poniedziałek, 18 grudnia 2017 r.

Lublin

Iwona i Rafał marzą o ślubie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 3 czerwca 2008, 11:43

On wychował się w domu dziecka, ona jest sierotą, dlatego chcą stworzyć swojemu synkowi normalny dom. W lipcu biorą ślub.

Iwona i Rafał (oboje po 25 lat) od czterech lat tworzą parę. Ich synek Leoś ma 3 latka.

- Chcemy w końcu wziąć ślub. Odwlekaliśmy ten moment, bo pieniędzy nie było. Przecież same obrączki ile kosztują, a stroje czy skromne przyjęcie to już w ogóle majątek. Nie ma nam kto pomóc. Tak to mają bidulowce i sieroty jak my... - rozkłada ręce Rafał Kurek z Lublina.

Datę ślubu już wyznaczyli

Odbędzie się 19 lipca w archikatedrze lubelskiej. To ich parafia. - Sakramentu udzieli nam za darmo proboszcz ks. Adam Lewandowski. Jesteśmy mu bardzo wdzięczni - mówi Iwona Grzesiak. - Przydałaby się jeszcze suknia ślubna, jakiś garnitur, obrączki.

- Chcielibyśmy też zrobić skromne przyjęcie. Zaprosić wujków i ciotki, tak około 20-25 osób. Nie chcemy za darmo, ale może ktoś by zechciał nam jakiejś zniżki udzielić? Żeby ślub wyglądał jak ślub i żebyśmy mieli co pamiętać - dodaje Rafał.

Życie ich nie rozpieszczało

Rafał trafił do domu dziecka w wieku 11 lat. I spędził tam kolejne 7 lat. W czasie, gdy tam przebywał, zmarła mu mama. Na weekendy i święta zabierała go babcia. Przygarnęła go, gdy skończył 18 lat i opuścił dom dziecka. Mieszkali razem na 15 mkw. Wtedy skończył trzyletnie Liceum Profilowane. Potem dołączyła do nich Iwona i pojawił się Leoś.

- Było ciasno, ale wtedy szczęście się do nas uśmiechnęło. Z Bożą pomocą dostałem mieszkanie z Urzędu Miasta - cieszy się Rafał. - Nie ukrywam, że ciężko jest żyć, ale chcę być porządnym człowiekiem.

Może niektórzy się dziwią, że biedny wybrał biedną. Ale to właśnie pomaga nam się zrozumieć.

Iwona nie była w domu dziecka, choć też nie miała lekko. Oboje rodzice pili, dziewczyną nikt się nie zajmował. Mama umiera 5 lat temu na raka, ojciec rok temu. - Jestem sierotą. Nie mam od nikogo pomocy. Pracuję na stażu w przedszkolu jako pomoc kuchenna. Dostaję 250 zł miesięcznie, ale z tego muszę jeszcze zapłacić 125 zł za przedszkole Leona - mówi Iwona.

Z opieki społecznej dostają 200 zł co drugi miesiąc na dożywianie.

Rafał też pracuje, zarabia 900 zł.

- Jak dostaliśmy mieszkanie, zaczynaliśmy od zera, musieliśmy kupić wszystko od karnisza poprzez dywan, po pralkę. Nam nikt nie pomógł - wzdycha Iwona. Dlatego pozaciągali trochę długów, u znajomych i w banku.

- Chcę uczciwie pracować. Chciałbym się zatrudnić za granicą, jestem gotowy do ciężkiej pracy i otwarty na propozycje solidnych pracodawców. Pracując tu, w Polsce, nigdy nie spłacę długów - ubolewa Rafał. - Normalnie żyjemy, prowadzimy się dobrze i tylko poprzez pracę możemy osiągnąć cel, czyli lepsze życie.

Już udało nam się znaleźć suknię ślubną dla Iwony! Dostanie ją od naszej Czytelniczki z Lublina.

- Mam suknię w odpowiednim rozmiarze i chętnie ją oddam. Po co ma wisieć w szafie, kiedy może komuś przynieść szczęście? - uśmiecha się pani Monika.
Suknię przekażemy dziś.


  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
joki
Anna
(2) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

joki
joki (3 czerwca 2008 o 13:46) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
W takiej sytuacji są w Polsce miliony. Macie dobrze, że macie mieszkanie.
Rozwiń
Anna
Anna (3 czerwca 2008 o 12:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Obrączki mogą być srebrne, oprzecież to tylko symbol,nie muszą być drogie, suknie już panna mloda ma, a jeśli chodzi o pzyjecie, to może niech ci kuzyni się zrzucą, zamiast kupwoać droższe prezenty niech każdy np. za siebie zapłaci w knajpie,gdzie pójdziecie na obiad po ślubie i po kłopocie. Jeśli ktos z kuzynów jest mniej zamożny, to po prostu za mniej zamówi sobie.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (2)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!