środa, 23 sierpnia 2017 r.

Lublin

Jak to się robi od środka


Monika Kłos, urzędniczka lubelskiego Urzędu Marszałkowskiego, współdecydowała o przyznawaniu unijnych funduszy na innowacje. Pieniądze z tej puli dostała m.in. Politechnika Lubelska. Wkrótce po rozstrzygnięciu konkursu Kłos dostała tam pracę.

Współpraca Kłos z politechniką zaczęła się trzy lata temu, kiedy uczelnia opracowywała Regionalną Strategię Innowacji dla województwa lubelskiego. Do pracy przy projekcie oddelegował ją Urząd Marszałkowski. Menedżerem projektu był prof. Waldemar Wójcik, kierownik Katedry Elektroniki, wówczas prodziekan, a obecnie dziekan Wydziału Elektrotechniki i Informatyki.
W 2005 roku współpracę wznowiono. Urząd Marszałkowski ogłosił dwa konkursy na przyznanie unijnych pieniędzy w ramach działania Regionalne Strategie Innowacyjne i Transfer Wiedzy. Monika Kłos, jak twierdzi jeden z jej współpracowników, ogłaszała konkursy, nadzorowała składanie wniosków, a potem ich ocenę i wybór. Urzędniczka nie uważa, żeby jej udział był aż tak znaczący. – W pierwszym konkursie byłam sekretarzem Komisji Oceny Projektów (przedkłada ona Zarządowi Województwa listę rankingową złożonych wniosków, na podstawie której zarząd przyznaje pieniądze – red.). W drugim jej członkiem, ale tylko przez pewien czas – wyjaśnia Kłos. – Zresztą formalnie od 5 sierpnia byłam już w innym departamencie.
– Pani Kłos koordynowała pierwszy i drugi konkurs – mówi Józef Wryszcz, dyrektor Departamentu Przedsiębiorczości i Innowacji UM. – Tak naprawdę przestała u nas pracować 1 października.
W drugim konkursie ponad 460 tys. zł przyznano politechnice na projekt RSI Evallub, który miał być rozwinięciem i oceną wdrażania opracowanej wcześniej przez uczelnię strategii. Menedżerem projektu znów został prof. Wójcik. A urząd do monitorowania projektu wytypował... Monikę Kłos. – Ale moja rola ogranicza się jedynie do zbierania podstawowych wskaźników – zaznacza urzędniczka.
Współpraca Wójcika i Kłos zacieśniła się miesiąc po rozstrzygnięciu drugiego konkursu. Dziekan zatrudnił urzędniczkę w swojej katedrze. – Była osobą nieźle orientującą się w projektach unijnych. Chciałem, żeby przeszkoliła moją kadrę – tłumaczy prof. Wójcik. – Dostałem zgodę rektora na zatrudnienie jej na pół roku na półetacie.
– Robię doktorat na temat polityki regionalnej i funduszy na UMCS. Chciałam zobaczyć, jak wygląda to od środka na uczelni – tak Kłos tłumaczy swoje nowe zajęcie. A prof. Wójcik przekonuje: Nigdy nie przyszło mi do głowy, że może to zostać odebrane jako konflikt interesów.
Urzędniczka także nie widzi w tym nic nadzwyczajnego. – Nie oceniałam projektów politechniki i nie decydowałam o przyznaniu pieniędzy na nie – ucina.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!