piątek, 9 grudnia 2016 r.

Lublin

Głosujcie, to wasz obowiązek

Dodano: 11 maja 2003, 21:22

Aleksander Kwaśniewski przekonywał do unii nie tylko dorosłych (Dorota Awiorko)
Aleksander Kwaśniewski przekonywał do unii nie tylko dorosłych (Dorota Awiorko)

Jak powiemy "nie”, to Polska zafunduje sobie próżnię gospodarczą - tak do głosowania za Unią Europejską przekonywał wczoraj mieszkańców Rybczewic prezydent Aleksander Kwaśniewski. Na spotkanie z głową państwa przybyło około tysiąca rolników.

wygląda w tej niebieskiej koszuli - ucieszyła się wysoka blondynka z lornetką przy oczach, gdy na scenie pojawił się Kwaśniewski. Głowa państwa była najważniejszym gościem wczorajszych obchodów "Święta Kwitnących Sadów” w Rybczewicach w powiecie świdnickim.
- Moja wizyta u was to pewnego rodzaju podróż sentymentalna - zaczął prezydent. - W latach 70. często tu przyjeżdżałem. W towarzystwie żony, której siostra pracowała w tutejszym ośrodku zdrowia - wyjaśnił.
Resztę wystąpienia Kwaśniewski poświęcił kwestiom związanym z Unią Europejską. - Witam zwolenników UE. Ale także przeciwników. Szczególnie tych, którzy rozwiesili ten transparent z muchomorem (widniał na nim napis "UE NIE” - red.).

Nim prezydent skończył to zdanie, przed eurosceptykami jak spod ziemi wyrosła grupa euroentuzjastów. Uzbrojeni w balony z hasłem "Głosuję na tak” starali się zasłonić transparent z muchomorem. Bezskutecznie. Przeciwnicy unii byli wyżsi.
Prezydent przekonywał jednak dalej. - Obojętnie, jak w referendum będziemy głosować. Ale powinniśmy wziąć w nim udział. To nasz obywatelski obowiązek.
Zdaniem Kwaśniewskiego Polska wchodzi do unii na najkorzystniejszych warunkach. - Ci, którzy twierdzą, iż możemy poczekać i za kilka lat wynegocjować jeszcze lepsze warunki, są w błędzie.
- Niezły jest. Mówi już pół godziny. I wszystko z głowy - komentowali między sobą młodzi ludzie.
Kwaśniewski zapewnił, że Lubelszczyzna najwięcej zyska na wejściu do unii. - Tak było z najbiedniejszymi regionami, np. w Grecji i Portugalii.
Po prezydencie głos zabrali m.in. szef PSL Jarosław Kalinowski i  Lech Nikolski, minister odpowiedzialny za referendum. Rolnicy, którzy przysłuchiwali się wystąpieniom, mieli wiele wątpliwości. Liczyli na dyskusję z prezydentem. Tymczasem mogli mu zdać jedynie trzy pytania. - Unia nas zniewoli. Jak do niej wejdziemy, to ok. 80 proc. gospodarstw padnie - denerwował się Krzysztof Jarocki. - Zniewolenie? To słowo w ogóle nie ma sensu - odpierał ataki prezydent Kwaśniewski. - Kłamstwo. Żadne gospodarstwa nie upadną - dodał minister Kalinowski.
Po pytaniach prezydent Kwaśniewski na chwilę wmieszał się w tłum. Były pozdrowienia, uściski dłoni. Następnie wsiadł w BMW i pojechał do miejscowej szkoły, gdzie otworzył pracownię komputerową. Na koniec wizyty pojawił się w ośrodku zdrowia - w tym samym, gdzie przed laty pracowała siostra jego żony. Stąd w kolumnie samochodów ruszył do Świdnika i odleciał do Warszawy.

Zostało po prezydencie

Program wizyty niemal do ostatniej chwili był zmieniany. Ostatecznie wypadł m.in. punkt "prezydencki posiłek”. Sandacz, wędliny, chleb miejscowego wyrobu, woda gazowa z cytryną czekały przygotowane w budynku Urzędu Gminy. Aleksander Kwaśniewski nie zdążył jednak skosztować tych specjałów
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO