poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lublin

Jak promieniują anteny telefonii komórkowej? NIK: Urząd dostał niekompletne pomiary

Dodano: 18 stycznia 2016, 18:31
Autor: Dominik Smaga

Nierzetelne badanie dokumentów dotyczących montażu nowych anten telefonii komórkowej zarzuca miejskim urzędnikom Najwyższa Izba Kontroli. Chodzi o przedstawiane przez operatorów dane o promieniowaniu emitowanym przez urządzenia.

Najwyższa Izba Kontroli badała prawidłowość działań Urzędu Miasta w sprawach budowy i funkcjonowania stacji bazowych telefonii komórkowej. Na takie urządzenia miasto może pozwolić tylko tam, gdzie ma pewność, że nie zostaną przekroczone dopuszczalne poziomy promieniowania w miejscach przebywania ludzi.

Chociaż działania urzędu NIK ogólnie oceniła dobrze, to przy okazji okazało się, że Wydział Ochrony Środowiska akceptował także niekompletne wyniki pomiarów przedstawiane mu przez operatorów. Niekompletne to znaczy nie zawierające danych o promieniowaniu w lokalach mieszkalnych, co było niezgodne z ministerialnym rozporządzeniem o dopuszczalnych poziomach pól elektromagnetycznych.

NIK nie zgadza się z wyjaśnieniami szefowej Wydziału Ochrony Środowiska, która tłumaczyła, że pomiary dołączone do zgłoszeń zostały wykonane przez laboratoria z odpowiednimi akredytacjami i dlatego nie było podstaw, by te dane podważać. Najwyższa Izba Kontroli stwierdza, że dostając niekompletne pomiary Urząd Miasta powinien wezwać operatora do ich uzupełnienia i w razie braku odpowiedzi pozostawić sprawę bez rozpatrzenia.

Nie jest to jedyna nieprawidłowość wskazana w wystąpieniu pokontrolnym skierowanym do Urzędu Miasta. Czytamy w nim również przypadki, gdy obszar oddziaływania stacji bazowej określano na podstawie niewłaściwych przepisów. W żadnym z tych przypadków nie doszło jednak do sytuacji, że naruszone zostały czyjeś prawa.

Z dokumentu NIK dowiadujemy się przy okazji, że w 13 z 23 badanych przypadków operatorzy znacznie, bo nawet o kilkaset procent, zwiększali moc już uruchomionych anten. To powodowało, że powiększał się też obszar ich oddziaływania (np. z 70 do 200 m), a zgłaszając zwiększenie mocy operatorzy składali oświadczenie, że nie zaszkodzi to ludziom, choć nie popierali tego dokumentami. Jednak w tej sprawie – jak wynika z wystąpienia pokontrolnego – nie można mówić o winie Urzędu Miasta, bo jak podkreśla NIK brakowało „prawnego obowiązku dokumentowania przez operatorów rzetelności oświadczeń”.

Czytaj więcej o: Lublin telefonia komórkowa
łobuz
Mira
Ość
(20) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

łobuz
łobuz (23 maja 2016 o 13:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Użytkownik niezarejestrowany napisał:
Dlaczego operatorzy ukrywali, iż znacznie, bo nawet o kilkaset procent, zwiększali moc już uruchomionych anten? Gdyby to zwiększenie nie byłoby szkodliwe dla ludzi, to by tego nie ukrywali. To proste.
nikt niczego nie ukrywał wszystko odbywało się za zgodą magistratu
Rozwiń
Mira
Mira (24 stycznia 2016 o 19:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

A nadajniki,odbiorniki-anteny na wieżach kościelnych i dzwonnicach to są ok?

Oczywiście. Przecież duch święty swą mocą wygina fale tak aby omijały pobożny ludek. Zwłaszcza obecny w świątyniach. Nawet jeśli anteny są w odległości 20 od wiernych. 

Rozwiń
Ość
Ość (23 stycznia 2016 o 12:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

To samo dzieje się z wiatrakami produkującymi energię elektryczną... w UE obowiązuje przepis, że odległość od zabudowań musi być rzędu 2 km z uwagi na emisje infradźwięków przez pracujące wiatraki, a coraz częściej słychać głosy, że jednak - 5 km...

Jak jest w Polsce? Każdy sobie... i wrzask potępienia, jeżeli ludzie protestują przeciw budowaniu takich wiatraków w pobliżu ich domostw...

Rozwiń
Ość
Ość (23 stycznia 2016 o 12:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Średniowiecze! Przecież fale radiowe nie mają żadnego wpływu na organizmy żywe, więc po co robić takie szopki i tworzyć do tego prawo i normy, które nie mają żadnego naukowego uzasadnienia. Słowo "promieniowanie" w przestrzeni publicznej urosło do jakiegoś straszaka, zwłaszcza w ustach różnej maści szarlatanów i innych czarodziejów. Gwarantuję, że gdyby użyć słów "fale radiowe", zamiast "promieniowanie" nikt by się nie przestraszył, a nawet nie wzruszył ramionami. Ciekawe, że o świetle widzialnym nikt nie pisze per "promieniowanie", a jest to taka sama fala elektromagnetyczna równie nieszkodliwa dla człowieka. No ale, żeby o tym napisać to najpierw trzeba wiedzieć o czym się pisze, prawda droga redakcjo?

Mało wiesz... od dawna np. w syntezie szczególnie skomplikowanych czy trudno uzyskiwanych związków chemicznych stosuje się właśnie fale EM, dzięki którym uzyskuje się określony kierunek i wydajność przebiegu reakcji. Nie zaprzeczysz chyba (a może?) że organizmy żywe, w tym człowiek - składają się z przebogatego spektrum ZWIĄZKÓW CHEMICZNYCH (jeszcze w wielu przypadkach dokładnie nie poznanych) powiązanych ze sobą szalenie skomplikowanymi i precyzyjnymi interakcjami, zależnościami, bez których życie jest po prostu NIEMOŻLIWE. Tych interakcji też jeszcze dokładnie i w całości nie rozpoznaliśmy! Co do promieniowania tła, do którego zalicza się zalicza się także i światło widzialne oraz np. ultrafiolet - niszczący organizmy żywe (ot, choćby czerniak, rak skóry) - otóż w radiokomunikacji używa się celowo wyselekcjonowanych pasm częstotliwości fal EM, których właśnie to tło nie zawiera w dużych natężeniach, aby uniknąć zakłóceń, maskowania przesyłanych informacji, a na które to częstotliwości organizmy żywe w toku ewolucji nie uzyskały mechanizmów obronnych, jako że z nimi się nie spotykały przez miliony lat, dopiero teraz człowiek zaczął je emitować w wysokich natężeniach. Takie jak obecnie poziomy energii fal EM, pola EM, człowiek wytwarza dopiero od bardzo niedługiego czasu w porównaniu z istnieniem życia, w dodatku problem ewentualnego jego wpływu na to życie jest podnoszony od niedawna - zatem w tej chwili po prostu nie ma wiarygodnych danych (albo skrzętnie są ukrywane lub negowane przez koncerny zajmujące się radiokomunikacją, bo jednak od czasu do czasu SĄ publikowane dane o NEGATYWNYM wpływie takiego skoku emisji fal EM). To, że takie dane są trudno dostępne, często negowane, albo jeszcze nikt nie przeprowadził zakrojonych na szeroką skalę i przez długi czas niepodważalnych badań popieranych i finansowanych przez np. rządy państw - ABSOLUTNIE NIE OZNACZA automatycznie, że ostatni gwałtowny wzrost natężenia pola EM nie wpływa negatywnie na organizmy żywe, do których zaliczamy się i MY, LUDZIE. Więcej - cały szereg doświadczeń (choćby, jak wyżej napisałem - wpływ i ukierunkowywanie procesów syntezy chemii organicznej) dowodzą jednak, że taki wpływ istnieje... Natomiast, owszem, określenia "fale radiowe" czy "promieniowanie elektromagnetyczne" określają DOKŁADNIE to samo, bez względu, jaki zakres długości tych fal (częstotliwości) takimi określeniami definiujemy. Zarówno fale EM o długościach centymetrowych, metrowych, kilometrowych czy nawet dziesiątków, setek kilometrów, zwane radiowymi, jak i najkrótsze - nazywane np. światłem czy promieniowaniem gamma - to jest dokładnie to samo zjawisko fizyczne. Fakt, nie wszyscy o tym wiedzą... choć na lekcjach fizyki w szkołach jest taka wiedza przekazywana...

Rozwiń
Ość
Ość (23 stycznia 2016 o 11:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

"Średniowiecze! Przecież fale radiowe nie mają żadnego wpływu na organizmy żywe, więc po co robić takie szopki i tworzyć do tego prawo i normy, które nie mają żadnego naukowego uzasadnienia. Słowo "promieniowanie" w przestrzeni publicznej urosło do jakiegoś straszaka, zwłaszcza w ustach różnej maści szarlatanów i innych czarodziejów. Gwarantuję, że gdyby użyć słów "fale radiowe", zamiast "promieniowanie" nikt by się nie przestraszył, a nawet nie wzruszył ramionami. Ciekawe, że o świetle widzialnym nikt nie pisze per "promieniowanie", a jest to taka sama fala elektromagnetyczna równie nieszkodliwa dla człowieka. No ale, żeby o tym napisać to najpierw trzeba wiedzieć o czym się pisze, prawda droga redakcjo?"

Mało wiesz... od dawna np. w syntezie szczególnie skomplikowanych czy trudno uzyskiwanych związków chemicznych stosuje się właśnie fale EM, dzięki którym uzyskuje się określony kierunek i wydajność przebiegu reakcji. Nie zaprzeczysz chyba (a może?) że organizmy żywe, w tym człowiek - składają się z przebogatego spektrum ZWIĄZKÓW CHEMICZNYCH (jeszcze w wielu przypadkach dokładnie nie poznanych) powiązanych ze sobą szalenie skomplikowanymi i precyzyjnymi interakcjami, zależnościami, bez których życie jest po prostu NIEMOŻLIWE. Tych interakcji też jeszcze dokładnie i w całości nie rozpoznaliśmy! Co do promieniowania tła, do którego zalicza się zalicza się także i światło widzialne oraz np. ultrafiolet - niszczący organizmy żywe (ot, choćby czerniak, rak skóry) - otóż w radiokomunikacji używa się celowo wyselekcjonowanych pasm częstotliwości fal EM, których właśnie to tło nie zawiera w dużych natężeniach, aby uniknąć zakłóceń, maskowania przesyłanych informacji, a na które to częstotliwości organizmy żywe w toku ewolucji nie uzyskały mechanizmów obronnych, jako że z nimi się nie spotykały przez miliony lat, dopiero teraz człowiek zaczął je emitować w wysokich natężeniach. Takie jak obecnie poziomy energii fal EM, pola EM, człowiek wytwarza dopiero od bardzo niedługiego czasu w porównaniu z istnieniem życia, w dodatku problem ewentualnego jego wpływu na to życie jest podnoszony od niedawna - zatem w tej chwili po prostu nie ma wiarygodnych danych (albo skrzętnie są ukrywane lub negowane przez koncerny zajmujące się radiokomunikacją, bo jednak od czasu do czasu SĄ publikowane dane o NEGATYWNYM wpływie takiego skoku emisji fal EM). To, że takie dane są trudno dostępne, często negowane, albo jeszcze nikt nie przeprowadził zakrojonych na szeroką skalę i przez długi czas niepodważalnych badań popieranych i finansowanych przez np. rządy państw - ABSOLUTNIE NIE OZNACZA automatycznie, że ostatni gwałtowny wzrost natężenia pola EM nie wpływa negatywnie na organizmy żywe, do których zaliczamy się i MY, LUDZIE. Więcej - cały szereg doświadczeń (choćby, jak wyżej napisałem - wpływ i ukierunkowywanie procesów syntezy chemii organicznej) dowodzą jednak, że taki wpływ istnieje... Natomiast, owszem, określenia "fale radiowe" czy "promieniowanie elektromagnetyczne" określają DOKŁADNIE to samo, bez względu, jaki zakres długości tych fal (częstotliwości) takimi określeniami definiujemy. Zarówno fale EM o długościach centymetrowych, metrowych, kilometrowych czy nawet dziesiątków, setek kilometrów, zwane radiowymi, jak i najkrótsze - nazywane np. światłem czy promieniowaniem gamma - to jest dokładnie to samo zjawisko fizyczne. Fakt, nie wszyscy o tym wiedzą... choć na lekcjach fizyki w szkołach jest taka wiedza przekazywana...

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (20)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!