niedziela, 11 grudnia 2016 r.

Lublin

Haracz pod katedrą

Dodano: 3 września 2002, 17:05

Popilnować samochód? – pyta kobieta jednego z kierowców. Gdy słyszy odmowną odpowiedź, mówi do grupki stojących w pobliżu mężczyzn – Koło mu przedziurawię. To obrazek z parkingu pod Archikatedrą Lubelską.

„Opiekunowie” dzielą się wpływami na parkingu. Z lewej strony od wejścia do katedry stoi grupka mężczyzn i jedna kobieta. Z drugiej strony „opieką” trudni się dwóch młodych chłopaków. Podchodzą natychmiast do parkujących pod katedrą samochodów i proszą o pieniądze. Czasami trzymają w rękach gwóźdź.
Parking jest własnością parafii św. Jana Chrzciciela. Proboszcz parafii, ks. Adam Lewandowski zna problem.
– Zwróciłem się do policji – mówi ks. Lewandowski – Przez jakiś czas był nawet punkt obserwacyjny z katedry, ale nic to nie dało. Moim marzeniem jest, żeby koło katedry pojawiał się częściej policyjny patrol, tak jak na parkingu przy ul. Przystankowej. Tam sytuacja się uspokoiła.
– Postaramy się zlikwidować ten proceder – obiecał mł. inspektor Ryszard Pachuta, komendant miejski policji w Lublinie. – Obejmiemy opieką ten parking, służby prewencyjne zwrócą na niego uwagę. Będziemy wysyłać tam patrole. Sprawa jest trudna, bo ciężko udowodnić tu wykroczenie. Ktoś musiałby zgłosić przypadek wyłudzania pieniędzy i zeznawać.
Niektórzy kierowcy odmawiają płacenia za „popilnowanie” samochodu. Niektórzy jednak wolą nie ryzykować i dają kilka złotych „opiekunom”.
– Umówiłem się z nimi, że dam im pieniądze, kiedy będę wyjeżdżał, ale nic im nie dałem – przyznaje Stefan Niewęgłowski z Łęcznej – Ale czasami daję, bo boję się o samochód. Moim znajomym porysowali raz karoserię. Przez jakiś czas był spokój, kiedy zrobiło się głośno o „parkingowych” a teraz znów jest to samo. Najgorzej jest właśnie pod katedrą i na Lubartowskiej.
Marian Rusinek i jego syn Tomasz, którzy legalnie pobierają opłaty za parkowanie przy katedrze, doskonale wiedzą co się dzieje.
– Wiemy, kto to robi, ale niewiele możemy zrobić – przyznaje M. Rusinek. – Jeśli będziemy próbowali ich przegonić, mogą przyjść i na złość zniszczyć komuś samochód. Czasami przyjeżdża policja, spisuje ich i odjeżdża, bo nie może nic im zrobić.
– Jakiś małolat urwał raz kierunkowskaz, bo kierowca nie dał mu pieniędzy. – opowiada Tomasz. – Złapałem go i zadzwoniłem po policję. Po jakimś czasie przyjechali i zabrali go. Wjechali radiowozem do najbliższej bramy i go wypuścili. Chłopak zaraz był z powrotem na parkingu i jeszcze opowiadał, że przejechał się radiowozem. To co my możemy im zrobić? Jedni odchodzą, to przychodzą inni i tak w kółko.

Nie płać haraczu

Na początku wakacji prowadziliśmy akcję przeciwko pseudoparkingowym działającym na miejskich parkingach. Efekt? Wyłudzacze przestali nękać kierowców. Jeśli jednak zauważycie Państwo, że problem powraca na nowo, dzwońcie do nas. Czekamy na sygnały, tel. 534-06-06.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO