poniedziałek, 19 lutego 2018 r.

Lublin

Jeden nie umie, drugi przysypia. I jadą

  Edytuj ten wpis
Dodano: 28 września 2005, 20:31

Czy instruktor nauki jazdy po dziesięciu godzinach w samochodzie jest w stanie uważać na to, co robi jego uczeń? – Nie. A od kilku tygodni może dochodzić do takich sytuacji.


Wszystko przez planowane zmiany w zasadach szkolenia i przeprowadzania egzaminów na prawo jazdy. Zgodnie z zapowiedziami, przepisy miały wejść w życie od początku października. Ludzie chcieli zdążyć przed zmianami. – Przestraszyli się nowych reguł, ale także nowych cen – tłumaczy Adam Kalinowski, dyrektor Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Lublinie. Bo egzamin w nowej wersji ma kosztować dwa razy więcej niż teraz.
Dlatego w ostatnich tygodniach ośrodki szkolenia kierowców przeżywają prawdziwe oblężenie. Najbardziej odczuli to instruktorzy. – Były takie dni, że musieliśmy pracować po dziesięć, a nawet dwanaście godzin dziennie – żalą się nauczyciele jazdy. – Po tylu godzinach w samochodzie nie da się zachować maksymalnej koncentracji. A to przy jeździe z kursantem jest niezbędne.
Właściciele ośrodków szkolenia nie zgadzają się z zarzutami instruktorów. – Zatrudniliśmy nowych nauczycieli. Kupiliśmy nowe samochody. Wszyscy pracowali zgodnie z obowiązującymi normami – zapewnia Anna Motyka z Ośrodka Szkolenia Kierowców Mila w Lublinie.
– Nie wpłynęło do nas żadne doniesienie o nadmiernym wykorzystywaniu instruktorów – mówi Zbigniew Kubik, naczelnik wydziału inspekcji Wojewódzkiej Inspekcji Transportu Drogowego.
Policja też nie odnotowała takiego przypadku. – Ale jeśli rzeczywiście instruktorzy spędzają w samochodach po kilkanaście godzin, to jest to ogromne zagrożenie dla wszystkich uczestników ruchu drogowego – zauważa komisarz Arkadiusz Delekta z lubelskiej policji. – Wszyscy po dłuższym czasie w aucie odczuwamy zmęczenie. A u instruktorów dochodzi jeszcze stres, bo muszą ciągle zwracać uwagę na kursanta.
W Lublinie kontrolą tego, jak odbywa się szkolenie, powinien się zajmować Miejski Inspektorat Komunikacji. Ale tego nie robi. – Na 60 ośrodków w Lublinie mam jednego pracownika – mówi Tadeusz Franaszczuk, zastępca dyrektora. – Co ja mogę skontrolować...
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

komentarze (0)0
polubienia (0)0
19-02-2018

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!