poniedziałek, 11 grudnia 2017 r.

Lublin

Jak Tesco zachęca do promocji

  Edytuj ten wpis
Dodano: 2 lutego 2009, 15:07
Autor: Alarm24

W Tesco w Lublinie można kupić lody "Bambo" już za 7,29 zł! Przeceniono je z... 6,99 zł. Nie ma to jak korzystna wyprzedaż czy promocja.

Tak hipermarket Tesco zachęca swoich klientów do promocji i wyprzedaży - pisze pani Edyta, która przesłała nam zdjęcie na platformę Alarm24.

Nic dodać, nic ująć.

(łm)
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
ANKA
socjolog
tuja
(14) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

ANKA
ANKA (17 grudnia 2009 o 15:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ostatnio kupiłam w TESCO w Gubinie reklamowane śledzie w wiadereczku, z terminem ważności 16-01-2010. Po otworzeniu był jeden smród a śledzie "rozchodziły się" w rękach.Jak tak można nabierać ludzi i taki towar dawać do sprzedaży przed Świętami. Ostrzegam wszystkich!!!
NIE KUPUJCIE ŚLEDZI W WIADERKACH W TESCO!!!!
Rozwiń
socjolog
socjolog (29 lipca 2009 o 15:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jezeli na paragonie jest wiecej rzeczy nabitych lub jakies niedogodnosci to nalezy miec zazalenia do kasjerki bo to one robia bledy a nie sklep. Sklepy nie maja nic do tego problemem sa kasjerki. Co do fotki to widac ze pracownik jeszcze nie zdazyl zmienic etykiety a kobieta zdazyla szybko zrobic foto w zlym czasie.
Ludzie myslcie to nie boli.
Rozwiń
tuja
tuja (16 kwietnia 2009 o 18:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zachęcam KLIENTÓW TESCO do sprawdzania cen nabitych na paragon z tymi na towarze. Bardzo często jest ona wyższa! Ostatnio kupowałam 5 produktów z czego 3 miały złe ceny, zapłaciłam coś koło 50 zł, odzyskalam z Punktu Obslugi KLienta dodatkowe 8 zł, także opłaca się sprawdzać. Sczezgólnie jak ktoś robi zakupy np. za 500 zł...
Rozwiń
moniq
moniq (18 lutego 2009 o 14:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Tesco, Carrefurr a najczęściej to mi się zdarza w puławskim Kauflandzie...
Kod jakoś tak dziwnie wchodzi z tych warzyw - wielka cena nad pieczarkami 1,99/kg zamienia się przy kasie na 4zł/kg. Pani starsza przede mną mówi, że chyba coś nie "halo". Na co kasjerka po skasowaniu jej tych 3kg pieczarek mówi, że ona tu nic nie może i proszę się zgłosić do punktu obsługi klienta...2 osoby dalej to samo pieczarki z promocji za 4 zł - druga pani też się burzy. Oczywiście jeśli się nie protestuje Twoja strata ich zysk - setki klientów dziennie, razy setki "drobnych błędów" dają niezły zysk.
Nadmieniam, że w punkcie obsługi klienta trzeba czekać 10-15min zanim pani załatwi ważniejsze sprawy. Następuje dość pracochłonna procedura "wybijania" z rachunku, podpis i o dziwo odebranie mi paragonu za towar, który trzeba dołączyć do papierów...
Normalny czyt. przeciętny człowiek, przecież nie będzie stał 15min. w kolejce po np. 20 gr.
...ale nienormalny jak ja...- nie cierpię jak mnie robią w balona i stoję, stoję, stoję...i nadal daję się robić...

Ostatnio kupowałam fajki dla męża - 3 paczki ostatnie po cenie 6,9 i jedna byłą za 7,8. Oczywiście supermarket nie omieszkał wyrównać cen naklejając je metkownicą do 7,8 ;-). Oczywiście pani, która odpowiadała za stanowisko z fajkami i alkoholem nie wiedziała dlaczego tak jest .
O ile mi wiadomo ceny papierosów w tym kraju są stałe we wszystkich punktach - tzn. obowiązuje cena napisana na paczce i wyższa być nie może...
Poszłam do punktu obsługi - i wielce niezadowalona pani z ogromną łachą telefonicznie prosiła o "zgodę na zwrot różnicy" podkreślając, że pani tu domaga się zwrotu 50gr.

Oczywiście stojąc przy punkcie obsługi zostaję zmierzona znienawidzonym wzrokiem przez jakiegoś tam menażera, pracownika, kilku innych pracowników znajdujących się przy stanowisku - oczywiście wyglądam na megawariatkę zawracającą im d...ę.

Najbardziej przerażające jest to robienie z nas BARANÓW stale i niezmiennie, supermarkety się niczego nie boja...a może nie muszą...może sankcje sanepidu (o ile nakładane) są mniej bolesne niż "drobne" krętactwa na tłumach klientów...
Szkoda mi tylko ludzi starszych, którzy raz na jakiś czas mają okazję wybrać się na zakupy do marketu i cieszą się wielce, że trafili na "promocję", nie podejrzewając, że zostali mega orżnięci...
Rozwiń
pracownica
pracownica (15 lutego 2009 o 21:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Drogi czytelniku, skoro Jesteś pracownikiem Tesco to doskonale wiesz że literówki do błędnych cen mają się nijak jak również wiesz że nasz centrala nabija ludzi w butelkę jeśli chodzi o ceny. Wyższe ceny podczas trwania promocji, bądź niższe po promocji i jest to nagminne. Nie tylko klienci mają prawo się denerwować ale i my pracownicy którzy świecą oczami bo jak tu robić z klienta "deb***a" skoro sami czasem głupiejemy. Jak wytłumaczyć klientowi zaistniałe sytuacje i że nie zależy to od nas. Bo to nie centrala tylko pracownicy z poziomu sklepu są postawieni w tak beznadziejnej sytuacji i przed klientem który ma prawo domagać się wyjaśnień. A to że ktoś za to odpowiada to i owszem ale czemu nie napiszesz o tym że 20 tys poleceń i 16 tys telefonów naraz i że czasem nie można nawet na przerwę pójść bo wszystko jest "na wczoraj" i że tym sposobem coś często umyka naszej uwadze i z naszej pamięci.
Drodzy klienci - odrobinę wyrozumiałości dla pracowników ale nigdy dla Tesco.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (14)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!