wtorek, 21 listopada 2017 r.

Lublin

Karmią bezpańskie psy, ustawili im budę przed blokiem. Niektórym to przeszkadza

Dodano: 8 stycznia 2016, 11:41

Większość sąsiadów traktuje psy bardzo pozytywnie. Są jednak tacy, którym ich obecność przeszkadza. Społeczni opiekunowie bezpańskich czworonogów chcą je uchronić przed schroniskiem
Większość sąsiadów traktuje psy bardzo pozytywnie. Są jednak tacy, którym ich obecność przeszkadza. Społeczni opiekunowie bezpańskich czworonogów chcą je uchronić przed schroniskiem

Mieszkańcy bloków przy ul. Domeyki i Olechnowicza zaopiekowali się dwoma bezdomnymi psami. Ustawili im budę i codziennie karmią.

- Psy wałęsały się po okolicy od listopada. Zostawialiśmy im jedzenie, przygotowaliśmy legowiska – opowiada Violetta, która mieszka przy ul. Olechnowicza. – Sama mam psa i jestem wrażliwa na krzywdę innych zwierząt, dlatego codziennie zanoszę im jedzenie. Podobnie jak inni sąsiedzi. Dbamy o to, żeby miały jak najlepiej, żeby im było ciepło. Postanowiliśmy, że będą to nasze osiedlowe pieski.
Na pomysł postawienia budy wpadła Katarzyna Szczepińska, która przy ul. Nałkowskich prowadzi sklep zoologiczny i salon strzyżenia psów. Zorganizowała na facebooku zbiórkę pieniędzy.

– Zgłosiła się jednak osoba, która dała nam budę za darmo. W związku z tym pieniądze, które udało się zebrać zostaną rozdysponowane wedle życzenia darczyńców – mówi Katarzyna Szczepińska. – Moja propozycja jest taka, żeby przeznaczyć je na potrzeby psów. Większość ludzi, którzy wpłacili pieniądze popiera ten pomysł. Jeśli jednak ktoś będzie chciał zwrot pieniędzy to oczywiście go dostanie.

Jak podkreśla pani Violetta, psy są bardzo spokojne. – Są już tu trzy miesiące i ani razu nie zdarzyło się, żeby były wobec kogoś agresywne. Nikogo nie zaatakowały. Są natomiast bardzo płochliwe, prawdopodobnie mają jakieś złe doświadczenia – mówi mieszkanka. – Większość sąsiadów traktuje je bardzo pozytywnie. Są jednak tacy, którym to przeszkadza, bo ktoś zawiadamiał schronisko i straż miejską. A my wolelibyśmy, żeby psy zostały tutaj, tu będą miały znacznie lepsze warunki.

Jak informuje Robert Gogola, rzecznik Straży Miejskiej w Lublinie, nie ma przepisów, które regulowały opiekę nad bezpańskimi psami. – Można je dokarmiać i zapewniać im schronienie – mówi Gogola. - Ze względu na pogodę, jaką teraz mamy lepiej, jeśli buda wyłożona będzie sianem a nie kocami. Koc szybko namaka i przestaje być dobrym podłożem, nie ma odpowiedniej izolacji.

Wszystko byłoby dobrze gdyby nie to, że część mieszkańców jest przeciwna bezpańskim psom. W ich sprawie strażnicy miejscy otrzymali już 10 zgłoszeń.

– Niektóre interwencje kończyły się przyjazdem na miejsce i strażników i ludzi z schroniska. Z tego wniosek, że część osób rzeczywiście dokarmia i opiekuje się psami, a części mieszkańców wyraźnie to przeszkadza – mówi Gogola. – W takich przypadkach mamy obowiązek reagować, dlatego powiadamialiśmy schronisko. Jest jednak problem z odłowieniem tych psów. Trudno je złapać.

Ostatnie zgłoszenie wpłynęło wczoraj. – Jeden z mieszkańców poinformował nas, że psy zaatakowały jego psa kiedy wyszedł z nim na spacer. Trudno mieć pewność jak będą zachowywały się te psy w kontaktach z ludźmi czy innymi zwierzętami – tłumaczy Gogola. – Psy są bezpańskie. Ludzie je dokarmiają, ale nie ma osoby, która wzięłaby za nie odpowiedzialność np. w razie pogryzienia.

Czytaj więcej o: Lublin domeyki
V
łuki
jerzy
(73) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

V
V (17 stycznia 2016 o 22:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Byłam dzisiaj w schronisku, jeden piesek został brutalnie schwytany w piątek jest zamknięty w pomieszczeniu bez dostępu światła myślę, że może nie przeżyć takiej traumy, natomiast drugi będzie odłowiony przez osaczenie na wędkę taką informację dostałam dzisiaj od pracownika schroniska. Żal ściska za serce jak te pokrzywdzone przez los zwierzęta tam cierpią. Trzeba tam być i to usłyszeć ten żałosny skowyt i płaczące szczekanie. Piszę tę wiadomość do tych wielce przestraszonych mieszkańców Domeyki, którzy chorzy są na znieczulicę społeczną. Nacieszcie się swoją podłością, a los się wam odwdzięczy. Jestem przerażona jak cierpią zwierzęta w schronisku.

Rozwiń
łuki
łuki (17 stycznia 2016 o 21:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

po.1 do wielce oburzonych.. czy pani zglosila zbiorke do Urzedu Skrabowego ...jesli to nie... to.... po.2 kto odpowie za ewentualne pogryzienia i ataki psow( i prosze mi nie wmawiac ze "Te pieski nie gryza" bo wlasnie od takiego "od zawsze lagodnego co by muchy nie skrzywidzil" mam do dzis problemy ze zdrowiem i nerwy po na szczecie wygranym procesie sadowym) po.3 kto sprzata po zasrańcach( chociaz to akurat najmniej mnie interesuje bo tam nie mieszkam" jednym slowem robta co chceta a jak trzeba przestrzegac prawa i obyczajow sasiedzkich( prosze poczytać Kodeks Cywilny ) to juz ola bo ga dobrych ludzi krzwydza:/

No nic głupszego nie czytałam jakiś stary piernik pewnie to pisał.

Rozwiń
jerzy
jerzy (16 stycznia 2016 o 19:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

A czy zdajesz sobie sprawę, że nawet wystraszony pies potrafi również ugryźć ?

Moja żona w dzieciństwie została "przestraszona" przez zwierzę. Nikomu nie życzę tego, aby miał być świadkiem traumy (na całe życie) kogoś bliskiego ze swojej rodziny...

A czy zdajesz sobie sprawę, że trzeba pomagać słabszym, może żona została przestraszona przez świnię w korycie bo nie jest wspomniane jakie to było zwierzę a psy dobrych ludzi nie zaczepiają wszystko na ten temat.

Rozwiń
gość
gość (16 stycznia 2016 o 19:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

psy nie są agresywne są bardzo wystraszone i uciekają przed ludźmi, zresztą jednego się już pozbyto wczoraj a drugi prawdopodobnie zniknął dzisiaj czy wszyscy przeciwnicy tych psów są zadowoleni? chodziło tylko o przetrwanie mrozów i Fundacja Animals robiła wszystko żeby psy trafiły w dobre ręce zostały poruszone wszystkie służby żeby tak się stało. Wstydzę się, że mieszkam na jednym osiedlu z takimi snobami, którzy myślą tylko o własnej d....pie. Zobaczymy w lecie jak te wszystkie bezstresowo wychowywane dzieci wylegną ze swoimi mamusiami na dwór, jak będą nam sikać pod oknami bo mamusiom nie chce się pójść do toalety. WSZYSTKIM którzy przyczynili się do zlikwidowania tych psów radzę przemyśleć, że los może odwrócić się przeciwko nim. To były tylko biedne, bezbronne kundle, które straciły dom i nie mogły się odnaleźć wsród podłych ludzi. Pozdrawiam tę część sąsiadów, którzy pomogli przetrwać im te czarne godziny.


psy nie są agresywne są bardzo wystraszone i uciekają przed ludźmi, zresztą jednego się już pozbyto wczoraj a drugi prawdopodobnie zniknął dzisiaj czy wszyscy przeciwnicy tych psów są zadowoleni? chodziło tylko o przetrwanie mrozów i Fundacja Animals robiła wszystko żeby psy trafiły w dobre ręce zostały poruszone wszystkie służby żeby tak się stało. Wstydzę się, że mieszkam na jednym osiedlu z takimi snobami, którzy myślą tylko o własnej d....pie. Zobaczymy w lecie jak te wszystkie bezstresowo wychowywane dzieci wylegną ze swoimi mamusiami na dwór, jak będą nam sikać pod oknami bo mamusiom nie chce się pójść do toalety. WSZYSTKIM którzy przyczynili się do zlikwidowania tych psów radzę przemyśleć, że los może odwrócić się przeciwko nim. To były tylko biedne, bezbronne kundle, które straciły dom i nie mogły się odnaleźć wsród podłych ludzi. Pozdrawiam tę część sąsiadów, którzy pomogli przetrwać im te czarne godziny.

A czy zdajesz sobie sprawę, że nawet wystraszony pies potrafi również ugryźć ?

Moja żona w dzieciństwie została "przestraszona" przez zwierzę. Nikomu nie życzę tego, aby miał być świadkiem traumy (na całe życie) kogoś bliskiego ze swojej rodziny...

Rozwiń
ja
ja (16 stycznia 2016 o 18:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

nie zgadzam sie z opinią ze jak ktoś nie chce pomagać to niech nie przeszkadza itp. Tez mam psa i wrażliwość na krzywdę w stosunku do tych stworzeń, tez pomagam schronisku, biore udział w różnych akcjach, ale są pewne zasady. Jak pomagac to z głową i wzięciem na siebie pewnych konsekwencji. Jak Pani Wioletta moze pisac ze mieszkańcy jej bloku podjeli decyzje ze to beda pieski osiedlowe?? na osiedlu jest kilka bloków i nikt nie konsultował działań z innymi mieszkańcami. Psy robi a sie coraz bardziej pewne siebie i agresywne w stosunku bo innych psów. A jak próbuje sie je odgonić to niemal rzucają sie na nogi. Często słychac wycie i szczekanie, bo te psy nie odpuszczają. Na osiedlu jest sporo małych dzieci. Blok przy którym jest buda nie jest ogrodzony, psy biegaja gdzie chcą, nie wiadomo czyje są, czy nie są chore, czy były szczepione itp. Czy jak dojdzie w końcu do jakiejs przykrej sytuacji to Pani Wioletta weźmie odpowiedzialność na siebie? bądź Pani Katarzyna Szczepińska? zastanawiam sie czy Pani Katarzyna jest mieszkańcem tego bloku że podejmuje pewne działania i akcje. Tu chodzi o bezpieczeństwo innych mieszkańców. Zastanawiam sie czy gdyby obok innego bloku ktoś postawił budę dla biednego amstafa bądź pitbula to czy tez każdy by tak przymykał oko. Przecież to tylko pomoc.....mylne ludzie mają myślenie na temat małych psów...pies to pies...mały czy duży ugryźć potrafi. Zastanawiająca jest tez opieszałość w działaniach straży miejskiej i schroniska. Co to znaczy ze nie mogą złapać tych psów?? może trzeba im pomóc bo ja nie widzę w tym problemu.

nie zgadzam sie z opinią ze jak ktoś nie chce pomagać to niech nie przeszkadza itp. Tez mam psa i wrażliwość na krzywdę w stosunku do tych stworzeń, tez pomagam schronisku, biore udział w różnych akcjach, ale są pewne zasady. Jak pomagac to z głową i wzięciem na siebie pewnych konsekwencji. Jak Pani Wioletta moze pisac ze mieszkańcy jej bloku podjeli decyzje ze to beda pieski osiedlowe?? na osiedlu jest kilka bloków i nikt nie konsultował działań z innymi mieszkańcami. Psy robi a sie coraz bardziej pewne siebie i agresywne w stosunku bo innych psów. A jak próbuje sie je odgonić to niemal rzucają sie na nogi. Często słychac wycie i szczekanie, bo te psy nie odpuszczają. Na osiedlu jest sporo małych dzieci. Blok przy którym jest buda nie jest ogrodzony, psy biegaja gdzie chcą, nie wiadomo czyje są, czy nie są chore, czy były szczepione itp. Czy jak dojdzie w końcu do jakiejs przykrej sytuacji to Pani Wioletta weźmie odpowiedzialność na siebie? bądź Pani Katarzyna Szczepińska? zastanawiam sie czy Pani Katarzyna jest mieszkańcem tego bloku że podejmuje pewne działania i akcje. Tu chodzi o bezpieczeństwo innych mieszkańców. Zastanawiam sie czy gdyby obok innego bloku ktoś postawił budę dla biednego amstafa bądź pitbula to czy tez każdy by tak przymykał oko. Przecież to tylko pomoc.....mylne ludzie mają myślenie na temat małych psów...pies to pies...mały czy duży ugryźć potrafi. Zastanawiająca jest tez opieszałość w działaniach straży miejskiej i schroniska. Co to znaczy ze nie mogą złapać tych psów?? może trzeba im pomóc bo ja nie widzę w tym problemu.

psy nie są agresywne są bardzo wystraszone i uciekają przed ludźmi, zresztą jednego się już pozbyto wczoraj a drugi prawdopodobnie zniknął dzisiaj czy wszyscy przeciwnicy tych psów są zadowoleni? chodziło tylko o przetrwanie mrozów i Fundacja Animals robiła wszystko żeby psy trafiły w dobre ręce zostały poruszone wszystkie służby żeby tak się stało. Wstydzę się, że mieszkam na jednym osiedlu z takimi snobami, którzy myślą tylko o własnej d....pie. Zobaczymy w lecie jak te wszystkie bezstresowo wychowywane dzieci wylegną ze swoimi mamusiami na dwór, jak będą nam sikać pod oknami bo mamusiom nie chce się pójść do toalety. WSZYSTKIM którzy przyczynili się do zlikwidowania tych psów radzę przemyśleć, że los może odwrócić się przeciwko nim. To były tylko biedne, bezbronne kundle, które straciły dom i nie mogły się odnaleźć wsród podłych ludzi. Pozdrawiam tę część sąsiadów, którzy pomogli przetrwać im te czarne godziny.

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (73)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!