poniedziałek, 11 grudnia 2017 r.

Lublin

Gwiazdy filmowe z XV LO

  Edytuj ten wpis
Dodano: 4 czerwca 2007, 20:09

Akcja filmu toczy się w Zespole Szkół nr 1 w Lublinie. Aktorzy: uczniowie, pedagog, nauczyciele. Efekt: wyróżnienie w konkursie filmowym "Szkoły bez Przemocy”.

Scena pierwsza: młody chłopak stoi przed szkołą. Zachęca, żeby do niej wejść. Dlaczego? Bo to szkoła, w której jest bezpiecznie i próżno tam szukać przejawów agresji. Później widać, jak nastolatek wiesza plakat informujący o włączeniu się szkoły do kampanii "Szkoła bez przemocy”.
W kolejnej scenie pojawia się nowa twarz. To pani z portierni, która pilnuje, żeby nikt obcy nie wtargnął do szkoły. - W tej dyżurce obserwuje się obcych klientów - tłumaczy przewodnik po szkole, czyli uczeń Maciek Gajda.
Przez kolejne trzy minuty chłopak prowadzi widzów do pani pedagog, później pokazuje to, co się dzieje na przerwach, rozmawia z uczniami. Kamera najeżdża też na dziewczyny siedzące na parapetach. Ale za chwilę widzowie stają się świadkami, że nie uchodzi im to na sucho. Na korytarzu pojawia się kobieta. Idzie pewnym krokiem. W ręku trzyma dziennik.
- Proszę natychmiast stąd zejść - mówi stanowczo do dziewcząt. Uczennice schodzą, a ona idzie dalej. To nauczycielka kontrolująca szkołę podczas przerw. Zagląda także do toalety. - Bo każdy zakamarek w szkole jest dobrze sprawdzany - zapewnia narrator. Ostatnia scena: najazd kamery na gazetkę ścienną. A tam wszystko, co się tyczy Szkoły bez przemocy.

- Reportaż kręciliśmy przez dwa dni. Niektóre sceny powtarzaliśmy nawet po sześć razy - mówi Łukasz Jędrzejewski, podpisujący się także jako Hawier007, reżyser filmu, a na co dzień uczeń drugiej klasy XV Liceum Ogólnokształcącego należącego do ZS nr 1. - Na przykład to, jak Maciek wieszał plakat "Szkoły bez przemocy” na tablicy. Tekst mu się mylił.
Jak to się stało, że postanowił nakręcić ten film? - Już trochę siedzę w tym biznesie. Więc kiedy dyrektor poprosił mnie o nakręcenie reportażu o naszej szkole, nie miałem oporów, żeby się tym zająć - mówi.
Łukasz zorganizował aktorów, załatwił u nauczycieli pozwolenie na kręcenie podczas lekcji. Namówił też do wystąpienia przed kamerą swoją wychowawczynię - Annę Piotrowską. To ona nie pozwoliła uczennicom przesiadywać na parapecie. W pracy pomagali mu koledzy z klasy. - Zajmowałem się dialogami, oświetleniem. Nawet zagrałem scenę w filmie. Ale później musieliśmy ją wyciąć - śmieje się Dawid Plewik.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!