czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Lublin

Klient OBI domaga się 5 tys. zł zadośćuczynienia

  Edytuj ten wpis
Dodano: 16 grudnia 2008, 21:30

Pewien urzędnik chciał kupić w markecie OBI piłę. Ochrona wzięła go za kolportera fałszywych pieniędzy, a policja skuła w kajdanki. Tymczasem banknot, którym płacił mężczyzna, okazał się prawdziwy.

Wczoraj przed Sądem Okręgowym w Lublinie ruszył proces wytoczony przez mieszkańca Lublina właścicielowi hipermarketu budowlanego. W styczniu tego roku przyjechał z żoną do OBI przy ul. Zwycięskiej. Wybrali piłę i podeszli z nią do kasy, aby zapłacić za towar. Mężczyzna podał kasjerce 100 zł, które tego samego dnia wypłacił z bankomatu przy Krakowskim Przedmieściu. Kobieta włożyła banknot do urządzenia testującego. Pokazało, że jest fałszywy. Przy kasie natychmiast zjawiło się kilku ochroniarzy.

- Jeden z nich sprawdził na dotyk banknot i orzekł, że na sto procent jest fałszywy - opowiadał w sądzie Edward W.

Ochroniarze zaprowadzili mężczyznę na zaplecze. Zamieszaniu przyglądało się kilkadziesiąt osób. Przyjechała policja. Edward W. został skuty w kajdanki i wyprowadzony do radiowozu.

- Potraktowano mnie jak jakiegoś mafioso - skarżył się mężczyzna. - Policjant pytał mnie, ile jeszcze mam podrobionych banknotów. I straszył, że jak posiedzę 48 godzin, to sobie przypomnę.

W końcu mieszkaniec Lublina trafił na przesłuchanie. Po dwóch godzinach od zatrzymania wypuszczono go do domu. Po kilku miesiącach dostał pismo z policji: ekspertyza wykazała, że jego banknot był prawdziwy. Dochodzenie umorzono.
Mężczyzna twierdzi, że bardzo przeżył pomyłkę w sklepie. Kierownictwo marketu odpowiedziało mu, że wszystko odbyło się zgodnie z procedurami. Takie stanowiska prezentował też prawnik firmy na wczorajszym procesie.

- Było takie zdarzenie, ale przebiegało inaczej niż opisuje je powód - stwierdził pełnomocnik OBI. Mają o tym zaświadczyć pracownicy sklepu, którzy zostali wezwani na świadków.

Sąd zwrócił się też o przystąpienie do procesu miejskiego rzecznika konsumentów. To m.in. ze względu na precedensowy charakter sprawy. - Teraz jest mniej skarg na zachowanie ochrony w sklepach niż jeszcze parę lat temu - mówi Lidia Baran-Ćwirta, miejski rzecznik konsumentów w Lublinie. - Rzadziej dochodzi do przekroczenia uprawnień przez ochronę, a sporne sytuacje z klientami załatwianie są dyskretnie, tak, żeby nikt tego w sklepie nie widział.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
UCZCIWY
mosquito
K.
(11) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

UCZCIWY
UCZCIWY (17 grudnia 2008 o 17:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
ZA MAŁO ŻĄDA. ZA TAKI INCYDENT POWINIEN ZAŻĄDAĆ WIELOKROTNIE WIĘCEJ.PRZECIEŻ MOŻNA BYŁO ZAŁATWIĆ TO ZUPEŁNIE INACZEJ BARDZIEJ KULTURALNIE JAK NIE MA SIĘ PEWNOŚĆI.POLICJA TEŻPOWINNA DZIAŁAĆ BARDZIEJ ROZWAŻNIE, A FIRMA POWINNA BYĆ UKARANA, WYPŁACIĆ DUŻE ODSZKODOWANIE I JESZCZE NAWIĄZKĘ NA CHARYTATYWNY CEL. NIE MOŻNA ROBIĆ FALSZERZA Z CZŁOWIEKA UCZCIWEGO. TEN BANKNOT 100 ZŁ BANKOMATU MOŻNA BYŁO SPRAWDZIĆ W BANKU.
Rozwiń
mosquito
mosquito (17 grudnia 2008 o 15:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
chamów elementarnej kultury żaden sąd nie nauczy !
Rozwiń
K.
K. (17 grudnia 2008 o 12:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Maniek napisał:
Bywałem kiedyś w OBI ... takiej chołoty jak tam to nigdzie nie ma. W każdym widzą złodzieja i przestępcę... jak podchodziłem do kasy, to jakby mogli to by mnie prześwietlili...zaglądają po paczkach, pudełkach.
Każdy klient OBI czuje sie jak pospolity przestępca... to jest zwykłe skur......two.
A poza tym... Jest taka zasada, że złodziej w każdym widzi podobnego sobie - ZŁODZIEJA.



Idz do Novej, tam się już jest złodziejem ,po wzięciu koszyka.
Rozwiń
Gość
Gość (17 grudnia 2008 o 11:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
jeśli ktoś się zna choć trochę na zabezpieczeniach w banknotach to śmieje się z tych testerów. Sorry ale taki tester jest gówno wart. Dotykiem można było sprawdzać banknoty 10 lat temu. NA każdym banknocie są wypukłe znaki dla niewidomych. Jednak dzisiejsze fałszywki mają już te znaki.
Do tego wątpię, żeby tester elektroniczny umiał odczytać mikrodruki i linie papilarne!

Pozdrawiam
Pracownik Banku
Rozwiń
P.
P. (17 grudnia 2008 o 11:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jotgie napisał:
Ciekawe, czy konsekwencje poniosła (poniósł) kasjerka (kasjer), wydając błędną ekspertyzę?

Trudno tu winić kasjera - ekspertyzy dokonuje tester banknotów, jeśli pokazał, że jest fałszywy, to kasjer miał prawo (a może nawet obowiązek) uznać go za fałszywy. Ale ochroniarz, który potwierdził to "na dotyk".... Nie wiem jak to skomentować.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (11)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!