niedziela, 19 listopada 2017 r.

Lublin

Klub Shine w Lublinie. "Pobili nas ochroniarze"

  Edytuj ten wpis
Dodano: 13 marca 2012, 19:29

Klub działa od kilku tygodni. Policja była wzywana już dwa razy (Jacek Świerczyński)
Klub działa od kilku tygodni. Policja była wzywana już dwa razy (Jacek Świerczyński)

Ochroniarze potraktowali mnie gazem i wyrzucili na ulicę, jak przedmiot. Pobili też mojego męża i przyjaciela – tak nasza Czytelniczka opisuje wizytę w lubelskim klubie Shine. Właściciel lokalu wszystkiemu zaprzecza.

Do incydentu doszło 10 marca wieczorem. Pani Marlena razem z przyjaciółmi miała świętować w Shine imieniny znajomego. Grupa wynajęła lożę. Część towarzystwa przyjechała wcześniej, kupiła bilety i weszła do klubu. – My przyjechaliśmy chwilę później – relacjonuje pani Marlena. – Tłumaczyliśmy "selekcjonerom”, że mamy rezerwację, ale usłyszeliśmy, że nie wejdziemy. Bez podania powodów. Byliśmy ubrani elegancko. Nikt nie chciał słuchać, że mamy zarezerwowaną i opłaconą lożę.

Naszej Czytelniczce nie udało się dodzwonić do przyjaciół w środku. Ale razem z grupą innych kobiet dostała się do klubu. – Czekając w korytarzu na resztę, rozmawiałam z ochroniarzem na temat naszej rezerwacji – dodaje pani Marlena. – W trakcie rozmowy dwaj ochroniarze podnieśli mnie, wynieśli i wyrzucili na ulicę. Jak jakiś przedmiot. Spryskali mnie po całej twarzy gazem pieprzowym.

Wtedy zareagowali jej mąż i przyjaciel, którzy stali w kolejce. – Kiedy podnosili mnie z ziemi, zostali osaczeni przez ochronę i przewróceni. Przyjaciel został trzykrotnie uderzony w twarz, mąż rzucony na bruk. Obaj zostali spryskani gazem – opowiada pani Marlena. – Wezwaliśmy policję.

– Patrol prewencji sporządził dokumentację. Czekamy, aż wpłynie do komisariatu – wyjaśnia Andrzej Fijołek z biura prasowego policji w Lublinie. – Oznacza to, że sprawa będzie wyjaśniana. Nie wiadomo jeszcze, czy pod kątem wykroczenia, czy przestępstwa.

Pani Marlena całą sytuację opisała w liście do naszej redakcji

Kierownictwo klubu nie ma sobie nic do zarzucenia

– Nasi ochroniarze nikogo nie pobili. To bzdura – zapewnia Bogdan Szczepkowicz, właściciel Shine. – Pani została wyprowadzona z klubu, po czym jej towarzysze rzucili się na ochroniarzy. Byłem przy tym. Na miejscu była też policja. Mamy nagrania z monitoringu. Nikomu nic się nie stało. Jeśli nasi goście czują się pokrzywdzeni, mogą skierować sprawę do sądu.

Bogdan Szczepkowicz nie chciał pokazać nam zapisu z monitoringu.

Shine działa od kilku tygodni. Mundurowi byli wzywani na ul. Jasną również 9 marca. Też miało chodzić o interwencję ochrony, ale policjantom nie udało się odnaleźć zgłaszającego.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Anon HHTL
pomocna
buullllaaa
(70) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Anon HHTL
Anon HHTL (5 lutego 2015 o 12:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Policja jest bezradna, pomijając fakt, że ochrona zachowuje się jakby była nie wiadomo kim.

Nagrania z kamer są wręcz śmieszne, ponieważ teren posiada luki, które ochroniarze znają bardzo dobrze. Gdy dochodzi do rozmowy, wyciągają osobę w miejsce gdzie nie ma kamer. Stojąc na wprost wejścia po lewej stronie od razu przy budynku znajduje się luka. Ochroniarze rozmawiając wyciągają osoby właśnie w to miejsce. Po czym zaczyna się inna rozmowa. Ci ochroniarze zachowują się jakby ktoś im zrobił krzywdę.

Ochrona nie ma prawa używać gazu, bezpodstawnie, ani bić kogoś po twarzy czy też innych częściach ciała. Mają obezwładnić napastnika i poinformować "POLICJĘ" o zdarzeniu. WIĘC GDZIE TU JEST PRAWO? ZAATAKOWANY PRZEZ BEZMÓZGIE YETI, nie ma żadnego prawa w Lublinie? Dodatkowo P sami boją się chodzić do tego klubu, żart? 

Żyjemy w czasach gdzie nagrywanie zdarzeń jest dowodem, więc "poprosili o oddanie telefonu?" kolejny żart? Czyli panowie mają coś do ukrycia, bo gdyby to była słuszna interwencja nie przejęli by się tym.

 
Rozwiń
pomocna
pomocna (2 marca 2014 o 00:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

odradzam, z reka na sercu mowie ze ten "klub" nie jest warty nawet zlamanego grosza. ochrona nie ma szacunku do ludzi, dziewczyne z chlopakiem potraktowali gazem... jak to zobaczylam to powiedzialam, ze nigdy tam nie wejde (zastanawialam sie czy isc, stalelam obok kolejki, w srodku nigdy nie bylam)

Rozwiń
buullllaaa
buullllaaa (9 grudnia 2013 o 15:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

powiem Tyle ten Club to tandeta zero szacunku dla ludzi tam nawet już polacy nie chodza tylko zwykle brudasy do swego kraju won a nie przyjezdzaja i bulgola po swojemu jesteście w Polsce to po polsku mowic ja jak jade za granice mam swiadomosc ze mam mowic po angielsku wiec dostosować się do tego!! a kelnerki to zwykle dzi.....ki zall po prostu jak zdjęcia oglądam po każdej imprezie to az zygac się chce .... zero szacunku czy tutaj club się prezentuje...

Rozwiń
Gość
Gość (2 grudnia 2013 o 10:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

 

Słuchajcie znalazłam tutaj przed chwilą fajną stronkę która wyszukuje aktualne położenie danej osoby, wystarczy podać jej nr telefonu.
Dokładnie nie wiem na jakiej zasadzie to działa ale super sprawa szczególnie gdy wybieracie się całą rodziną gdzieś na wycieczkę :)

Sprawdzaliście? http://fw.pl/lokaliz

 
Mega :D Dzięki wielkie :)

Rozwiń
GOŚĆ
GOŚĆ (2 grudnia 2013 o 09:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Podpisuje się pod ostatnim wpisem i pewnie powiększam grono osób poszkodowanych przez pseudo ochrone klubu shine. ZERO SZACUNKU DO CZŁOWIEKA ZE STRONY TZW. "OCHRONIARZY". klub porażka!!!

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (70)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!