środa, 13 grudnia 2017 r.

Lublin

Jestem wdzięczny przypadkowym ludziom za to, że żyję

  Edytuj ten wpis
Dodano: 22 listopada 2009, 21:54

W ich obronie stanęli przypadkowi świadkowie. To – być może – dzięki nim Sebastian przeżył. Razem ze swoją dziewczyną chce teraz wszystkim gorąco podziękować.

– Mogło się to skończyć dla mnie tragicznie – mówi Sebastian. Mimo, że od zdarzenia upłynął tydzień, ma na twarzy ślady pobicia. Przyszedł do naszej redakcji, żeby podziękować wszystkim, którzy mu pomogli.

– To była sytuacja, w której ani ja, ani nikt inny na moim miejscu nie miałby żadnych szans – mówi Sebastian. – Uratowała mnie pomoc przypadkowych ludzi. Nie znam ich, nie miałem szansy z nimi porozmawiać, dlatego w taki sposób chciałbym wyrazić im swoją wdzięczność. Dziękuję Wam za to.

Przypomnijmy. W piątkowy wieczór Sebastian szedł ze swoją dziewczyną do znajomych. Na ulicy Dożynkowej w Lublinie podszedł do nich pijany mężczyzna. Zaczął szarpać Sebastiana za ramię, powtarzał: „Dostaniesz, bo dziś jest promocja”.

Za chwilę do napastnika dołączyła grupa 8 kolejnych. Zaczęli brutalnie bić Sebastiana. Przechodzący obok 17-letni Kacper, który próbował pomóc Sebastianowi, także został pobity. – Wyglądało to strasznie. Moja pierwsza myśl: zabiją ich – opowiada Marta, dziewczyna Sebastiana.

Marta uciekła i zatrzymała przejeżdżający samochód. Kierowca, pan Wojciech, wezwał policję. Po chwili zatrzymał się jeszcze jeden samochód. Jego właściciel włączył alarm. To wystraszyło napastników. Uciekli. Ale policja błyskawicznie zatrzymała 5 z nich. Dzięki panu Wojciechowi, który pobiegł za napastnikami i doprowadził do nich policję.

– Zachował się jak profesjonalny zwiadowca – twierdzą policjanci.

Udało nam się dotrzeć do Kacpra i pana Wojciecha, którzy pospieszyli Sebastianowi z pomocą. Żaden z nich nie czuje się bohaterem. – Nie zrobiłem nic specjalnego. To był naturalny odruch. Zawsze reaguję w takiej sytuacji, to nie był pierwszy raz – mówi pan Wojciech.

Kacper, który stanął w obronie Sebastiana, sam oberwał. Ale nie żałuje, że zareagował. – Już po wszystkim zastanawiałem się, czy jeszcze raz bym tak postąpił. I moja odpowiedź brzmi: tak. Być może kiedyś ja też będę potrzebował pomocy. I też znajdzie się ktoś, kto nie pozostanie obojętny – mówi Kacper.

Okazuje się, że przypadki spontanicznej pomocy zdarzają się coraz częściej. – Ludzie reagują, widząc że dzieje się coś złego – mówi Janusz Wójtowicz, rzecznik lubelskiej policji. – Nie trzeba od razu łapać bandytów, bo to wręcz niebezpieczne, ale wystarczy anonimowo zadzwonić na policję. To nam niczym nie grozi, a może uratować czyjeś życie.

Sebastian i Marta przyznają, że od tamtego zdarzenia inaczej patrzą na świat. – Zostaliśmy napadnięci przypadkowo, dla czyjejś rozrywki. To mogło spotkać każdego i skończyć się tragicznie, gdyby nie reakcja ludzi – mówią.

Czterech napastników czeka w areszcie na proces. Grozi im do 12 lat więzienia.
Imiona niektórych osób zostały zmienione

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Tomasz
~gosc~
wali
(29) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Tomasz
Tomasz (23 listopada 2009 o 19:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
"policjanci" z 6 komisariatu uczcie sie. Bo jestescie najgorsi w calym miescie!
Rozwiń
~gosc~
~gosc~ (23 listopada 2009 o 16:44) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
wali napisał:
Kurczę, podbudował mnie ten tekst. Niedawno wróciłem z Irlandii. Podobało mi się tam, że ludzie sa bardziej wyczuleni na takie hocki-klocki i nie wahają się dzwonić po gliny. Niedawno sam byłem świadkiem jak dwóch gostków tarmisiło młodego chłopaka na Nałkowskich. Instynktownie złapałem za telefon i zadzwoniłem na policję. momentalnie pojswił się radiowóz nie wiem skąd. dopadki gnoi, rzucili ich na glebę, wezwali karetke do chłopaka, bo trzyamł się za głowę. A za 15 min. zadzwoniłdo mnie dyżurny i podziękował za pomoc. Kurczę, fajne uczucie, naprawdę warto było.



Bardzo fajnie. Brawo dla Ciebie, policjantów i dyżurnego też.

Jeżeli Policja w Polsce będzie odnosiła się na takim poziomie do obywatela jak policjanci za granicą (w cywilizowanych krajach) to i obywatel bez wahania będzie sięgał po telefon. Nie należy kultury i szacunku mylić z brakiem zdecydowania.
Rozwiń
wali
wali (23 listopada 2009 o 14:16) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Kurczę, podbudował mnie ten tekst. Niedawno wróciłem z Irlandii. Podobało mi się tam, że ludzie sa bardziej wyczuleni na takie hocki-klocki i nie wahają się dzwonić po gliny. Niedawno sam byłem świadkiem jak dwóch gostków tarmisiło młodego chłopaka na Nałkowskich. Instynktownie złapałem za telefon i zadzwoniłem na policję. momentalnie pojswił się radiowóz nie wiem skąd. dopadki gnoi, rzucili ich na glebę, wezwali karetke do chłopaka, bo trzyamł się za głowę. A za 15 min. zadzwoniłdo mnie dyżurny i podziękował za pomoc. Kurczę, fajne uczucie, naprawdę warto było.
Rozwiń
Gość
Gość (23 listopada 2009 o 13:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Cwaniaki w kilku na jednego , pier... szczury. A przy uczciwj walcw 1 na jednego wpier.. by wyłapali momentalnie.
Rozwiń
BOLO
BOLO (23 listopada 2009 o 12:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
w ramach "PROMOCJI" tak dla przykładu jakieś 15 lat bezwzględnej odsiadki np. we Wronkch.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (29)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!