niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Lublin

Kawalerzy Maltańscy chcą audiencji u arcybiskupa

Dodano: 4 września 2007, 11:48

Prezes Fundacji Kawalerów Maltańskich pod wezwaniem króla Jana III Sobieskiego zamierza przyjechać z Włoch i spotkać się z abp Życińskim.

To efekt wcześniejszych wypowiedzi metropolity, który stwierdził, że w jednej z lubelskich restauracji został bezprawnie założony zakon.

- Żywimy nadzieję, że ekscelencja zechce nam jak najszybciej udzielić audiencji, aby lepiej nas poznać i abyśmy mogli udzielić dokładniejszych wyjaśnień - pisze w liście do redakcji Lugi Bellini Trinchi. Taki sam list został wysłany do lubelskiej kurii.

O sprawie pisaliśmy kilka tygodni temu. Arcybiskup poinformował wtedy, że z konferencji episkopatu dostał wiadomości dotyczące nielegalnie działającego Zakonu Rycerzy Maltańskich pod wezwaniem króla Jana III Sobieskiego. Jako ośrodek zakon miał wybrać jedną z lubelskich restauracji. - Gdyby ktokolwiek wam się przedstawiał, że reprezentuje ten zakon - nie istnieje taki zakon - ostrzegał metropolita. Hierarcha twierdził, że założyli go ci, którzy wcześniej nie dostali się do autentycznego zakonu.

Po naszym tekście restaurator, którego nazwisko łączono z kawalerami maltańskimi, skontaktował się z prezesem Bellinim i rozwiązał umowę wynajmu pomieszczenia.

Zareagowała też Fundacja z Włoch. - Bardzo ubolewamy nad tym, co się wydarzyło, również dlatego, że nie czujemy się zupełnie winni - napisał prezes Bellini. - My biedni Kawalerowie Maltańscy króla Jana III Sobieskiego (...) patrzymy z wielkim podziwem na prawdziwych Kawalerów maltańskich, którzy szanując swoje tradycje przyjmują do swojego grona tylko ludzi szlachetnie urodzonych i wysoko postawionych, jedynie katolików i wyłącznie ludzi rasy białej. Ta anachroniczna selekcja, (...) doprowadziła nas do potrzeby utworzenia (...), nowego zgromadzenia prawnie uznawanego Polsce i w wielu innych krajach.

Prezes przyznaje, że siedziba zakonu znajdowała się w willi, gdzie także jest restauracja. - W sposób inteligentny zdecydowaliśmy, żeby przeznaczyć nasze dochody na dzieła dobroczynne, a nie na wystawne siedziby reprezentacyjne. Ale do nas dochodzi zapach pieczonego mięsa, (...), a nie zapach wypudrowanych szlachciców.

Prezes Bellini chce w październiku spotkać się z arcybiskupem Życińskim i zapewnić go o szlachetnych działaniach jego zakonu.



Pełna treść listu skierowana do arcybiskupa

Czcigodny Księże Biskupie,

Chcielibyśmy poinformować Ekscelencję o niektórych sprawach, o których Ksiądz Biskup nie wie:

My biedni Kawalerowie Maltańscy króla Jana III Sobieskiego, do których autor artykułu zwraca się jako do fałszywych, patrzymy z wielkim podziwem na prawdziwych Kawalerów maltańskich, którzy szanując swoje tradycje przyjmują do swojego grona tylko ludzi szlachetnie urodzonych i wysoko postawionych, jedynie katolików i wyłącznie ludzi rasy białej.

Ta anachroniczna selekcja, która na dzień dzisiejszy trąci śmiesznością, doprowadziła nas do potrzeby utworzenia, również za namową Ojca Świętego Jana Pawła II, nowego zgromadzenia prawnie uznawanego Polsce i w wielu innych krajach, które jest najbardziej aktualnym i dostosowanym zgromadzeniem do nowoczesnego Kościoła rzymskiego.

Do naszego grona przyjmujemy tych wszystkich z każdej grupy społecznej, z każdej religii i rasy i bez potrzeby ponoszenia przez nich jakichkolwiek kosztów, którzy szczerze kochają swego bliźniego i postanawiają zrobić coś dla bliźnich.

Druga wielka różnica pomiędzy nami i Prawdziwymi Kawalerami polega na tym, że Prawdziwi Kawalerowie stanowią zgromadzenie o charakterze militarnym, które zostało przekształcone w bardzo niecodzienny sposób na organizacje humanitarną, zaś my, fałszywi kawalerowie nie, my wierzymy w siłę umysłu. Oni są rycerzami, ale gdzie oni byli, kiedy Kościół Polski był prześladowany, zaś jego przedstawiciele byli upokarzani i zabijani? "Może na jakimś eleganckim przyjęciu?”.

W każdym razie, z powodu tej dziwnej sprzeczności, nas przyjmują na całym świecie, ich zaś nie. To prawda, że nasza siedziba znajduje się w pewnej willi, gdzie jest również pewna restauracja. W sposób inteligentny zdecydowaliśmy, żeby przeznaczyć nasze dochody na dzieła dobroczynne, a nie na wystawne siedziby reprezentacyjne. Ale do nas dochodzi zapach pieczonego mięsa, ze względu na to, że jest to najlepsza restauracja w Polsce, a nie zapach wypudrowanych szlachciców. Zresztą nasz Pan, do tego aby zasłużyć na szacunek nie potrzebował pięknego konia, ale był podziwiany i kochany również dosiadając małego osła.

Niemniej jednak, podajemy do wiadomości Księdza Biskupa, że jesteśmy również właścicielami zamku w Zaklikowie, doprowadzonego do ruiny po przemarszu Niemców i Rosjan, a odnowionego przez nas. Dzisiaj jest to jeden z najpiękniejszych zamków w Polsce.

Z wyrazami szacunku

Prezes Bellini Trinchi Luigi














Czytaj więcej o:
ZBIGNIEW
obywatel
plebejusz
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

ZBIGNIEW
ZBIGNIEW (1 stycznia 2011 o 17:28) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ZNAM OSOBIŚCIE NIEJAKIEGO LUIGI BELLINI TRINCHI DELLA FRANCESCA DI QUINTANA.
SKRĘT PIERWSZEJ WODY.
MOGĘ UDZIELIĆ BLIŻSZYCH INFORMACJI: E-MAIL: aap.sa@gazeta.pl
Rozwiń
obywatel
obywatel (16 sierpnia 2010 o 21:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ooo..czyżby w końcu ktoś się dobrał do nieszanownego pana Ryszarda i jego przybytku "Kuchnia Polska/pizzeria Mamma Mia" w centrum (ostatnimi czasy własnie zamknięte..) oraz "Willa Różana"? Tak...bardzo wysoki poziom on prezentuje jako "kawaler maltański" - niezależnie od tego czy fałszywy czy prawdziwy ( ale na pewno nie jest z TYCH Kawalerów Maltańskich) - zatrudniając ludzi w tych swoich restauracjach, które kipią brudem, nie wypłaca im nie tylko godziwej, a ŻADNEJ pensji.. nie wydaje mi się, aby pracownicy podpisywali lojalkę o charytatywnej pracy na rzecz "zakonu" a tym bardziej właściciela knajpy..a ogłoszenie o poszukiwaniu pracowników wisiało tam przez cały czas istnienia "restauracji" i każdy kto wszedł był zatrudniany, wykorzystywany i wyrzucany (gdy zaczął się upominać o wypłatę) lub sam odchodził gdy nie miał sił się szarpać o wypłatę. Pierwszy raz czuję szczerą wdzięczność dla Arcybiskupa
Rozwiń
plebejusz
plebejusz (5 września 2007 o 16:00) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
mamoną prezez "podzakonu" a ten dzwięk abp lubi to i pozwoli na lubelskiej niwie podziałać
Rozwiń
chart
chart (4 września 2007 o 15:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ta żenująca prowokacja już dawno przekroczyła granice tak dobrego smaku, jak i zdrowego rozsądku. Fakt, że są na świecie ludzie podający się za cesarzy bizantyjskich i rozdający tytuły rycerskie. Jest i w Polsce szereg grup i grupek, których członkowie z namaszczeniem tytułują się hrabiami czy książętami i nadają sobie nieistniejące, acz niezwykle bogate w formie ordery. Nie rozumiem po co ksiądz arcybiskup zwrócił uwagę na jakąś grupę wesołków, czyniąc im w ten sposób niezasłużony zaszczyt i zapewne sprawiając wielką frajdę faktem, że ktoś ich potraktował poważnie. Po cóż tu wdawać się w polemiki z ludźmi tego pokroju, w dodatku wygadującymi ahistoryczne bzdury na temat Zakonu Szpitalników?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!