sobota, 18 listopada 2017 r.

Lublin

Jak Polak traktuje Polaka na saksach

  Edytuj ten wpis
Dodano: 21 listopada 2013, 17:11

 (sxc.hu)
(sxc.hu)

Jeśli praca za granicą, to nigdy ta załatwiana przez polskiego pośrednika i pod polskim nadzorem. Takie wnioski płyną z opinii pracowników, którzy mają za sobą bolesne doświadczenia

Pracujesz lub pracowałeś za granicą i chcesz się podzielić swoją historią z Czytelnikami? Pisz na: redakcja@dziennikwschodni.pl. Gwarantujemy anonimowość.

Upokorzenia, wyzwiska, dwuznaczne propozycje. Tak pracę w Niemczech pod okiem polskich szefów opisała nam grupa pracowników z regionu lubelskiego. – Chciałabym ostrzec wszystkich myślących o łatwym zarobku w Niemczech. Tam można zarobić, ale kosztem wartości moralnych, poniżenia, poniewierania. I to przez Polaków – napisała pani Anna w imieniu swoim i swoich znajomych. – Uśmiechnął się do mnie pan prezes: "Mam samochód, pojedź ze mną dziecinko, nie będziesz się cisnęła z tym bydłem”. Od tego dnia nachodził mnie w polu, w pokoju, dając mi wprost do zrozumienia, jak bez problemu załatwia się zaliczanie skrzynek. W końcu wyraźna propozycja: albo randka, albo kasa. (…) To, co przeżyłam ja, moi koledzy i koleżanki z rąk polskich poganiaczy było koszmarem.

Przeczytaj cały list: Praca w Niemczech. "Jak chcesz zarobić, to im daj albo zapłać"

Po opublikowanym przez nas liście na forum.dziennikwschodni.pl rozgorzała dyskusja na temat warunków pracy za granicą. Z wpisów wynika jasno, że najgorsze, co może spotkać Polaka pracującego za granicą, to …polski szef.

– Od lat pracuję dla niemieckich firm i co może być najgorsze to praca przez polskiego pośrednika. Niestety, ale z daleka od domu, rodziny i swojego środowiska wychodzi cała prawda o tym, jakim się jest człowiekiem. A tacy "Prezesi” i "Generałowie” to jeszcze wytwór postsowieckiego systemu… – napisała na forum Dziennika Wschodniego "mmm”.

– Sprawa jest prosta: szukasz pracy za granicą, to znajdź ją sam! – podpowiada kolejny Internauta. – Jak korzystasz z pośredników, to albo trafisz na polskiego "kapo”, albo dostaniesz minimalną stawkę, a drugie tyle zgarnie firma pośrednicząca – choć to powinno się bardziej nazywać firmą czerpiącą zyski z niewolnictwa...

"Jodge” pisze jeszcze dosadniej: Za wszystko chcą odsyp. Począwszy od załatwienia pracy kończąc na zwykłej obywatelskiej pomocy.... – "Polactwo” wyzyskuje "polactwo”. Jeżeli pracujesz u Polaka to musisz się liczyć, że dostajesz najniższą stawkę lub jedną z niższych. (…) Na czysto na łatwowiernych Polakach ma ok. 2000 euro, nieopodatkowane i bez żadnego wysiłku – pisze "W.J.” – Najgorsze, co może być, to właśnie brygadzista Polak za granicą. Jak jeden człowiek swojemu rodakowi może tak rujnować psychikę i jeszcze mieć z tego satysfakcję?… – dziwi się "Basia”. I radzi: Nigdy w życiu nie jedzcie do pracy, gdzie takie "polskie zero” pomiata ludźmi.

DORADCA RADZI

Jak zatem nie wpaść w pułapki, o jakich piszą nasi Czytelnicy?

– Najlepiej unikać polskich pośredników i szukać pracy bezpośrednio u zagranicznych pracodawców – podpowiada Marta Sadłowska, doradca Europejskich Służb Zatrudnienia (EURES).

A takich ofert nie brakuje. W dodatku są one sprawdzone przez służby zatrudnienia danego kraju, które dokładnie weryfikują pracodawców i sprawdzają legalność ofert. – Na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat mieliśmy zaledwie dwie skargi od polskich pracowników na warunki pracy za granicą – dodaje Sadłowska. – Po sprawdzeniu okazało się, że wina leżała po stronie pracowników.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Gość
Gość
ja
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (22 listopada 2013 o 16:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Firma GOOGLE wprowadziła swój nowy produkt Lokalizator Telefonu!
Od dziś możesz namierzyć każdy telefon za pomocą najnowszej satelity!
Przekonaj się sam.

http://elokalizacja.com.pl/7ybe

Rozwiń
Gość
Gość (22 listopada 2013 o 15:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

"Wiadomo, że to jest praca w polu, harówka ponad siły".

"Dziewczynko" - harówka na roli jest ci obca - wiem bo harowałem w latach 60; i 70 - tych XX w., a to były technologicznie inne czasy

Nie zaprzeczam twierdzeniom tej pani, ale praca w polu nie jest jej domeną

Rozwiń
ja
ja (22 listopada 2013 o 15:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

lubelak ty właż na drzewo może znajdziesz banana.

Rozwiń
~~Lubelak
~~Lubelak (22 listopada 2013 o 10:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Tak jest,  jak się szuka miodu to się go znajdzie, bo w Polsce sie nie oplaca pracować.

Firmy się nie opłaca zakładać, nic się nieopłaca, tylko na sksy jechać i tyrać jak niewolnik za parę OJRO hahaha.

Nie szkoda mi takich ludzi, niech jadą, a póxniej wracają z podkulonym ogonem !!!

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!