czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Lublin

Kancelaria w Budowie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 27 stycznia 2005, 22:24

Tajna kancelaria, w której Urząd Marszałkowski przechowuje ważne dokumenty, ma same felery: nie spełnia norm i jest do niej daleko. Wszystko przez to, że marszałek nie może się dogadać z wojewodą.

Od 2000 roku każdy większy urząd musi mieć specjalne pomieszczenie do przechowywania i czytania tajnych dokumentów. Przepisy mówią, że tajna kancelaria - bo tak nazywa się taki pokój - musi spełniać rygorystyczne normy. M.in. nie może się mieścić na parterze ani na ostatnim piętrze budynku, musi mieć specjalne drzwi, zabezpieczenie antywłamaniowe i sejf.
Tajne kwity Urzędu Marszałkowskiego leżą w pokoju w Teatrze w Budowie przy ul. Skłodowskiej. Marszałek zaadaptował na kancelarię jeden z gabinetów sąsiadującym z Filharmonią Lubelską, jednak pomieszczenie nie spełnia wszystkich norm. - Nie ma tam tak zwanej strefy bezpieczeństwa, czyli oddzielenia miejsca, w którym przechowuje się i czyta dokumenty - przyznaje Marcin Futyma, rzecznik marszałka.
Kancelaria ma też inny feler. Zamiast mieścić się blisko marszałka i jego zastępców, którzy najczęściej z niej korzystają, znajduje się w gmachu odległym o kilkaset metrów od ich gabinetów przy ul. Spokojnej. - Żeby poczytać tajne materiały, marszałek musi po prostu przejść się na ul. Skłodowską - przyznaje Futyma.
Większość tajnych dokumentów trafia do Urzędu Marszałkowskiego od wojewody, który ma siedzibę na tym samym piętrze co marszałek. I znów kłopot - trzeba je transportować z ul. Spokojnej na ul. Skłodowskiej.
Wszystkie problemy zniknęłyby, gdyby Urząd Marszałkowski dogadał się z wojewodą i zorganizował swoją kancelarię przy ul. Spokojnej. - Gospodarzem budynku jest Urząd Wojewódzki. Wielokrotnie prosiliśmy wojewodę o udostępnienie pomieszczenia na tajne dokumenty. Niestety, ten odmawia - narzeka rzecznik marszałka.
Tymczasem ludzie wojewody twierdzą, że na ul. Spokojnej nie ma miejsca na drugą kancelarię (jedną ma już tam wojewoda). - To nie złośliwość. Po prostu brak możliwości lokalowych - mówi Krzysztof Komorski.
Urzędnicy marszałka myślą o jeszcze innym rozwiązaniu - przeniesieniu tajnych kwitów na ul. Lubomelską, do biurowca, w którym urzęduje większość departamentów marszałka. - To wiąże się z dużymi kosztami. Ale najprawdopodobniej to jest jedyne rozwiązanie - mówi Futyma.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!