czwartek, 24 sierpnia 2017 r.

Lublin

Jogurt zamiast chipsów. Ratusz bierze się za szkolne sklepiki

Dodano: 12 grudnia 2012, 11:31

 (sxc.hu)
(sxc.hu)

Lublin wytacza wojnę niezdrowej żywności w sklepikach szkolnych. Zamiast chipsów i batonów mają być kanapki i jogurty.

Zaczęło się w październiku od uchwały Rady Miasta w sprawie "w sprawie upowszechniania zasad prawidłowego żywienia wśród dzieci i młodzieży na terenie miasta”. Teraz czas na działanie.

Program "Jedz z głową” ruszył dziś. Do Ratusza zostali zaproszeni dyrektorzy lubelskich szkół podstawowych. Pracownicy sanepidu tłumaczyli im, jakie są zasady dobrego odżywiania młodych ludzi. I wskazywali, czego w szkolnych sklepikach być nie powinno, a co powinno się tam znaleźć. W piątek podobne szkolenie dla intendentów i ajentów sklepików działających w lubelskich szkołach.

– Program ma charakter informacyjno-szkoleniowy – tłumaczy Grażyna Jackowska, zastępca dyrektora Wydziału Zdrowia lubelskiego magistratu. – Będziemy mówić, jak to zdrowe odżywianie powinno wyglądać. Jak ważne jest pierwsze śniadanie. Ale też jak ważne jest drugie śniadanie, które dzieci spożywają będąc w szkole.

A z tym bywa różnie. – Zdajemy sobie sprawę, że uczniowie często nie mają tego śniadania. Albo rodzice dają im pieniądze i mówią: Kup sobie coś w szkolnym sklepiku – przyznaje Jackowska. – Dlatego tak ważne jest to, co w tych sklepikach jest. Żeby nie było chipsów czy batonów, tylko kanapki, serki czy jogurty.

Kluczowe jest też, co do jedzenia będą wybierali sami uczniowie. – Dlatego cały przyszły rok to spotkania dla dzieci, ich rodziców i nauczycieli. I to spotkania warsztatowe, praktyczne. A nie sucha wiedza, która często ulatuje – zapowiada Jackowska. – Żeby efektem była postawa dzieci. Żeby same chciały się zdrowo odżywiać i prowadzić aktywny tryb życia. Bo przecież nasze zdrowie jest w naszych rękach.

Wszyscy uczestnicy szkoleń dostają specjalną broszurę: "Jedz z głową – ABC zdrowego odżywiania”. Opracowali ją pracownicy Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie, która współpracuje z miastem w realizacji programu.
Czytaj więcej o:
Kuba
imocatbuilt
Gość
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Kuba
Kuba (12 grudnia 2012 o 16:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Tak jak napisał ktoś wyżej, dzieciak jak będzie chciał chipsy to sobie je kupi po drodze do szkoły. SP kończyłem prawie 15 lat temu, w czasach gdy w sklepikach były m.in. "picia w woreczkach", andruty, gumy Shock, ciepłe lody, draże korsarz, paluszki z przyprawami itp. a za niecałe 2zł można było kupić pysznego hot-doga. Do tego, jakoś jak byłem w 4 klasie, na korytarzu postawiono automat z coca-colą i dzisiaj jakoś nie cierpię na nadwagę, nie mam cukrzycy, uprawiam sport i żyję jak większość moich znajomych ze szkoły. Problem nie tkwi w żywności w sklepikach, a w samym podejściu do życia dzieciaków, które się "pasą" przed komputerem zamiast latać po dworze, bawić się w chowanego, kopać piłkę, uciekać przed starymi sąsiadkami, które tę piłkę chcą zabrać itd. Niestety...
Rozwiń
imocatbuilt
imocatbuilt (12 grudnia 2012 o 15:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[size=6]pytam czemu w SP21 w Lublinie na korytarzu są automaty z kawą dla uczniów 1-3 klas?!!!!!! Cola, batony, itd... poza tym szkoła bardzo na plus! [/size]
Rozwiń
Gość
Gość (12 grudnia 2012 o 14:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Po co ten cyrk. Obecnie dostępne jogurty na bazie perhydrolu są bardziej szkodliwe od chipsów więc o jakiej zdrowej żywności tu mowa?? wszystko sztuczne nawet mleko prędzej się zaśmierdnie lub przekształci w jakiegoś bazyliszka niż w zsiadłe władza skutecznie o to dba aby nikt nie dożył emeryturki więc cokolwiek by nie było sprzedawane w sklepikach szkolnych to i tak zdrowe to nie będzie
Rozwiń
ella
ella (12 grudnia 2012 o 13:14) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Chociaż podstawówkę kończyłam dobre 15 lat temu i do mentalnosci kilkulatka mi daleko, to jednak muszę obiektywnie stwierdzić ,że pomysł nie wypali. Nie wiem czemu w przyrodzie tak jest, że im bardziej coś niezdrowe tym lepsze w smaku i nikt mi nie wmówi, że jogurt (jeszcze może naturalny?) będzie dla dziecka bardziej pociągający niż batonik... nie będzie, bo jest poprostu niedobry. i skutek będzie taki że dzieci zakupią "prowiant" w sklepie po drodze do szkoły, a zdrowe jedzenie w szkolnych sklepikach będzie gniło. Uważam to za dużą niesprawiedliwość tego świata że seler naciowy nie dorówna smakowi frytek albo nawet najlepsze jabłko nie będzie lepsze niż batonik, i to nie tylko dzieci mają takie odczucie... a szkoda
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!