środa, 16 sierpnia 2017 r.

Lublin

Jej Wysokość rzuciła szpital na kolana

Autor: Ewa Stępień

Poddana na klęczkach podawała księżnej Soamsawali upominki dla dzieci. A dzieci na klęczkach odbierały prezenty z rąk Jej wysokości.

Tak było dziś w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym.

Przygotowania do tej wizyty trwały kilka tygodni. Ustalono protokół dyplomatyczny. - Żadnych rozmów z księżną - zdradził Jerzy Szarecki, dyrektor DSK. - Żadnych przemówień, spoufalonych powitań.

Egzotyczna księżna przyjechała czarnym BMW z "kogutem” na dachu. Eskortowała ją policja i pracownicy Biura Ochrony Rządu. W części zamkniętej dla polskich dziennikarzy księżna wraz ze swoją świtą zobaczyła kilka szpitalnych oddziałów. Obchód mogli filmować tylko reporterzy z tajlandzkiej telewizji, których przyjechały tłumy.

Prof. Praphan Phanuphak, lekarz z tajlandzkiej ekipy, pochwalił potem wysoki poziom polskiej onkologii dziecięcej, deklarując chęć współpracy w tym zakresie.
Przyszedł czas na część artystyczną. Choć atmosfera w szpitalnej auli stała się bardziej luźna, a księżną mogli obejrzeć prawie wszyscy chętni, etykiety trzeba było nadal przestrzegać. - Nie zbliżać się, nie pytać o nic - ostrzegano.

Księżna surowym wzrokiem wodziła po swoim dworze. Zdecydowanie rozluźniła się na widok scenki teatralnej odgrywanej przez pacjentów. A w czasie jiva tańczonego przez bardzo młodych tancerzy, klaskała do rytmu z całą salą.

Wizyta księżniczki była dużym przeżyciem dla dzieci, choć niektóre były nieco rozczarowane. - Nie ma korony - skomentował Kuba.

Korony nie było, ale były prezenty. Jedna z tajlandzkich kobiet uklękła, podając Jej Wysokości przywiezione upominki. Uklękły też obdarowywane dzieci. - Farby, kolorowanki, długopisy - zaaferowany Kamil powiedział co dostał.

Dyrektor szpitala nie musiał klękać. Ale rozmawiać też nie mógł. O uściskach i pocałunkach mowy nie było. Dostał miniaturowe tajlandzkie lalki ubrane na ludowo. Skłonił głowę, powiedział "dziękuję”. I po wszystkim. Pacjenci wręczyli księżnej własnoręcznie namalowany obraz.

Księżna Soamsawali Mahidol zajmuje się działalnością charytatywną. To jej pierwsza wizyta w Lublinie. Celem odwiedzin było nawiązanie współpracy. Wczoraj księżna była też w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie. Z Lublina pojechała do Niepołomic, gdzie otworzyła wystawę upamiętniającą 110 rocznicę Wizyty Króla Ramy V w Europie.
Czytaj więcej o:
(Anonimowy)
Jegomość
stojak
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

(Anonimowy)
(Anonimowy) (24 października 2007 o 00:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
co za osioł likwiduje komentarze
Rozwiń
Jegomość
Jegomość (24 października 2007 o 00:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Straszna arystokratka, aż przesadnie, ale dobrze ze wykazuje sie charytatywnie
Rozwiń
stojak
stojak (23 października 2007 o 20:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Która to jest ta księżna? Na zdjęciu jest jedna klęcząca i dwie stojące kobiety. Ta z lewej, chuda, w liliowej podomce czy ta z prawej, gruba, w klapkach. Która to JEJ PRETENSJONALNOŚĆ ? Czy kolorowe łańcuszki i lusterka oprócz flamastrów też były rozdawane?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!