jedynie urzędnikiem samorządowym. – Ktoś musiał mu pomóc – podejrzewa Bender.
Gajewski rozmawia niechętnie. Jednak przyznaje, że wyrok Sądu Lustracyjnego przyjął z satysfakcją. Ale gdy pytamy, jak udało mu się stanąć przed sądem, kończy rozmowę.
Jego sprawa to tylko fragment histerii lustracyjnej. W tym tygodniu związana z „Solidarnością” grupa „Ujawnić Prawdę”, ujawniła listę tajnych współpracowników i pracowników SB. Informacje o agentach umieszczonych na liście zbierali na podstawie akt IPN. I wszystko opublikowali w Internecie.
– Gdybym nie był przekonany, że ci ludzie byli tajnymi współpracownikami, to nie umieszczałbym ich nazwisk na liście agentów – mówi Marian Król, szef regionu „S” i członek grupy. Jego zdaniem, ci ludzie mają prawo się bronić. Ale dla niego akta z IPN są wyrocznią.

Riposta Bendera

W styczniu ub.r. prof. Ryszard Bender, prezes Klubu Inteligencji Katolickiej w Lublinie, oskarżył o współpracę z SB kilku członków KIK. Zagroził, że ujawni więcej nazwisk, w tym z otoczenia abp. Józefa Życińskiego. To była riposta Bendera na decyzję arcybiskupa o odebraniu lubelskiemu KIK prawa do przymiotnika „katolicki”. Jedną z osób oskarżonych przez Bendera był Ryszard Gajewski. W aktach, które z IPN dostał profesor, Gajewski miał pseudonim „Spokojny”.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!