poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lublin

Jak poseł, to go nie ma

  Edytuj ten wpis
Dodano: 12 czerwca 2006, 22:55

Poniedziałek to dzień poselskich dyżurów. Powinni spotykać się z wyborcami i rozwiązywać ich problemy. Ale zastać parlamentarzystę w biurze terenowym,
to jak wygrać na loterii.- Czy jest pan poseł? - zapytaliśmy w biurze Janusza Palikota (PO). - Nie, dzisiaj go nie ma. - A kiedy przyjmuje? - Nie wiem. W tym tygodniu go nie będzie.
Spróbowaliśmy więc umówić się z Bolesławem Borysiukiem (Samoobrona). - Dzisiaj to niemożliwe, bo pan poseł ma załatwienia w Warszawie. - A w przyszły poniedziałek? - nie dawaliśmy za wygraną. - Może... - usłyszeliśmy w odpowiedzi.

Przynajmniej usłyszeliśmy. Bo w niektórych biurach porozmawialiśmy tylko z automatyczną sekretarką. - Przepraszamy, ale nie możemy odebrać telefonu - poinformowała nas maszyna w biurze posła Henryka Młynarczyka z Samoobrony. Podobnie u Tadeusza Sławeckiego (PSL), Gabrieli Masłowskiej (LPR), Małgorzaty Sadurskiej i Jarosława Żaczka (oboje z PiS). U Jerzego Bieleckiego, partyjnego kolegi tych ostatnich, wczoraj działał tylko fax.
Niektórzy posłowie postanowili ułatwić sobie życie, co nie znaczy, że ułatwili je wyborcom. Zgodnie z tradycją przyjmują interesantów w poniedziałek. Ale tylko w jeden poniedziałek w miesiącu. - Pan poseł chyba jest gdzieś na terenie miasta, ale przyjmuje w pierwszy poniedziałek miesiąca - poinformował nas pracownik biura Wojciecha Romaniuka z Samoobrony. Także asystent Szczepana Skomry (SLD) poinformował nas, że pan poseł może znaleźć czas dla wyborcy w trzeci poniedziałek miesiąca, od godziny 14. - A jak długo przyjmuje? - Godzinę, dwie. Zależy, ilu interesantów przyjdzie - odpowiedział pracownik biura.
Najmniej los wyborców z Lubelszczyzny obchodzi Wojciecha Wierzejskiego. Nie dość, że nie ma biura ani w Lublinie, ani w Białej Podlaskiej, skąd pochodzi, to jeszcze nie można go znaleźć w Warszawie. Bo stołeczne biuro nieustraszonego pogromcy gejów nie jest jego biurem. Wbrew temu, co można przeczytać na internetowej stronie posła. A pracownik, z którym udało się nam porozmawiać w prawdziwym biurze, odesłał nas do asystenta Wierzejskiego. Ten jednak nie odbierał telefonu.
Wczoraj, w dniu dyżurów poselskich, Krzysztof Michałkiewicz (PiS) odwołał wszystkie spotkania z wyborcami, Stanisława Żmijana (PO) w biurze nie było, Tomasz Dudziński (PiS) przełożył dyżur na środę, bo w niedzielę wrócił późno z Brukseli i samochód mu się zepsuł. A Henryk Smolarz (PSL) był wczoraj chory.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!