środa, 23 sierpnia 2017 r.

Lublin

Jak firmy farmaceutyczne sponsorowały lubelskim lekarzom zagraniczne wycieczki

Dodano: 27 lipca 2010, 20:44
Autor: Rafał Panas

Lekarze z lubelskiego szpitala jeździli po świecie za pieniądze firm farmaceutycznych. A potem zasiadali w komisjach przetargowych. Przetargi na dostawy leków i sprzętu wygrywali sponsorzy ich wyjazdów - wynika z raportu NIK.

O kontroli NIK, która wykazała, na jakich zasadach lekarze z 13 polskich szpitali jeździli na konferencje sponsorowane przez producentów leków i sprzętu medycznego, napisała wczoraj "Rzeczpospolita”. Dotarliśmy do szczegółów raportu, który izba opublikuje lada dzień.

Kontrolerzy przyłapali na fatalnych praktykach m.in. lekarzy z PSK nr 1 w Lublinie. W latach 2006–2008 aż 97 medyków ze szpitala przy ul. Staszica pojechało na 274 zagraniczne szkolenia. Firmy produkujące lub dostarczające leki oraz sponsorzy badań zapłacili przynajmniej za 120 takich kursów. Okazało się, że dwóch lekarzy, którzy byli na darmowych konferencjach, zasiadało potem w komisjach przetargowych, decydujących o dostawach sprzętu i leków dla szpitala.

Firma farmaceutyczna sponsorowała wyjazdy lekarzy na sympozja naukowe, a potem wygrała przetarg

Przetarg na dostawę wartego ok. 1 mln zł sprzętu do badań kardiologicznych i zabiegów wewnątrznaczyniowych dla PSK 1 wygrała firma, która sponsorowała w 2006 i 2008 roku dwa wyjazdy na sympozja naukowe członkowi komisji.

To nie wszystko. Dostawcę leków w czterech przetargach wybierał m.in. lekarz, który był w Niemczech i USA na koszt jednej z dwóch startujących w przetargu firm. Korzystał również z wyjazdów zagranicznych sponsorowanych przez drugą z ubiegających się o zlecenie firm, a podczas badań klinicznych sprawdzał produkt jednej z nich.

– Lekarze złożyli oświadczenie, że nie ma konfliktu interesów i mogą zasiadać w komisjach przetargowych. To może budzić wątpliwości, czy byli bezstronni. Złożyliśmy więc zawiadomienie do prokuratury – mówi Paweł Biedziak, rzecznik NIK.

Beata Syk–Jankowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie, nie potwierdziła nam wczoraj tej informacji. O sprawie wie już za to przełożony medyków.

– Zachowanie lekarzy było naganne. Kiedy dowiedzieli się, kto startuje w przetargu, powinni byli zrezygnować z zasiadania w komisji – ocenia Adam Borowicz, dyrektor Szpitala Klinicznego nr 1. – Ale konsekwencje wobec tych lekarzy mogę wyciągnąć dopiero po wyroku sądu – dodaje.

Co zrobić, żeby w przyszłości ograniczyć takie sytuacje? – Każdy, kto jedzie na urlop szkoleniowy, musi mnie informować, gdzie jedzie i kto finansuje ten wyjazd. To mi ułatwia formowanie składu komisji przetargowych – mówi dyrektor. – Ale na urlopie bezpłatnym lub wypoczynkowym lekarze mogą robić, co chcą.
Czytaj więcej o:
ekonopraktyk
Racjonalista
ekonopraktyk
(63) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

ekonopraktyk
ekonopraktyk (29 lipca 2010 o 09:33) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Problem złego zarządzania i złej organizacji może rozwiązać prywatyzacja, ale nie musi. Strona państwowa może dalej pozostać przy tworze typu NFZ, chociaż nazwa będzie inna. Wspomnieć można o konieczności zamknięcia niektórych szpitali, albo pozostawieniu ich na państwowym utrzymaniu w przypadku nie znalezienia inwestora. Tak tak to całkiem możliwe, bo niektóre placówki wcale nie muszą przynosić zysków a ich egzystencja jest konieczna.
Jeśli uważasz inaczej to przenieś to na oddział straży pożarnej, która też czasem nie ma wielu wezwań, ale wystarczy na danym terenie jeden pożar żeby brak garnizonu spowodował straty przekraczające koszty jej kilkuletniego utrzymywania. W przypadku szpitali proponujesz oddać większość w ręce prywatne, żeby generowały zyski a nierentowne zostawić państwowe? Jestem za. Pod warunkiem że te niektóre nierentowne będą istniały.

Skąd w takim razie biorą się środki w służbie zdrowia prywatnej?
W USA w 56% pochodzą z ubezpieczalni, do której składki płaci każdy obywatel, natomiast pozostałe 44% pochodzi od państwa, gdzie też płaci za to obywatel.
Ubezpieczalnie też muszą na tym zarabiać, więc robią dokładnie to samo co NFZ. Tzn. gdzie mogą to zaniżają płatność za świadczenia.
Jeśli przyjmiemy system irlandzki też nie będzie fajnie. Pokrywanie kosztów każdego zabiegu, każdej wizyty lekarskiej będzie skutkowało tym że wiele osób zrezygnuje z odwiedzin lekarza i umrze na przysłowiowy wyrostek.
Wspomniane pakiety raczej tanie nie są i nie będą, a podstawowe nie zapewnią odpowiedniej ochrony dla większości.

Nie można porównywać sytuacji szpitala przy Kraśnickiej do szpitala w Rykach. Ryki są nieporównywalnie mniejszym miastem. Jeśli masz czas to przeprowadź rzetelne badania ilu pacjentów z tej części miasta by zmarło gdyby tego szpitala nie było. W godzinach szczytu przez zakorkowane Kraśnickie każdy pacjent wieziony do innego szpitala zmarłby w karetce. Może należałoby pozostawić oddział ratunkowy?, No ale wtedy jeszcze urazów wielonarządowych etc... Można się zastanowić czy potrzebny jest oddział laryngologiczny, ale niektóre nierentowne - może niestety - muszą pozostać.
Rozwiń
Racjonalista
Racjonalista (29 lipca 2010 o 00:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Przy polskim PKB nie jesteśmy w stanie zapewnić społeczeństwu zachodnich standardów leczenia. Ale nawet kraje wysoko rozwinięte stosują model pakietu ubezpieczeń obowiązkowych i pakietu ubezpieczeń dobrowolnych. Na pełny zakres ich po prostu nie stać przy zachowaniu akceptowalnej społecznie (brzydkie słowo, ale takie są realia) wysokości składki. A więc w polskich warunkach rzecz sprowadza się do wyznaczenia koszyka gwarantowanych świadczeń medycznych, o czym mówi się od kilkunastu lat, a kolejne ekipy rządzące omijają tę sprawę szerokim łukiem z powodów czysto politycznych (vide Balicki, później Religa). Generalnie doświadczenia wszystkich krajów wskazują na konieczność istnienia koszyka świadczeń. U nas to się ignoruje.

NFZ-towi z pewnością zarzucić można nieefektywne gospodarowanie środkami. Złe są wyceny procedur co powoduje istnienie świadczeń bardziej i mniej opłacalnych dla świadczeniodawców. A to jest nieprawidłowość potężna. Drugi zarzut dla NFZ-tu (jednocześnie dla Ministerstwa Zdrowia) to zła gospodarka lekowa. Głównie chodzi o listy refundacyjne, ale też o system odpłatności. A więc znany w środowisku problem leków innowacyjnych, dla których blokadę stosują nawet kraje wysoko rozwinięte. Druga sprawa to ryczałty. Doskonale wiesz, że w praktyce one nie istnieją ze względu na limity cenowe. Dwu, trzykrotne podniesienie kwity ryczałtu to sumarycznie kwoty olbrzymie, a za sprawą limitów cenowych takie podniesienia ryczałtów byłoby od biedy akceptowalne społecznie. Ale tutaj znów opory natury politycznej (w następnych wyborach zjedzą nas !). Wreszcie to, co sam poruszyłeś : drobna odpłatność za wizyty lekarskie - oczywiście przy odpowiednim zmniejszeniu ryczałtu NFZ "za potencjalnego pacjenta".
Zniesienie monopolu NFZ. Mam tutaj mieszane uczucia. Zwiększyłoby to koszty administrowania środkami. Tutaj z wolnym rynkiem byłbym niezwykle ostrożny m.in. ze względu na możliwość zróżnicowania przez wolnorynkowe ubezpieczalnie świadczeń na bardziej i mniej opłacalne.

Główne natomiast źródło środków widzę w prywatyzacji szpitali. Były trzy fale oddłużeniowe. I co one dały ? NIC ! Szpitale jak generowały monstrualne długi, tak generują nadal. Klasycznym przykładem jest nasz lubelski szpital na Kraśnickiej. Porównaj koszt utrzymania łóżka na Kraśnickiej i analogiczny koszt obecnie w Rykach. Przyczyna leży w monstrualnym przeroście zatrudnienia, którego jak lwy bronią tzw. związki zawodowe domagając się utrzymania poziomu zatrudnienia i kolejnych podwyżek. Środki z NFZ przeznaczane są niemal w całości na płace ! Obecne organy założycielskie boją się jak ognia protestów związkowych przy racjonalizacji zatrudnienia i racjonalizacji wynagrodzeń. Wolą np lekarzom zapewnić pensje po 10-12 tysięcy miesięcznie netto, niż żyć pod groźbą strajku, okupacji szpitala itp. To zagrożenie realne, ale do uniknięcia metodą likwidacji jednostki (niestety lokaut, ale innego wyjścia nie ma) i na bazie jej majątku do powstania nowej na zdrowych ekonomicznie zasadach. Ale tutaj natrafiamy na opór materii ludzkiej w organie założycielskim, który musiałby przejąć długi. Tylko, że ten proces można było przeprowadzić już przy pierwszym procesie oddłużeniowym. Nie zdecydowano się na to, bo "ilu to ludzi straciłoby pracę". Tak, straciłoby pracę, ale szpitale byłyby ekonomicznie zdrowe. A tak mamy szpitale, którym grozi komornik, ale za to nie mamy większego bezrobocia i względny spokój ze związkami zawodowymi.
Rozwiń
ekonopraktyk
ekonopraktyk (28 lipca 2010 o 23:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Racjonalista' date='28 lipiec 2010 - 20:33 ' timestamp='1280342002' post='321514']
Limity ? Jak to wygląda w wielu specjalistycznych oddziałach (zabiegi nie ratujące życia)szpitali państwowych ?

Początek października. Skończyły się tzw. limity. Oddział wysoce specjalistyczny, doskonała kadra lekarzy, wyśmienita aparatura. Wykonania zostają całkowicie wstrzymane go początku stycznia. Przez trzy miesiące pracownicy medyczni otrzymują pieniądze za podpisywanie listy. Nie musi to być każdego dnia, bo i po co, kiedy nie mają nic do roboty. A koszty lecą, lecą, lecą. Szpital się zadłuża, zadłuża, zadłuża .... A lekarze mają dodatkowe trzy miesiące płatnego urlopu.
"Ekonopraktyku" ! Czy będąc właścicielem szpitala pozwoliłbyś sobie na taki numer ? Bo dyrektor szpitala państwowego ma to gdzieś. On wykonuje wszystko zgodnie z obowiązującymi go przepisami. Skończył się limit - nie ma przyjęć, nie ma operacji. A pensje musi płacić, bo inaczej pójdzie do kryminału. Jak zacznie robić "ponadwykonania" poza NFZ-tem eliminując gigantyczne straty - też ma prokuratora na karku.

Jako człek mądry i światły widzisz zapewne jakieś rozwiązanie tego problemu, nieprawdaż ?
[/quote]

Jasna sprawa ze Boleslaw rowniez powinien byc dopisany obok rycha, mira, zbycha, grzecha; w pełni zasłużył na tą aleje gwiazd. Należałoby jeszcze dopisać tragicznie zmarłego Putrę za oczyszczalnie i większość byłych i obecnych ministrów, ale ograniczyłem się do partii rządzącej bo obiecywali nieco inne standardy w spółkach państwowych.
Nie należę do zwolenników rozdawnictwa, czy prywatyzacji za symboliczną złotówkę ale większość ludzi która tego dokonywała była w tych samych partiach. To że zmieniały nazwy od Unii Wolności, przez Kongres, czy PO, to jest tylko drobny szczegół. Beton był ten sam.

Za największy problem służby zdrowia uważam nieefektywność instytucji (głównie NFZ), oraz zbyt małe nakłady
od samego początku okresu transformacji. Z tego co pamiętam chyba Balcerowicz chciał większych nakładów, ale to nie przeszło.
Na obecny problem składa się więc wiele czynników, ale największy problem dotyczy właśnie NFZetu i osób które nim kierują. Ani ja ani ty wpływu na to nie mamy; może pośrednio - w wyborach.

Odpowiednia kadra to podstawa, ale jako zagorzały zwolennik zasad wolnego rynku na pewno powiesz coś ciekawego o fakcie że 17% Amerykanów się nie ubezpiecza.
- Zapewne stwierdzisz to samo co ja - to ich problem. Brawo, tylko przełóż to na nasze warunki. Ktoś kto zarabia tak jak większość ~ 1000 miesięcznie [może przesadziłem?] mimo że dostanie parę złotych więcej o składkę zdrowotną, to i tak z tego ledwo się utrzymać można; zgadnij jakie ubezpieczenie wykupi taka osoba, o ile wogóle?
Problemem są u nas zbyt niskie płace i każdy będzie oszczędzał na tym na czym będzie mógł. Zacznie się od ubezpieczeń, tak jak w USA.

Co do efektywności prywatnej służby zdrowia, to dane nie są optymistyczne dla Ciebie, bo USA przeznaczają 15% PKB na opiekę zdrowotną, natomiast Kanada z "darmową" opieką przeznacza 10% swojego PKB, przy czym średnia długość życia w Kanadzie jest o ~ 2 lata dłuższa niż w Stanach. To są fakty z życia, ale ciekawi mnie co wyczytałeś w literaturze.
Rozwiń
UPRawniony do głosowania
UPRawniony do głosowania (28 lipca 2010 o 22:55) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
PO co te pretensje. POgłosowaliście na socjalizm, to i macie socjalizm z wszystkimi tego kosztami i konsekwencjami. "A miało być tak przepięknie, miało być tak normalnie" jak śpiewał pewien szarpidrut i POeta.
Rozwiń
mateo
mateo (28 lipca 2010 o 21:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='CzytelNik' date='28 lipiec 2010 - 08:20 ' timestamp='1280298000' post='321105']
Do "farmaceutów" dołączą teraz "pedagodzy"?
"Z ustawy o systemie oświaty po cichu, a za sprawą posłów PO zniknął właśnie przepis gwarantujący, że rodzice nie będą musieli co roku kupować nowych podręczników.
Dzięki nowelizacji wydawcy zarobią w tym roku najwięcej od 10 lat, a rodzice zapłacą najwięcej.
Mają się pewnie z czego cieszyć powiązane z posłem Palikotem wydawnictwa, oj mają...
[/quote]


a oczywiście że tak jest - już dołączyli, wystarczy zobaczyc co się dzieje z podręcznikami - co roku inne, nie można odkupic od starszej klasy, mało tego - w tym roku weszły na rynek wydawniczy takie cuda jak podręcznik i cwiczenia w jednym, więc mowy nie ma żeby chociaz podręcznik kupic używany; nie od dziś wiadomo, ze nauczyciele sa przekupywani przez wydawnictwa, tyle że oni sie łakomią na naprawdę niewielkiej wartości przedmioty w porównaniu do drogich wycieczek, ale jakby nie patrzec to cierpią na tym dzieci a szczególnie portfele ich rodziców...
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (63)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!