czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Lublin

Jajko jajku nierówne

Dodano: 25 marca 2005, 20:16

W święta Wielkanocy jajko to ścisła czołówka naszego jadłospisu. Ale i na co dzień nimi nie gardzimy. Skąd właściwie biorą się jajka?

Kura nr 34562, tak jak i dziesiątki tysięcy innych kur, na fermie spędza nieco ponad półtora roku. Przyjeżdża jako małe pisklę i obija się przez 19 tygodni. Potem znosi pierwsze jajko. Robi to prawie codziennie.
Kury na fermach mieszkają w pochyłych klatkach. Dlatego zniesione jajko swobodnie stacza się na taśmociąg. Stąd windą jedzie na główny ciąg. Łączą one wszystkie kurniki. Tą drogą jajka trafiają do pakowalni. - Możemy spakować nawet 25 tysięcy jaj w ciągu godziny - tłumaczy Małgorzata Dudkowska, współwłaścicielka "Fermy Drobiu w Turce” pod Lublinem.
Jajko wjeżdża do pakowalni, gdzie jest poddawane wstępnej selekcji. Brudne, krzywe i pęknięte odpadają. Reszta jedzie dalej. Czeka na nie fotokomórka. - Ona steruje pistoletem natryskowym, który wykonuje nadruk - tłumaczy Dudkowska.
"Podpisane” jajka dzielone są potem wedle wielkości i trafiają do pudełek. I to wszystko tylko wydaje się takie proste. - Unia narzuciła nam ostre rygory. Kury są systematycznie badane przez weterynarzy - mówi Dudkowska.
I chociaż na podlubelskiej fermie produkuje się 120 tys. jaj dziennie, to nasz region potęgą w tej dziedzinie nie jest. W tej kategorii nie dobiliśmy nawet do średniej krajowej. Za to jemy ich całkiem sporo. - W ciągu dwóch ostatnich dni sprzedaliśmy ok. 4 tys. wytłaczanek po 30 jaj każda - mówi nam Jarosław Moc, dyrektor lubelskiego "Reala”.
To oznacza 120 000 jaj.
O takiej sprzedaży nie może marzyć Mariusz Siejko, właściciel "Małego Zoo” w Niemcach. Po pierwsze, jego jajko kosztuje 60 zł. Po drugie gotuje się aż półtorej godziny. A po trzecie: to jajo strusia. - Ale w smaku jest bardzo podobne do kurzego - mówi Siejko.
Są jeszcze jaja kur wiejskich. Do dostania np. u gospodarza. Czy są lepsze? - Przy dzisiejszej metodzie żywienia i odpowiednim dawkowaniu składników paszowych jajka z fermy są równie dobre, co jajka od zwykłych, wiejskich kur - wyjaśnia Jan Sławomirski, wojewódzki lekarz weterynarii w Lublinie. - Poza tym, to nie wiadomo gdzie i co je wiejska kura. Więc jaja z fermy są na pewno bezpieczniejsze.
A skąd wiadomo, które jajka są świeże? - Wystarczy włożyć je do garnka z wodą - mówi Tomasz Wdowiak, kucharz z Grand Hotelu Lublinianka. - Nieświeże się unoszą.
A świeże idą na dno.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!