piątek, 20 października 2017 r.

Lublin

Jak schwytano gangsterów

  Edytuj ten wpis
Dodano: 25 maja 2004, 22:02

Nachodzili właścicieli restauracji w Lublinie. Żądali pieniędzy za "ochronę”. Opornych bili albo urządzali burdy przed ich lokalami. Jedną z ofiar tak skatowali metalową rurką i kijem bejsbolowym, że lekarze musieli usunąć jej śledzionę.

Gangsterzy działali dopiero od paru tygodni, a zdążyli pobić kilka osób. W poniedziałek o świcie policjanci z grupą antyterrorystów wkroczyli równocześnie do sześciu mieszkań w Lublinie i Lubartowie. Przestępców zastali tylko w dwóch lokalach. Ale policja twierdzi, że zatrzymanie reszty to tylko kwestia czasu. Na razie do aresztu trafili Robert S., 29-letni mieszkaniec Lubartowa oraz Seweryn N., 19-letni lublinianin. Pierwszy z nich zatargi z policją miał już w wieku 13 lat. Niemal połowę życia spędził w więzieniu.
Ofiary gangu są zastraszone. - Poszkodowani nawet nie zgłosili nam napadów - mówi nadkomisarz Janusz Wójtowicz, rzecznik lubelskiej policji. - Boją się swoich oprawców, bo to brutalni, bezwzględni bandyci. Atakowali nawet rozbitą butelką. Pobici otarli się o śmierć.
Policja niechętnie udziela informacji na ten temat. Funkcjonariusze nie mówią, jakich kwot żądali bandyci, w jakich dzielnicach Lublina działali i czy zastraszani restauratorzy płacili. Policja zasłania się dobrem śledztwa i pobitych. - To jedna z najtrudniejszych spraw, z jakimi mieliśmy ostatnio do czynienia - przyznaje nadkomisarz Janusz Wójtowicz.
- Haracz to norma w przypadku agencji towarzyskiej - mówi nasz anonimowy informator. - Płacą od kilku do kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie, zależnie od obrotów. Bandyci sporadycznie nachodzą właścicieli knajp. Żądają od nich zwykle po kilka tysięcy. Kiedy w lokalach stały automaty hazardowe, płacących haracz było więcej.

Janusz Wójtowicz, rzecznik lubelskiej policji

- Apelujemy o kontakt do wszystkich, których bandyci próbowali zastraszyć, rozpytywali o dochody, proponowali "ochronę” czy wywoływali burdy w lokalach lub w pobliżu. Uruchomiliśmy specjalny telefon:
081 535-44-11. Pod tym numerem znajdą Państwo informacje jak postępować, jak można pomóc policji, a przede wszystkim sobie. Gwarantujemy pełną anonimowość.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!