czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Lublin

Głosujcie, to wasz obowiązek

Dodano: 11 maja 2003, 21:22

Aleksander Kwaśniewski przekonywał do unii nie tylko dorosłych (Dorota Awiorko)
Aleksander Kwaśniewski przekonywał do unii nie tylko dorosłych (Dorota Awiorko)

Jak powiemy "nie”, to Polska zafunduje sobie próżnię gospodarczą - tak do głosowania za Unią Europejską przekonywał wczoraj mieszkańców Rybczewic prezydent Aleksander Kwaśniewski. Na spotkanie z głową państwa przybyło około tysiąca rolników.

wygląda w tej niebieskiej koszuli - ucieszyła się wysoka blondynka z lornetką przy oczach, gdy na scenie pojawił się Kwaśniewski. Głowa państwa była najważniejszym gościem wczorajszych obchodów "Święta Kwitnących Sadów” w Rybczewicach w powiecie świdnickim.
- Moja wizyta u was to pewnego rodzaju podróż sentymentalna - zaczął prezydent. - W latach 70. często tu przyjeżdżałem. W towarzystwie żony, której siostra pracowała w tutejszym ośrodku zdrowia - wyjaśnił.
Resztę wystąpienia Kwaśniewski poświęcił kwestiom związanym z Unią Europejską. - Witam zwolenników UE. Ale także przeciwników. Szczególnie tych, którzy rozwiesili ten transparent z muchomorem (widniał na nim napis "UE NIE” - red.).

Nim prezydent skończył to zdanie, przed eurosceptykami jak spod ziemi wyrosła grupa euroentuzjastów. Uzbrojeni w balony z hasłem "Głosuję na tak” starali się zasłonić transparent z muchomorem. Bezskutecznie. Przeciwnicy unii byli wyżsi.
Prezydent przekonywał jednak dalej. - Obojętnie, jak w referendum będziemy głosować. Ale powinniśmy wziąć w nim udział. To nasz obywatelski obowiązek.
Zdaniem Kwaśniewskiego Polska wchodzi do unii na najkorzystniejszych warunkach. - Ci, którzy twierdzą, iż możemy poczekać i za kilka lat wynegocjować jeszcze lepsze warunki, są w błędzie.
- Niezły jest. Mówi już pół godziny. I wszystko z głowy - komentowali między sobą młodzi ludzie.
Kwaśniewski zapewnił, że Lubelszczyzna najwięcej zyska na wejściu do unii. - Tak było z najbiedniejszymi regionami, np. w Grecji i Portugalii.
Po prezydencie głos zabrali m.in. szef PSL Jarosław Kalinowski i  Lech Nikolski, minister odpowiedzialny za referendum. Rolnicy, którzy przysłuchiwali się wystąpieniom, mieli wiele wątpliwości. Liczyli na dyskusję z prezydentem. Tymczasem mogli mu zdać jedynie trzy pytania. - Unia nas zniewoli. Jak do niej wejdziemy, to ok. 80 proc. gospodarstw padnie - denerwował się Krzysztof Jarocki. - Zniewolenie? To słowo w ogóle nie ma sensu - odpierał ataki prezydent Kwaśniewski. - Kłamstwo. Żadne gospodarstwa nie upadną - dodał minister Kalinowski.
Po pytaniach prezydent Kwaśniewski na chwilę wmieszał się w tłum. Były pozdrowienia, uściski dłoni. Następnie wsiadł w BMW i pojechał do miejscowej szkoły, gdzie otworzył pracownię komputerową. Na koniec wizyty pojawił się w ośrodku zdrowia - w tym samym, gdzie przed laty pracowała siostra jego żony. Stąd w kolumnie samochodów ruszył do Świdnika i odleciał do Warszawy.

Zostało po prezydencie

Program wizyty niemal do ostatniej chwili był zmieniany. Ostatecznie wypadł m.in. punkt "prezydencki posiłek”. Sandacz, wędliny, chleb miejscowego wyrobu, woda gazowa z cytryną czekały przygotowane w budynku Urzędu Gminy. Aleksander Kwaśniewski nie zdążył jednak skosztować tych specjałów
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!