poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lublin

Mieszkańców Czubów zalegających z czynszem czekają niemiłe wizyty. Spółdzielnia wynajmuje windykatorów, bo dłużnicy nie chcieli płacić po dobroci. Nie skorzystali nawet z możliwości odpracowania zaległego czynszu. Chociaż w innych spółdzielniach chętnych nie brakowało.

Osiedla SM „Czuby” zamieszkuje ponad 40 tys. osób. Na każde sto rodzin sześć zalega z czynszem. Spółdzielnia postanowiła poszukać firmy windykacyjnej. Ogłosiła przetarg, na który wpłynęły trzy oferty. W przyszłym miesiącu zostanie wybrana jedna. – Wówczas ustalimy wszystkie sprawy związane z funkcjonowaniem takiej firmy i kosztami – stwierdza Anna Urbanek, wiceprezes SM „Czuby”.
Wcześniej spółdzielnia próbowała po dobroci: rozkładanie długu na raty, zamiany mieszkania na mniejsze. Dłużnikom proponowała odpracowanie zaległości przy malowaniu klatek schodowych. Apel spotkał się z marnym odzewem. W os. Ruta ogłoszenia zawisły niedawno po raz drugi. I nic. – A kto by chciał z miotłą latać, żeby sąsiedzi palcem wytykali – pyta pan Adam, jeden z dłużników.
– My to już przerabialiśmy. Bardzo drogo nas to kosztowało, a jakość robót była żadna – mówi Jan Gąbka, prezes Lubelskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Czynszu nie płaci tam prawie 8 proc. lokatorów. Kasa spółdzielni nadal czeka na zaległe 4 miliony zł. Niektórzy mieszkańcy oferują swoją pracę. – Ale większość myśli, że do malowania ścian wystarczy im wiedza, gdzie jest trzonek od pędzla. Dlatego nie można u nas odpracowywać zaległości czynszowych.
– Dobry malarz zarabia dobre pieniądze i ma na czynsz. A zgłaszają się w większości ludzie z niskimi kwalifikacjami. To, że ktoś kiedyś pomalował pokój babci, nie oznacza, że poradzi sobie z pomalowaniem klatki schodowej. Źle farbę rozrobi, krzywo pomaluje i nie daj Boże jeszcze spadnie z drabiny – mówi Marian Koziński, prezes spółdzielni. Dlatego dłużnikom powierza łatwiejsze prace. – Sprzątają, myją, malują ławki, pomagają przy pracach brukarskich, załadunku – wylicza prezes. Co dziesiąta rodzina zalega tam z opłatami. A roczny dług z tego tytułu sięga miliona złotych. Mieszkańcy odpracowują ok. 130 tys. zł rocznie.
W spółdzielni im. Nałkowskich warunki są twarde: praca przez trzy miesiące po osiem godzin dziennie. Bywa, że długi dziadków niezdolnych do wysiłku fizycznego odpracowują ich wnuki.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!