wtorek, 24 października 2017 r.

Lublin

Gdzie urząd nie może, tam strażaków pośle

  Edytuj ten wpis
Dodano: 8 sierpnia 2005, 21:02

Maria i Stanisław Matwiejczukowie wczoraj sprzątali dom swoich rodziców przy ul. Sokolniki w Lublinie. W czwartek przeszła tamtędy ponadmetrowa fala Czerniejówki. Woda wlewała się przez okna. - Ojciec jest inwalidą. Nie rusza się z łóżka - mówi Maria Matwiejczuk. - Gdyby nie strażacy, utonąłby. A mama razem z nim, bo nie chciała zostawić go samego - opowiada.

Wszędzie czuć odór. W domu nie da się wytrzymać dłużej niż kilka minut. - Musimy wszystko wyrzucić. Zostaną tylko ściany - tłumaczy Stanisław Matwiejczuk. - A cała tragedia przez to, że ktoś nie dopatrzył Czerniejówki. Rzeka jest zarośnięta i zaniedbana. Wcale się nie dziwię, że duża ilość wody nie miała którędy płynąć.
Za utrzymywanie rzeki odpowiada Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Lublinie. Leszek Boguta, p.o. dyrektor zarządu, tłumaczy to brakiem pieniędzy. - W tym roku dostaliśmy o 60 proc. mniej dotacji niż przed rokiem. Nie mamy funduszy na doprowadzenie Czerniejówki do właściwego stanu - przekonuje.
Zarząd podlega pod Urząd Marszałkowski. W piątek dyrektora Bogutę wezwał na dywanik szef Departament Rozwoju Wsi i Ochrony Środowiska UM. - Czekam na wyjaśnienia - mówi Zygmunt Babkiewicz, dyrektor departamentu. Ale ani w piątek, ani wczoraj Boguta nie pojawił się w urzędzie.
Za Czerniejówkę wzięli się za to strażacy. Wczoraj usuwali konary i zanieczyszczenia mogące tamować wodę. - Tam, gdzie ktoś coś zaniedbał, wysyła się strażaków. A my musimy jechać - zauważa Ryszard Starko, rzecznik lubelskiej straży. Strażacy rozwozili też wczoraj worki z piaskiem i wypompowywali resztki wody z podtopionych domów. Wszystkie służby w Lublinie są w pełnej gotowości na wypadek kolejnej fali deszczów. Synoptycy zapowiadali opady na początek tego tygodnia.
W całym regionie trwa liczenie strat. Wojewoda Andrzej Kurowski zobowiązał przedstawicieli zalanych gmin do oszacowania zniszczeń. Wczoraj wezwał ich do siebie. - Część samorządów sobie z tym poradziła, ale zdecydowana większość ma problemy z kalkulacjami - tłumaczy Krzysztof Komorski, rzecznik wojewody. - Gminy mogą starać się o preferencyjne kredyty dla rolników, a także o dotacje na budowę infrastruktury drogowej i mieszkalnej. Żeby jednak wojewoda wystąpił do Warszawy o pieniądze, straty muszą być udokumentowane - wyjaśnia.
Andrzej Kurowski złożył już u premiera wniosek o ogłoszenie stanu klęski żywiołowej na terenie gminy Godziszów. Tydzień temu w wyniku nawałnicy doszło tam do uszkodzenia blisko 500 budynków oraz zniszczenia większości upraw. - Liczymy, że premier przychyli się do tego wniosku. Pomogło by to nam w staraniu się o pieniądze na odbudowę zniszczeń - przekonuje Andrzej Olech, wójt Godziszowa. Wczoraj z wójtem spotkał się marszałek województwa Edward Wojtas.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!