wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Lublin

Jaś wrócił z mamą do Lublina

Dodano: 8 sierpnia 2008, 11:17

Dziś o 1 w nocy Madina Iwanow przywiozła syna do domu. Pomogli jej prezydent miasta i Maciej Kulka z OSK "Kulka”.

- Jasio jest bardzo grzeczny, nie płacze, bawi się z rodzeństwem. Do mnie cały czas się przytula. Bardzo się cieszę, że wreszcie wrócił do nas - mówi wzruszona Madina Iwanow, mama 16-miesięcznego chłopca.

To lubelski sąd pod koniec lipca zdecydował, że kobieta może ponownie zająć się własnym synem. Jest to jednak zarządzenie tymczasowe, do czasu prawomocnego zakończenia postępowania. Sąd wziął pod uwagę, że Białorusinka ma pracę, przeszła przeszkolenie w zakresie opieki nad dzieckiem chorym na mukowiscydozę oraz dostała prawo pobytu w Polsce. Opieka nad dzieckiem będzie się odbywała jednak pod nadzorem kuratora.

Madina Iwanow mogła odebrać dziecko z Gdyni z rodziny zastępczej już w ubiegły piątek. Okazało się jednak, że tak chorego chłopca nie można przewieźć pociągiem.

- Nie znałam nikogo, kto mógłby zawieźć nas samochodem. Nie miałam też pieniędzy, by opłacić taką podróż - mówi Białorusinka.

Stało się to możliwe dzięki błyskawicznej decyzji prezydenta Lublina, który poprzez pomoc społeczną przekazał 500 zł na sfinansowanie transportu chorego malca.

- Całym sercem jestem z małym Jasiem i trzymam kciuki, by w jego rodzinie działo się dobrze. Dlatego jeśli będzie taka potrzeba, będziemy mu pomagać - mówi Adam Wasilewski, prezydent Lublina.

Parę godzin później znalazł się samochód. Maciek Kulka, właściciel Ośrodka Szkolenia Kierowców "Kulka” zaoferował, że przywiezie rodzinę znad morza. W czwartek o 5 rano wraz ze swoim synem Marcinem, panią Madiną i jej synem, pojechali do Gdyni. Spędzili w samochodzie 14 godzin i 45 minut. Przejechali 1125 km. I dziś w nocy wrócili do Lublina.

- Cieszę się, że mogłem przyczynić się do tego, że rodzina jest w końcu razem. Dziecko na początku płakało, ale tylko dlatego, że dotychczasowa rodzina nie dała mu czasu na oswojenie się z panią Madiną - tłumaczy Maciej Kulka. - Spędziliśmy w Gdyni 4 godziny, ale dopiero kilka chwil przed odjazdem mogliśmy zobaczyć Jasia. Jego brat rewelacyjnie się nim zajął i po łzach nie było śladu.

- Dziękuję wszystkim za pomoc! Bez was nie udałoby mi się odzyskać syna. Dziękuję też dotychczasowej opiekunce Jasia za to, że była przy nim w trudnym okresie, opiekowała się nim, kiedy chorował. Nigdy tego nie zapomnę - mówi Madina Iwanow.
Czytaj więcej o:
GOSC #3
malmil
prawda
(17) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

GOSC #3
GOSC #3 (14 sierpnia 2008 o 08:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
prawda napisał:
Nic nie jest obowiązkiem, bo zrezygnować zawsze można! Nic nigdy nie jest na siłe. Pani z MOPSU dzwoniła do matki zastępczej z zapytaniem czy zajmie sie dalej Maluchem do zakończenia sprawy? co oznaczalo że mogla sie nie zgodzić ale kocha to dziecko i sie zgodziła.Rozgoryczenie i złość to przez Pana przemawia panie kierowco a bezczelnych frazesów ja nie zaczełam wypowiadać. Bronie tylko Kobiety która bardzo dobrze opiekowała sie zastępczym synkiem i prosze jej nie obrażać. Wszyscy potrafią sie super wypowiadać, jacy to oni nie są wspaniali! ale nikt oprócz matki zastępczej z Gdyni nie potrafił wziąc Jasia do siebie i sie Nim zaopiekowac kiedy tyle miesięcy leżał sam w Lublinie. Żegnam panie kierowco, kończe na tym ten temat. nie bede więcej tu wchodzic i czytac pana komentzarzy żeby sie niepotrzebnie nie denerwowac i nie bede wiecej panu odpisywac bo ta rozmowa nie ma sensu. Każdy wie kto jest największym bohaterem w tej sprawie!



Chcialabym pania poinformowa,ze to nie kierowca z pania tu rozmawia( ma bardziej bogate slownictwo, niz ci tutaj,ktorych pani uwaza za niego).
Zgodze sie jednak z pania,ze najwieksza bohaterka jest kobieta,ktora podjela si eopieki nad malcem,ale ze od razu "milosc" do obcego dziecka to drobna przesada.Mozna lubic,nawet wspolczuc;ale nikt dziecku nie zastapi prawdziwych rodzicow(chyba,ze jest adoptowane juz na stale).
Sta lat zyj droga Mamo zastepcza ,bo rzeczywiscie potrzeba duzo odwagi psychicznej, aby wziasc na swe barki i podolac trudom zycia,trud,jakim jest obce, a na dodatek chore dziecko.
Panie Macku, duzo zdrowia dla pana za pomaganie innym na lubelszczyznie i nie tylko.Szczesc Boze dla Ciebie i Marcinka.
Rozwiń
malmil
malmil (11 sierpnia 2008 o 09:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gratuluję pani zastępczej Jasia przede wszystkim odwagi, walki i ciepłego serca. ale przede wszystkim tej odwagi, gdyż nie każdy z nas podjąłby się takiego wyzwania.
Rozwiń
prawda
prawda (11 sierpnia 2008 o 00:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
gosc #3 napisał:
Jest pani "slodka idiotka" w sprawie wtracania sie i wypowiadania bezczelnych frazesow o kierowcy.Pani nawet nie wie, kim jest ten czlowiek i ilu osobom pomogl w zyciu.A poza tym jezeli pani jest az tak "inteligentna",jak pani pisze,to powinna pani wiedziec,ze na calym swiecie,a tak samo i w Polsce, rodzice zastepczy maja prawo(przez sad)opiekowac sie dzieckiem do momentu, kiedy opieka nad dzieckiem zostanie przyznane na stale,badz to "legalnym opiekunom",lub tez macierzystym rodzicom lub dziadkom.Poczytaj prawo rodzinne kobieto,to moze troche ochloniesz. Zycze milego dnia i wiecej wiary w ludzi, poniewaz w tej chwili przemawa przez pania zlosc i rozgoryczenie.



Nic nie jest obowiązkiem, bo zrezygnować zawsze można! Nic nigdy nie jest na siłe. Pani z MOPSU dzwoniła do matki zastępczej z zapytaniem czy zajmie sie dalej Maluchem do zakończenia sprawy? co oznaczalo że mogla sie nie zgodzić ale kocha to dziecko i sie zgodziła.Rozgoryczenie i złość to przez Pana przemawia panie kierowco a bezczelnych frazesów ja nie zaczełam wypowiadać. Bronie tylko Kobiety która bardzo dobrze opiekowała sie zastępczym synkiem i prosze jej nie obrażać. Wszyscy potrafią sie super wypowiadać, jacy to oni nie są wspaniali! ale nikt oprócz matki zastępczej z Gdyni nie potrafił wziąc Jasia do siebie i sie Nim zaopiekowac kiedy tyle miesięcy leżał sam w Lublinie. Żegnam panie kierowco, kończe na tym ten temat. nie bede więcej tu wchodzic i czytac pana komentzarzy żeby sie niepotrzebnie nie denerwowac i nie bede wiecej panu odpisywac bo ta rozmowa nie ma sensu. Każdy wie kto jest największym bohaterem w tej sprawie!
Rozwiń
gosc #3
gosc #3 (10 sierpnia 2008 o 23:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
prawda napisał:
Doskonale wiem że jest Pan tą samą osobą która pisała te wszystkie oszczerstwa wcześniej i prosze nie udawać teraz kogoś innego i nie witac sie na forum jakby nigdy nic. Wiadomo że takie szczegóły jak znajomośc adresu i inne musał wiedzieć ktoś kto tu był w Gdyni. Skoro tak bardzo narzeka Pan na gościnnośc jaka spotkała Pana w domu rodziców matki zastępczej Jasia to dlaczego Pan nie wyszedł? nie dosyc ze został Pan ugoszczony, dostał jeść i miał chwile na odpoczynek to jeszcze Pan narzeka! Ten człowiek wcale nie wiedział kogo gości. Ja bym tak nie mogła: skoro ktos mnie nakarmił i napoił to bede mu wdzięczna a nie obsmaruję jeszcze. No ale to moja prywatna opinia być może jestem inaczej wychowana.Nikt tez nie uwierzy w brednie że zastępczy dziadek Jasia kazał Pani Madinie robić obiad i zmywać. no Prosze wybaczyc...ale nie wie Pan co pisze.
Pani Madina powiedziała matce zastępczej że poznała Pana o 4 rano, był Pan tylko obcym kierowcą więc prosze sie nie wypowiadać bo nie zna Pan osobiście dobrze żadnej ze stron. Nie wiem jak można sie wtrącać nie przebywając z Nimi, znając zaledwie tylko pare godzin, następna rzecz nie do pomyslenia. Kolejna kwestia: z tego co wiem (bo akurat byłam przy matce zastępczej) i wszystko slyszałam, Pani Madina umawiała sie na odbiór dziecka przez tel z matką zastępcza i słyszałam że ta podawała adres na Płk. ... i miała od razu odebrać dziecko własnie tam.Nie potrzebnie dzwoniła później do dziadka a ten nie wiedząc, zaproponował obiad u siebie. stąd wyszło nieporozumienie. W ostatnim komentarzu napomknął Pan także że Pani Madina krótko widziała Jasia po czym zabraliscie Go. Nawet Gdyby P.Madina siedziała 5 godzin z Jasiem czy 10 to dziecko i tak by sie nie przyzwyczaiło do P.Madiny gdyż tu w Gdyni z matką zastępcza byl prawie rok więc dziecko w pare godzin nie przyzwyczai sie do kogoś obcego. Odebranie dziecka mialo przebiec szybko aby dziecko nie stresowało sie jeszcze dlużej widząc w domu obce osoby.
Dziecko w Gdyni bylo kochane, i mialo rok szczęścia,należy sie cieszyc że ktoś miał serce i Je wziął,pokochał a nie najeżdżać na kogoś. Tak nie można Prosze Pana. Nie sa teraz ważne Pana flaczki na obiad tylko to że dziecko trafiło do wspaniałych ludzi i było szczęśliwe i kochane.

Jest pani "slodka idiotka" w sprawie wtracania sie i wypowiadania bezczelnych frazesow o kierowcy.Pani nawet nie wie, kim jest ten czlowiek i ilu osobom pomogl w zyciu.A poza tym jezeli pani jest az tak "inteligentna",jak pani pisze,to powinna pani wiedziec,ze na calym swiecie,a tak samo i w Polsce, rodzice zastepczy maja prawo(przez sad)opiekowac sie dzieckiem do momentu, kiedy opieka nad dzieckiem zostanie przyznane na stale,badz to "legalnym opiekunom",lub tez macierzystym rodzicom lub dziadkom.Poczytaj prawo rodzinne kobieto,to moze troche ochloniesz. Zycze milego dnia i wiecej wiary w ludzi, poniewaz w tej chwili przemawa przez pania zlosc i rozgoryczenie.
Rozwiń
prawda
prawda (10 sierpnia 2008 o 00:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Maciej Kulka napisał:
Witam na forum.
Mam prośbę. Przestańcie sobie ubliżać.
Tak sobie dokuczacie, że aż szkoda czytać.
Może trochę faktów.
Tak się składa, że byłem kierowca Pani Madliny.
Gość pisze, że bylismy na plaży. To prawda, ale powód był taki jak opisuje to ten drugi.
W czasie jazdy do Gdyni spieszyliśmy się aby Pani Madlina zobaczyła dziecko.
Umawiała się z opiekunką dziecka dzwoniąc z Dziennika Wschodniego. I miało być tak, że Pani Madlina po przyjeździe miała spotkać się z dzieckiem.
A skończyło się na tym, że musiała przygotowywać w obcym domu obiad. (tu zgadzam się z Gościem 2). Ja osobiście zapadłbym się pod ziemię ze wstydu gdym zaprosił do domu gosci i kazał im zrobić objad a/la Adam Słodowy czyli zrób to sam i jeszcze kazałbym zmywac naczynia.
Ale to moja prywatna opinia. Byc może inaczej jestem wychowany lub na lubleszczyźnie inaczej rozumiemy słowo: gościnność!
Ja nawet dostałem od gospodarza Flaczki i propozycję odpoczynku. A o przepysznym cieście nawet nie wspomnę. Po objedzie zaproponowałem, że w związku z tym, iż Pani Madlina chce się spotkac z dzieckiem to ja w tym czasie ze swoim synem udam się na plażę. W tym momencie gospodarz powiedział, że do dziecka pojedziemy na 17 a w miedzy czasie on pooprowadza nas po Gdyni. Nas wszystkich. O 17 to my mieliśmy odjeżdżać do Lublina. Być może doszło do nieporozumienia pomiedzy Paniami. Ale po co tyle zawiści?
Najważniejsze, że rodzina jest w całości. I zgodzę się z Gościem, że dziecko dostało mase zabawek, pampersów,leków, itp. (bo miałem problem z zapakowaniem) ale tu wyrażę swoją opinię i pdkreślam jest ona tylko moja, że lepiej dla dziecka byłoby wcześniejsze spotkanie z matką. Może nie było by tyle płaczu.


Mogę zrozumieć, że ja ze swoim dzieckiem nie byłem zaproszony do tej Pani (mamy zastepczej) bo w tej akcji byłem tylko uczynnym kierowcą ale dlaczego nie chciano wpuścić starszego syna Pani Madliny? Oczywiście przy zdecydowanym sprzeciwie Pani Madliny jej syn mógł wejść z mamą do braciszka a przy okazji miał kto nosić te wszystkie podarunki.
Jeszcze raz nalegam i proszę. Dajcie już spokój. Po co te nerwy? Dla wszystkich było to duże przeżycie a największe dla dziecka. Dobrze, że był z nami Olek (starszy brat) bo bardzo szybko nawiązał z dzieckiem kontakt. Razem śpiewali, klaskali i podróż minęła bardzo spokojnie i bez płaczu.




Doskonale wiem że jest Pan tą samą osobą która pisała te wszystkie oszczerstwa wcześniej i prosze nie udawać teraz kogoś innego i nie witac sie na forum jakby nigdy nic. Wiadomo że takie szczegóły jak znajomośc adresu i inne musał wiedzieć ktoś kto tu był w Gdyni. Skoro tak bardzo narzeka Pan na gościnnośc jaka spotkała Pana w domu rodziców matki zastępczej Jasia to dlaczego Pan nie wyszedł? nie dosyc ze został Pan ugoszczony, dostał jeść i miał chwile na odpoczynek to jeszcze Pan narzeka! Ten człowiek wcale nie wiedział kogo gości. Ja bym tak nie mogła: skoro ktos mnie nakarmił i napoił to bede mu wdzięczna a nie obsmaruję jeszcze. No ale to moja prywatna opinia być może jestem inaczej wychowana.Nikt tez nie uwierzy w brednie że zastępczy dziadek Jasia kazał Pani Madinie robić obiad i zmywać. no Prosze wybaczyc...ale nie wie Pan co pisze.
Pani Madina powiedziała matce zastępczej że poznała Pana o 4 rano, był Pan tylko obcym kierowcą więc prosze sie nie wypowiadać bo nie zna Pan osobiście dobrze żadnej ze stron. Nie wiem jak można sie wtrącać nie przebywając z Nimi, znając zaledwie tylko pare godzin, następna rzecz nie do pomyslenia. Kolejna kwestia: z tego co wiem (bo akurat byłam przy matce zastępczej) i wszystko slyszałam, Pani Madina umawiała sie na odbiór dziecka przez tel z matką zastępcza i słyszałam że ta podawała adres na Płk. ... i miała od razu odebrać dziecko własnie tam.Nie potrzebnie dzwoniła później do dziadka a ten nie wiedząc, zaproponował obiad u siebie. stąd wyszło nieporozumienie. W ostatnim komentarzu napomknął Pan także że Pani Madina krótko widziała Jasia po czym zabraliscie Go. Nawet Gdyby P.Madina siedziała 5 godzin z Jasiem czy 10 to dziecko i tak by sie nie przyzwyczaiło do P.Madiny gdyż tu w Gdyni z matką zastępcza byl prawie rok więc dziecko w pare godzin nie przyzwyczai sie do kogoś obcego. Odebranie dziecka mialo przebiec szybko aby dziecko nie stresowało sie jeszcze dlużej widząc w domu obce osoby.
Dziecko w Gdyni bylo kochane, i mialo rok szczęścia,należy sie cieszyc że ktoś miał serce i Je wziął,pokochał a nie najeżdżać na kogoś. Tak nie można Prosze Pana. Nie sa teraz ważne Pana flaczki na obiad tylko to że dziecko trafiło do wspaniałych ludzi i było szczęśliwe i kochane.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (17)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!