wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Lublin

Kłótnie o bidula

Dodano: 25 września 2006, 11:39
Autor: Dominik Smaga

Niegospodarność i kumoterstwo zarzucają Ratuszowi mieszkańcy ul. Kilińskiego. Twierdzą, że miasto przepłaciło, kupując od lokalnego działacza dom, w którym mają zamieszkać dzieci z domu dziecka. I chcą by sprawą zainteresowały się "odpowiednie służby”.

Dom przy ul. Kilińskiego to jeden z trzech budynków, które władze Lublina kupiły wychowankom domu dziecka przy ul. Narutowicza. Dzieci wyniosą się z przestarzałego gmachu. Zamieszkają w osobnych domach, w kilkunastoosobowych grupach. Jedna z nich trafi właśnie na ul. Kilińskiego. Nie podoba się to mieszkańcom. Twierdzą, że dom nie nadaje się na taką placówkę. Tłumaczą, że przez brak placu zabaw, dzieci będą bawić się na jezdni, a okoliczne posesje stracą na wartości.
W liście otwartym mieszkańcy ul. Kilińskiego zarzucają władzom miasta, że nie spytały ich o zdanie przed transakcją, która była utrzymywana w tajemnicy. Ale są i ostrzejsze zarzuty. "Czy przyczyną aureoli tajemniczości nie jest fakt, że sprzedaży nieruchomości dokonał Przewodniczący Zarządu Dzielnicy (błąd: chodzi nie o dzielnicę, lecz osiedle - przyp. red.) Sławinek, planujący start w jesiennych wyborach samorządowych(...)?” - czytamy w piśmie od mieszkańców.
- Nie planuję startu w wyborach - mówi Stanisław Marek, przewodniczący zarządu osiedla Sławinek, poprzedni właściciel budynku. Ale nie chce podać kwoty, jaką zarobił na tej transakcji. Mieszkańcy twierdzą, że było to 600 tys. złotych. Miasto zaprzecza. Według Ratusza, cena nieznacznie przekroczyła pół miliona.
- Do negocjacji zaprosiliśmy kilka osób. Ich oferty oceniała komisja - zapewnia Mirosław Bielawski, zastępca dyrektora Wydziału Geodezji i Gospodarki Nieruchomościami w Urzędzie Miasta i zaprzecza, by zakup budynku miał jakikolwiek związek z funkcją sprawowaną przez Stanisława Marka.
Mieszkańcy ul. Kilińskiego piszą też, że ściany budynku przemakają i są zagrzybione. A "ogrzewanie jest bardzo kosztowne - elektryczne typu podłogowego”. - Nie wiem, skąd moi byli sąsiedzi mają takie informacje. Żaden z nich nigdy nie był u mnie w domu - twierdzi Marek. - A ogrzewanie jest dwojakie: podłogowe i centralne gazowe. Zaprzecza też twierdzeniom sąsiadów, jakoby wiosną tego roku w budynku doszło do wybuchu gazu, który mógł osłabić konstrukcję domu. - Kto taką bzdurę napisał - oburza się osiedlowy radny. Ratusz zapewnia, że dom przed zakupem był bardzo wnikliwie oglądany przez ekspertów.
W budynku ma zamieszkać czternaścioro dzieci. Będą miały do dyspozycji sześć pokoi i trzy łazienki. Przeprowadzka planowana jest ws
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!