czwartek, 19 października 2017 r.

Lublin

Jak dbamy o zwierzęta

  Edytuj ten wpis
Dodano: 10 grudnia 2002, 18:40
Autor: Lidia Dzierba

Psom jest potrzebna ocieplana buda i ciepły posiłek, kotom wystarczy uchylić piwniczne okienko. Inaczej mogą nie przetrwać mrozów.

Co miesiąc kasa Lublina daje ponad 21 tys. złotych na schronisko dla psów. W Świdniku też są pieniądze wykarmienie bezdomnych zwierząt.
– Na ulicach nie ma bezpańskich psów – mówi prof. Halina Kowalska-Pyłka, prezes Lubelskiego Stowarzyszenia Ochrony Zwierząt w Lublinie. – Jeśli takie zwierzę błąka się, jest wyłapywane i odwożone do schroniska.
Dlatego podczas siarczystych mrozów nie ma obawy, że bezpańskiemu psu stanie się krzywda.
– Warunki w schroniskach: lubelskim i nowym świdnickim są dobre – uważa prof. Kowalska-Pyłka. – Psy mają ciepły kąt do spania i odpowiedni posiłek. Nic im nie grozi.
W schronisku żyje ok. 170 psów. Przyjmowane są wszystkie, bez wyjątku. Sporo z nich znajduje dom, bo są ludzie pragnący wziąć zwierzęta pod swój dach.
– Październik był pod tym względem rekordowy – twierdzi Anna Mamcarz, administrator schroniska. – Do ludzi trafiło 95 psów. W tym czasie do schroniska przyjęto 84 psy.
Te, które ciągle czekają na właściciela, dostają codziennie ciepły posiłek: kaszę z mięsem i warzywami. Psy mają ocieplone budy.
– Ale we wsiach i małych miasteczkach jest bardzo źle – uważa prof. Kowalska-Pyłka. – Ludzie ciągle nie potrafią zrozumieć, że pies czuje głód i zimno, jak my. Musi zjeść coś gorącego, mieć ciepłą budę, by nie zamarznąć.
W Lublinie bardzo źle jest bezpańskim kotom, które żyją w kamienicach i blokach. Udaje im się przeżyć dzięki pomocy ludzi. Są lokatorzy, którzy pomagają kotom, innych to drażni.
Np. na osiedlu Słowackiego LSM w piwnicach kilkudziesięciu bloków mieszkają bezdomne koty.
– Szacujemy, że jest to około ośmiu dużych stad – powiedział Andrzej Małaj, zastępca kierownika administracji osiedla Słowackiego. – Stado liczy do kilkunastu kotów.
Pracownicy administracji uważają, że bezdomne koty to coraz większy problem, bo kotów z roku na rok przybywa.
– Lokatorzy skarżą się na fetor bijący z piwnic – wylicza Małaj. – Gdy przyjaciele kotów otwierają okienka do piwnic, inni mieszkańcy narzekają, że ciepło ucieka i wzrastają koszty ogrzewania mieszkań.
Na tym tle dochodzi do sprzeczek. Jedni ustawiają pojemniki z jedzeniem, drudzy je wyrzucają. Przeganiają koty.
– Szczególnie teraz, gdy jest zimno, potrzebują one uchylonego okienka do piwnicy – dodaje prezes Kowalska-Pyłka. – Niestety, mało gdzie mają szansę skryć się przed mrozem. Okienka są zamykane. Szczególnie młode koty mogą nie przeżyć temperatury minus 18 stopni Celsjusza.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!