poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lublin

Historia trolejbusów w Lublinie: A cóż to za dziwactwo?

  Edytuj ten wpis
Autor: Dominik Smaga

Budowa pierwszej linii trolejbusowej w Lublinie ruszyła w 1952 r., gdy w Związku Radzieckim słuszne
Budowa pierwszej linii trolejbusowej w Lublinie ruszyła w 1952 r., gdy w Związku Radzieckim słuszne

Gdyby nie wojna, która 38 lat temu wybuchła na Bliskim Wschodzie, to trolejbusów w Lublinie już by nie było. A przecież stały się już jednym z symboli miasta.

Udostępnij na Facebook


I trudno dziś uwierzyć, że Szwajcarzy pokazali trolejbus władzom Lublina już prawie 100 lat temu i że władze…popukały się wówczas w czoło.

A cóż to za dziwactwo?

Niewiele brakowało, by Lublin był pierwszym polskim miastem z trolejbusami. Ich uruchomienie zaproponowała w 1919 r. władzom miasta genewska firma Austro-Daimler. Mowa była wówczas o "tramwaju bezszynowym”. Ale taki pojazd został uznany w magistracie za dziwactwo i oferta trafiła do kosza.

Obaw nie miał za to Poznań. Tam w 1930 r. powstała pierwsza w Polsce linia trolejbusowa. Trajtki były w tym mieście 40 lat. Na taką sieć zdecydowały się też Warszawa, Olsztyn, Legnica, Gdynia i Wałbrzych.
Próbowały też inne miasta. W Gorzowie Wielkopolskim trolejbusy jeździły w latach 1943–45, była nawet linia towarowa. Podczas walk o miasto sieć została zniszczona. W 1944 r. trakcja zawisła też w okupowanej Jeleniej Górze, ale do miasta nigdy nie dotarł żaden pojazd, a po roku sieć rozebrano. Podobnie w Bydgoszczy: Niemcy zbudowali sieć, sprowadzili wozy, ustalili datę otwarcia linii. Ale weszła Armia Czerwona i z trakcji nie zostało prawie nic.

Dziś system komunikacji trolejbusowej mają jeszcze tylko Tychy i Gdynia.

Radzieckie gruchoty

Lublin długo czekał. Budowa pierwszej linii ruszyła w 1952 r., gdy w Związku Radzieckim słuszne były trolejbusy, a u nas słuszne było to, co radzieckie. Był też inny powód: wozy na prąd lepiej radziły sobie na stromiznach.

Uroczyste otwarcie linii odbyło się 21 (o dziwo nie 22) lipca 1953 r. Zajezdnia znajdowała się przy ul. Garbarskiej. Trasa łączyła Dworzec Główny PKP z pętlą przy ul. Nowotki (obecna Radziszewskiego). Na trasę ruszyły radzieckie wozy JaTB–2 wyprodukowane w 1937 r. Najpierw jeździły w Moskwie, skąd jako dar trafiły do Warszawy. Stolica dała je nam. Wozy częściej się psuły, niż jeździły; brakowało do nich części.

Ogórek zwija druty

Jeszcze w 1953 r. uruchomiono drugą linię – nr 16 – która z ul. Nowotki jeździła na skrzyżowanie ul. Kunickiego i Mickiewicza. W 1957 r. rozpoczęto budowę nowoczesnej zajezdni na Helenowie. Jej część gotowa była w 1960 r., a całość w 1963 r. W taborze były już nie tylko radzieckie wozy, ale i czechosłowackie skody. – Jak na swoje czasy nie były to złe pojazdy – ocenia Bohdan Turżański, który o miejskiej komunikacji nad Bystrzycą wie praktycznie wszystko.

W 1962 r. nad Sławinkiem zawisła trakcja jednotorowa, czyli taka, pod którą nie mogły minąć się wozy jadące w przeciwnych kierunkach. Rok później trajtki dotarły na LSM, w 1965 r. do Fabryki Samochodów Ciężarowych, a w 1967 r. na Majdanek. Cztery lata później było już 15 linii.

– To był okres największej świetności lubelskich trolejbusów – przyznaje Turżański. – Miały wtedy duże znaczenie dla transportu w mieście, przewoziły około połowy pasażerów. Ale wszystko popsuł "ogórek”.
"Ogórkiem” nazywano autobus jelcz 043. Był na tyle dobry i sprawnie wjeżdżał na wzniesienia, że śmiało mógł konkurować z pojazdami na szelkach. I to on sprawił, że w Polsce zaczęto na potęgę likwidować trakcje trolejbusowe. W 1972 r. druty znikły ze Sławinka. W 1982 r. trolejbusy miały całkiem opuścić Lublin.

Wojna ratuje trolejbusy

Trajtki pewnie by nie przetrwały, gdyby nie wojna na Bliskim Wschodzie. W 1973 r. Syria i Egipt zaatakowały półwysep Synaj i Wzgórza Golan. Przez to cena baryłki ropy na światowych giełdach wzrosła dziesięciokrotnie. To ocaliło pojazdy na prąd.

W ślad za decyzją o utrzymaniu w Lublinie komunikacji trolejbusowej nie poszły jednak nowe inwestycje. Miasto rosło, a sieć trakcyjna nie rozwijała się. W efekcie, trolejbusy nie dojeżdżały do największych dzielnic. Dopiero w latach 90. nowe druty pojawiły się nad ul. Wolską i na odcinku al. Kraśnickiej między Zana a Węglinem. W 2007 r. trakcja dotarła na Czuby, dzięki czemu trajtki kursują przez ul. Orkana, Armii Krajowej, Bohaterów Monte Cassino, Wileńską i Głęboką do Filaretów.

Zrobimy tramwaje

W 2001 r. do użytku wszedł pierwszy w mieście trolejbus niskowejściowy. Złożono go w zajezdni na Helenowie. Tu, przez lata powstała silna kadra fachowców.

– Ten jelcz jeździ do dziś, ma numer boczny 808. Był to pierwszy trolejbus potrafiący oddawać energię do sieci podczas hamowania – opowiada Piotr Hołyszko, zastępca kierownika Zakładu Trolejbusowego w Miejskim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym. Niedługo później na bazie nadwozia jelcza powstały jeszcze dwa podobne wozy, tym razem jednak wysokopodłogowe.

Aż w końcu zapadła decyzja o rozpoczęciu prac nad trolejbusami z silnikiem asynchronicznym. – Szczegóły jego działania można by długo omawiać. Istotne jest, że taki silnik nie wymaga obsługi. Wystarczy przesmarować łożyska i przedmuchać silnik sprężonym powietrzem. Nie ma za to np. potrzeby szlifowania styków – mówi Hołyszko.

Tak MPK nawiązało współpracę z bolechowską firmą Solaris. Na bazie jej nadwozi zmontowano w Lublinie trzy trolejbusy. A to nie koniec kooperacji. – W najbliższym czasie oddelegujemy pięciu naszych ludzi do pracy dla Solarisa przy produkcji nowych tramwajów dla Poznania – zapowiada Tomasz Fulara, prezes MPK Lublin.

Na Helenowie powstało też kilka innych trolejbusów. Jeden z nich miał autonomiczny układ zasilania. Wyposażony był w urządzenia magazynujące energię. – Był w stanie przejechać do 8 km ulicami, nad którymi nie ma trakcji – podkreśla Hołyszko. Niestety, z powodów prawnych wóz trzeba było przerobić i bez drutów nie umie już jeździć.

A drutów przybędzie

I to sporo. – Obecnie sieć ma blisko 30 km – informuje Jakub Kozak z Zarządu Transportu Miejskiego.
Do końca września 2015 r. nad ulicami ma zawisnąć w sumie 26 km nowej trakcji. Powstanie też dziewięć nowych podstacji zasilających. Miasto ma zakupić 70 niskopodłogowych trolejbusów, z których 20 będzie mieć dodatkowy, awaryjny układ napędowy w postaci silnika spalinowego. Projekt przewiduje też zakup trzech nowych wozów technicznych oraz budowę nowoczesnej zajezdni trolejbusowej przy ul. Grygowej.

To tylko część projektu budowy systemu miejskiego transportu publicznego, na który magistrat dostał unijne dofinansowanie. Całość, obejmująca także m.in. zakup 100 autobusów, ma kosztować ponad 520 mln złotych, z czego blisko 311 mln zł pokryje unijna dotacja. – To dla nas bardzo ważny projekt – mówi Katarzyna Mieczkowska-Czerniak, rzecznik prezydenta. – Zależy nam na zwiększeniu roli komunikacji miejskiej w transporcie mieszkańców Lublina.

Choć koszt przewozu pasażerów trolejbusem jest droższy od transportu autobusowego, to miasto stawia na wozy na szelkach. – Są bardziej ekologiczne – stwierdza Kozak. – Są cichsze i nie emitują spalin w mieście.

Jak urośnie sieć

Już w maju przyszłego roku trolejbusy kursujące przez ul. Głęboką w kierunku LSM i Czubów nie będą musiały jechać przez ul. Zana. Dobudowana zostanie trakcja nad Głęboką od Filaretów do Wileńskiej i nad samą Wileńską. W zeszłym tygodniu Zarząd Dróg i Mostów otworzył oferty od firm zainteresowanych budową tego odcinka. Miasto ma na to 3,3 mln zł, najtańsza oferta opiewa na 2,4 mln zł.

Jeszcze w tym miesiącu okaże się, ile firm chce budować trakcję nad Diamentową i Zemborzycką oraz przebudować skrzyżowanie tych ulic. Plany zakładają też budowę nowego odcinka nad al. Unii Lubelskiej, ul. Podzamcze i Unicką do istniejącej sieci nad Obywatelską. Przebudowane ma zostać skrzyżowanie al. Spółdzielczości Pracy i Lubartowskiej z Unicką.

Trakcja, która kończy się teraz przy skrzyżowaniu ul. Kunickiego z Sierpińskiego i Głuską, zostanie przedłużona przez ul. Abramowicką do nowej pętli. Sieć kończąca się na pętli na Majdanku przez Drogę Męczenników Majdanka i Doświadczalną będzie doprowadzona do pętli na Felinie. Tuż obok wiszą już druty nad nowym odcinkiem ul. Grygowej.

Nowe odcinki trakcji trolejbusowej obejmą też ulice: Abramowicką, Andersa, Mełgiewską, Bohaterów Monte Cassino, Armii Krajowej, Jana Pawła II, Filaretów, Zana, Nadbystrzycką, Krochmalną i Lwowską.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
COOLejaż
Artur M.
troley
(8) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

COOLejaż
COOLejaż (4 listopada 2012 o 13:23) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Artur M.' timestamp='1351977841' post='689746']
Szkoda ze nie jezdza w Krakowie czy Bielsku-Bialej... :-(
[/quote]

[quote name='Artur M.' timestamp='1351977841' post='689746']
Szkoda ze nie jezdza w Krakowie czy Bielsku-Bialej... :-(
[/quote]Nic się nie martw -już niedługo przedłuża trakcję trolejbusową z Lublina aż do Bielska-Białej -i to nawet przez Kraków!
Rozwiń
Artur M.
Artur M. (3 listopada 2012 o 22:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Szkoda ze nie jezdza w Krakowie czy Bielsku-Bialej... :-(
Rozwiń
troley
troley (5 października 2011 o 21:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Trolejbus jest bardzo szybki, ma przyśpieszenie zbliżone do sam. osobowego. Gdyby szofer troleja ruszył na maxa pasażerowie wypadli by pewnie przez tylną szybę. Nie smrodzi jak autobusy. Na górkach jest niezawodny-wystarczy porównać sapiący autobus na Świętoduskiej lub Wodopojnej i "fruwający" trolejbus na Lubartowskiej. Jest cichy.
A najwazniejsze Unia dotuje transport elektryczny więc w Lublinie możemy mieć jedna z najnowocześniejszych komunikacji publicznych w Polsce. Ceny prądu (podwyżki mozliwe tylko dwa razy do roku i to po zaakceptowaniu URE) nie szaleją z dnia na dzień jak paliwa. A tak na stacji paliw codzienne zdziwienie. Jak drogo! Eksploatacja trolejbusu jest tańsza od 20-30% nizsza jak autobusu. Tylko głąby z ZTM po linii PO magą twierdzić inaczej. Czym więcej trolejbusów, tym wieksze rozłożenie kosztów utrzymania trakcji. Wystarczy porównać koszt utrzymania na 20 wozów z szelkami, a 200. Jest różnica? W Lublinie jest produkowany tani prąd w Elektrociepłowni na Wrotkowie, więc koszt przesyłu energii to grosze.
Trolejbus to nie wynalzek komunistyczny, ale USA. Zresztą na całym świecie kursują trajtki od Japonii po Stany. Od Chin po Włochy.
Rozwiń
majk
majk (3 października 2011 o 14:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Przyznam, że nie rozumiem priorytetów. Moim zdaniem miasto powinno w pierwszej kolejności inwestować w poprawę jakości nawierzchni dróg, wymianę taboru, biletomaty w każdym pojeździe, porządne przystanki z tablicami elektronicznymi i monitoringiem... Trajtki to trochę fanaberia jednak. Rozumiem jeszcze gdyby były tańszym wariantem, ale dopłacać do nich to już przesada.
Rozwiń
an
an (3 października 2011 o 13:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
nie rozumiem jednego po co druty nad ul. Wileńską tak jak jest teraz jest dobrze i tak tą ulicą kursuje l linia trolejbusowa - 153 która była by lepiej zagospodarowana jeżdżąc przez Zana i Filaretów a nie Wileńską . Ominięcie ważnych instytucji przy Zana jak Sąd czy ZUS to nie jest dobry pomysł stąd i tłumy podróżnych niezbyt wielkie. Ktoś chyba na siłę chce mieć trolejbusy na Wileńskiej. Pieniądze z budowy tej trakcji lepiej przeznaczyć w inne miejsca choćby na przedłużenie trakcji do Felina.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (8)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!