wtorek, 16 stycznia 2018 r.

Lublin

Kobieta przejechana przez autobus zmarła po kilku tygodniach. Jest opinia biegłych

Dodano: 12 grudnia 2017, 20:49

Lekarze opiekujący się kobietą przejechaną przez miejski autobus nie doprowadzili do jej śmierci. Przesądziły o tym obrażenia, które odniosła w wypadku.

(fot. Archiwum)

Do takich wniosków doszli biegli, wyjaśniający okoliczności śmierci 74-letniej kobiety, przejechanej przez autobus komunikacji miejskiej. Do wypadku doszło w marcu ubiegłego roku przy ul. Lwowskiej w Lublinie.
74-latka trafiła do szpitala, gdzie amputowano jej nogę. Kobieta zmarła po paru tygodniach od zdarzenia. Nie ustalono jednak, co było dokładną przyczyną jej śmierci. Syn kobiety wskazywał, że mogło dojść do zaniedbań ze strony lekarzy ze szpitala przy ul. Jaczewskiego. Wskazywał, że przyczyną była niewłaściwa opieka po amputacji.

Śledczy powołali biegłych, którzy mieli wyjaśnić tę kwestię. Prokuratura ujawniła właśnie wnioski, płynące z ponad 80-stronnicowej opinii.

– Według biegłych, przyczyną śmierci kobiety były poważne obrażenia, jakie odniosła w wypadku. Nie stwierdzono, by lekarze opiekujący się później 74-latką przyczynili się do zgonu – wyjaśnia Agnieszka Kępka, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie. – W tej sytuacji kierowcy autobusu postawiony zostanie poważniejszy zarzut, dotyczący spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym.

Pomimo ustaleń biegłych, prokuratura zapowiada, że wątek dotyczący ewentualnych zaniedbań lekarskich zostanie wyłączony do odrębnego postępowania.

Do wypadku doszło kiedy, 74-latka wysiadała tylnymi drzwiami przegubowego autobusu. Zamykające się drzwi przytrzasnęły jej torebkę. Starsza pani próbowała ją wyrwać, straciła równowagę i upadła pod autobus. Kierowca odjechał. Jedno z kół przegubowca zmiażdżyło nogę 74-latki.

Kierowca „dziesiątki” dotarł na przystanek końcowy przy ul. Gęsiej. Dopiero tam zatrzymali go policjanci. Mężczyzna tłumaczył, że nie zauważył wypadku więc nie wiedział, że ktoś ucierpiał. Z ustaleń śledczych wynika jednak, że przynajmniej jeden pasażer widział całą sytuację i alarmował kierowcę.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że zakończenia śledztwa można spodziewać się w grudniu. Podejrzany w sprawie mężczyzna miał za sobą 10 lat doświadczenia za kierownicą autobusu.

>>>

Zobacz także: Potrącenie pieszej w Biłgoraju

WIDEO

Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(6) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (13 grudnia 2017 o 07:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ten gość z autobusu nieźle się wkopał. Nie chcę nikogo osądzać ale wiele razy widziałem jak te gapy zamykają drzwi gdy ludzie wchodzą jeszcze do autobusu....
Rozwiń
Gość
Gość (13 grudnia 2017 o 06:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
no ta,. tyle czasu zajęło dojście do takich wniosków, myślę że mogą biegli ocenić czy lekarze są winni opadom śniegu w tym chorym kraju..
Rozwiń
Gość
Gość (13 grudnia 2017 o 02:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A ilu stronicowy raport będzie wydany czy kierowca mógł widzieć babcię przy "wygiętym" przegubowym autobusie który już po zamknięciu drzwi wyjeżdżał z zatoki ? Czy by były ekspertyzy i wizje lokalne ? Czy jest brane pod uwagę że przed wypadkiem był dołek w tej zatoce co mogło zasugerować kierowcę że to w nim gibnęło autobusem , a zaraz po wypadku naprawiono tą zatokę i usunięto ten dołek . Proszę sprawdzić datę . Nawet prokurator i sędziowie wiedzą że to nie wina kierowcy( bo babcia " walczyła " o torebkę : ) , ale ktoś musi beknąć by zamknąć sprawę .
Rozwiń
gd
gd (12 grudnia 2017 o 21:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
undefined napisał:
Ja tam nie chodzę jak krowa, nie pcham się na chama pod samochody i dlatego mam się dobrze.
 Chylę czoła bo takich ludzi jest już coraz mniej :(
Rozwiń
tak czy nie
tak czy nie (12 grudnia 2017 o 21:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
"Kruk krukowi oka nie wykole" Tyle w temacie
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (6)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!