sobota, 25 listopada 2017 r.

Lublin

Kandydaci biedni i bogaci

  Edytuj ten wpis
Dodano: 5 września 2006, 20:09
Autor: Dominik Smaga

Ponad dwa miliony złotych wart jest majątek Marcina Zamoyskiego, ubiegającego się o reelekcję prezydenta Zamościa. To najbogatszy z kandydatów w prezydenckich miastach regionu. Najmniej ma Marian Kowalski z Lublina. Dorobił się mieszkania i fiata, a na koncie ma 1000 zł.

Ponad czterystuhektarowe gospodarstwo rolne, papiery wartościowe na grubo ponad ćwierć miliona złotych oraz 200 tys. zł oszczędności. A do tego ponad 120 tys. zł dochodu za ubiegły rok. Takim majątkiem może się pochwalić Marcin Zamoyski, prezydent Zamościa. Z nieoficjalnych informacji wynika, że to właśnie jego poprą w nadchodzących wyborach lokalni działacze Platformy Obywatelskiej.
Własny biznes może otworzyć Krzysztof Grabczuk (PO), prezydent Chełma. Część jego działki rolnej jest przeznaczona na kopalnię piasku. Czy zamierza wydobywać kruszywo? O to nie mogliśmy go zapytać, bo prezydent właśnie urlopuje w dalekiej Gwatemali.

W Lublinie największe oszczędności (150 tys. zł) ma Andrzej Wasilewski z Platformy Obywatelskiej. - Ale niedługo już ich nie będzie. Wydam je na mieszkanie dla syna - mówi Wasilewski, który sam ma pół bliźniaka. Ale w najbardziej komfortowych warunkach mieszka Izabella Sierakowska (SdPl). Jej dom wart jest 850 tys. zł. - Wszystko dlatego, że mam bardzo bogatego męża - mówi była posłanka. Niedawno przeszła na wcześniejszą emeryturę -2800 zł brutto miesięcznie. Z mężem odłożyła 70 tys. zł.
Z oszczędnościami krucho jest za to u obecnego prezydenta Lublina, Andrzeja Pruszkowskiego. Może liczyć co najwyżej na debet w banku. Chociaż to on miał w ubiegłym roku najwyższy dochód spośród wszystkich kandydatów na prezydentów miast Lubelszczyzny - ponad 143 tys. złotych. W jednej trzeciej jest współwłaścicielem domu wartego ok. 400 tys. zł.
Najgorzej w tym zestawieniu wypada kandydat Unii Polityki Realnej, który chce walczyć o fotel prezydenta Lublina - Marian Kowalski. Mieszka na 35 metrach kwadratowych, jeździ sześcioletnim fiatem seicento i odłożył zaledwie 1 tys. zł.
- Proszę się nie martwić. Lodówkę mam pełną - mówi kandydat. Pracował na własną rękę. Najpierw prowadził sklep motoryzacyjny, później siłownię. - Nie pracowałem na urzędowych stanowiskach, płaciłem regularnie składki na ZUS i podatki, to mam tyle, ile mam. Ale nic nikomu nie jestem winien.

Więcej o majątkach kandydatów na prezydentów w papierowym wydaniu Dziennika


  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!