poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lublin

Kilkunastu uczniów Zespołu Szkół Chemicznych i Przemysłu Spożywczego w Lublinie trafiło dziś do szpitala po tym, jak w ich szkole ktoś rozpylił gaz pieprzowy.

Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Ale szkołę trzeba było zamknąć.

Ok. godziny 9.30 w szatni szkoły ktoś rozpylił gaz pieprzowy. Substancja natychmiast rozprzestrzeniła się na inne piętra. - Poczuliśmy drapanie w gardle, oczy zaczęły łzawić - opowiada Bartosz, uczeń mieszczącego się w tym budynku Technikum Chemicznego. - Chwilę później usłyszeliśmy polecenie: wszyscy mają opuścić szkołę - dodaje Magda z XII LO. Na szkolne boisko ewakuowano ok. 800 osób.

Troje uczniów, którzy źle się poczuli, trzeba było odwieźć do szpitala. W tym czasie w szkole trwało wietrzenie. - Otwarcie okien na dwie godziny wystarczyło, żeby gaz wyparował - tłumaczy Aneta Wożakowska-Kawska, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej w Lublinie. - Ok. godz. 12 uczniowie mogli już wrócić na lekcje.

Ale nie na długo. Bo następne osoby zaczęły się uskarżać na dolegliwości. Karetki zabrały do szpitala kolejne 12 uczennic. - Dziewczęta wpadły w histerię - mówi dr Hanna Lewandowska-Stanek, ordynator oddziału toksykologicznego szpitala im. Jana Bożego w Lublinie. - Miały dolegliwości potwierdzające zatrucie gazem pieprzowym, czyli duszności, nudności, bóle głowy. Po zbadaniu zostawiliśmy w szpitalu cztery uczennice. Czują się dobrze, ale mają inne choroby, które w zetknięciu z gazem pieprzowym mogą dawać nieprzewidziane reakcje i komplikacje. Musimy je obserwować.

- Na wszelki wypadek, o godz. 13, zdecydowaliśmy o skróceniu lekcji i zamknięciu szkoły do końca dnia - mówi Marek Szaniawski, dyrektor Zespołu Szkół.

W szkole pojawili się za to policjanci. Funkcjonariusze otrzymali zapis wideo z kamer, które znajdują się w szkole. - Dziś zostali też przesłuchani nauczyciele i dyrekcja. Zależy nam także na porozmawianiu z uczniami, którzy trafili do szpitala. Można przypuszczać, że skoro ucierpieli najbardziej, to byli najbliżej tego, kto rozpylił substancję - mówi Agnieszka Kwiatkowska z lubelskiej policji.

Co grozi autorowi głupiego żartu? O tym zdecyduje prokurator.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(Anonimowy)
Czytelnik
dakarlbn
(5) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

(Anonimowy)
(Anonimowy) (1 listopada 2007 o 16:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
znalazłes bład to zwróc uwagęale nie ty musisz zwyzywaczenada!!!!!!!!!!
Rozwiń
Czytelnik
Czytelnik (1 listopada 2007 o 15:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Czy w tej gazecie pracuja deb***E ? nawet nie potrafia prawidlowo podac nazwiska dyrektora szkoly W ZSChiPS NIE MA dyrektora o w/w nazwisku
Rozwiń
dakarlbn
dakarlbn (31 października 2007 o 11:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
to bylo bardzo głupie
Rozwiń
czarna perla lbn
czarna perla lbn (30 października 2007 o 20:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
z tego co wiem to dyrektor nazywa sie Szymański a nie Szaniawski wiem bo chdziłam do" Chemika"
Rozwiń
Jegomość
Jegomość (30 października 2007 o 16:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Myślę ze gaz rozpylono, albo z powodów obronnych ( jeden uczeń atakował drugiego , ten drugi się bronił gazem który sobie kupił za 29 zł ), albo gaz rozpylono dla draki, żeby skrócić lekcje.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (5)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!