poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Lublin

IPN: Kolejki po teczki pandory

Dodano: 10 lipca 2008, 18:42

W tym roku już 214 osób wystąpiło do lubelskiego Instytutu Pamięci Narodowej o wgląd do swojej teczki.

Może to zrobić każdy, kto podejrzewa, że padł ofiarą inwigilacji. To nic nie kosztuje, ale czekać trzeba aż rok.

Alfred Bondos, działacz "Solidarności” ze Świdnika zgłosił się do INP już kilka lat temu. - Chciałem zobaczyć, jak wyglądał cały mechanizm działania Służby Bezpieczeństwa - tłumaczy Bondos. - Ale to, co przeczytałem w swoich dokumentach, było dla mnie szokiem. Szczególnie nazwiska osób, które na mnie donosiły. To ludzie, którym ufałem i pomagałem. Cios był ogromny.

Jednak Alfred Bondos nikomu z donosicieli nie zrobił nigdy żadnego wyrzutu. Mówi, że to, co przeczytał w swojej teczce, na zawsze pozostanie jego tajemnicą.

- Nauczyłem się w życiu pokory i wybaczania. Widziałem, jak bezpieka łamała ludzi. Niech każdy z nich rozstrzygnie we własnym sumieniu krzywdę, którą mi wyrządził.
Ale są tacy, którzy nie zamierzają wybaczyć.

- Jak zobaczyłem, co zrobili z Wałęsą, jak z bohatera zrobili kapusia, to pomyślałem, że nie będę dłużej siedział spokojnie - denerwuje się pan Kazimierz, były kolejarz. - Chcę wiedzieć, kto na mnie w pracy donosił, a teraz zgrywa przyjaciela. Na pewno porozmawiam sobie z tymi ludźmi.

Pan Kazimierz chce w najbliższych dniach wystąpić do IPN z wnioskiem o udostępnienie do wglądu kopii swoich dokumentów.

- Takich wniosków wpływa do nas średnio 3, 4 dziennie - mówi Agata Fijuth, asystentka prasowa IPN w Lublinie. - Wniosek wypełnia się w obecności naszego pracownika. Trzeba mieć ze sobą dowód osobisty.

Potem zostaje już tylko czekać. - Kwerenda trwa ok. roku. Poszukiwane są wszelkie ślady nazwiska w dokumentach w całym kraju - dodaje Fijuth. - Dokumenty są potem u nas do wglądu. Można też wystąpić o kserokopie i zabrać je do domu. Wszystko jest bezpłatne.

Ale nie każdy, kto wystąpi z wnioskiem, zajrzy do swojej teczki. - Funkcjonariusze SB nie dostaną do wglądu dokumentów, które zostały przez nich wytworzone w związku ze służbą - uprzedza Marcin Krzysztofik, naczelnik biura udostępniania i archiwizacji dokumentów w IPN w Lublinie.

Podobnie wygląda sytuacja, gdy w trakcie kwerendy okaże się, że ktoś jest zarejestrowany jako tajny współpracownik SB lub UB.


Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!