poniedziałek, 18 grudnia 2017 r.

Lublin

Katarzyna Surmiak-Domańska "Mokradełko”

  Edytuj ten wpis
Dodano: 5 czerwca 2012, 19:06

Katarzyna Surmiak-Domańska "Mokradełko”, Wydawnictwo Czarne
Katarzyna Surmiak-Domańska \"Mokradełko”, Wydawnictwo Czarne

Gdy autobiografia Halszki Opfer "Kato-tata” pojawiła się w wiejskiej bibliotece, ludzie ustawiali się po nią w kolejce. Podobnie jak po wydany pod koniec lat 90. reportaż niemieckiej dziennikarki. Tematyka obu książek jest podobna: trzydziestoparoletnia kobieta opowiada o tym, jak w dzieciństwie wielokrotnie była gwałcona przez swojego ojca.

Reakcje po obu lekturach były gwałtowne, ale kompletnie inne. Dlaczego? Bo bohaterka pierwszej książki mieszka w Niemczech. Autorka drugiej – tuż za płotem.

To punkt wyjścia znakomitego reportażu Katarzyny Surmiak- Domańskiej. Reporterka Gazety Wyborczej po dwóch latach od ukazania się "Kato- taty” wraca do Mokradełka. Odnawia znajomość z Halszką i namawia ją, by poznała ją ze swoja mamą.

- Bardziej niż ojciec zwyrodnialec intrygowała mnie postać jej matki (...) Matki Polki, chrześcijanki, dobrej gospodyni – pisze we wstępie do "Mokradełka” Surmiak-Domańska.

Ta ciekawość każe reporterce wielokrotnie do Mokradełka, spotykać się z członkami rodziny i sąsiadami Halszki, krok po kroku zdobywać zaufanie jej matki.

Każdy patrzy na Halszkę inaczej, jedni wierzą w jej opowieść, inni nie do końca, ale nikt nie potrafi jej zrozumieć. Nie potrafią wybaczyć Halszce, że wykorzystuje rodzinną tragedie, by brylować w mediach. Że po "takich doświadczeniach” na każdym kroku epatuje swoją kobiecością. Że jest głośna, wesoła, wygadana. Przecież ofiara tak się nie zachowuje!

Autorce "Mokradełka” udało się rozłożyć na części pierwsze i pokazać prawdziwą twarz tej "normalnej polskiej rodziny”. Lista wad jest długa: stereotypowe postrzeganie świata, niezdolność do samodzielnych wniosków czy ocen, strach przed "tym, co powiedzą inni”.

Udało się jej coś jeszcze – na moment wejść do zamkniętego świata matki wykorzystywanej przez lata dziewczyny. Czytając to, co miała do powiedzenia, czytelnik przestaje mieć do niej pretensje o wieloletnie milczące przyzwolenie na to, co działo się z jej córką. Wręcz przeciwnie – zaczyna ją rozumieć. I to jest największa siła tej książki.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!