środa, 18 października 2017 r.

Lublin

Kolejka do rodzenia

  Edytuj ten wpis
Dodano: 6 marca 2008, 17:17

Pan Paweł w nocy z niedzieli na poniedziałek przywiózł rodzącą żonę do szpitala przy Jaczewskiego w Lublinie. Ale na porodówce zabrakło miejsc.

Pojechali więc do szpitala przy ul. Staszica. Ale i tutaj nie było wolnych łóżek.

- W końcu żonę przyjęto, bo lekarze ocenili, że zanim nasze dziecko przyjdzie na świat, na oddziale powinno się zwolnić łóżko. Uważam to za szczęśliwy zbieg okoliczności - opowiada świeżo upieczony tata.

O podobnym szczęściu może mówić Marzena Weśniuk, która dziesięć dni temu przy Staszica urodziła swoje pierwsze dziecko, synka Roberta.

Szpitale w całym regionie nie ukrywają, że o miejsce na oddziale położniczym nie jest łatwo. Tylko w Lublinie ubiegły rok był rekordowy pod względem liczy urodzeń, a statystyki ciągle pną się do góry.

- Mamy nadkomplet pacjentek - przyznaje prof. Marian Semczuk, szef Kliniki Położnictwa i Patologii Ciąży w lubelskim szpitalu przy ul. Staszica. - Np. dzisiaj (w czwartek - przyp. red.) na pewno nie jesteśmy w stanie przyjąć żadnej pacjentki. To także dlatego, że do Lublina przyjeżdżają rodzić pacjentki z całego makroregionu, pomijając po drodze mniejsze szpitale. Tymczasem do nas powinny trafiać głównie skomplikowane przypadki.

Podoba sytuacja jest na oddziałach położniczych w szpitalach przy Jaczewskiego i al. Kraśnickiej.

- Mamy pełne obłożenie. Musimy stale coś przestawiać, żeby pomieścić wszystkie chętne do rodzenia u nas pacjentki - przyznaje Anna Zmysłowska, zastępca dyrektora ds. medycznych szpitala przy al. Kraśnickiej.

Prof. Jan Oleszczuk, kierownik kliniki położniczej w szpitalu przy Jaczewskiego i wojewódzki konsultant ds. ginekologii i położnictwa mówi, że już od kilku lat, rokrocznie, rodzi się coraz więcej dzieci.

- Po pierwsze, teraz rodzą kobiety z wyżu demograficznego sprzed 20 lat. Po drugie, wyraźnie widać, że zaczyna się zmieniać model rodziny. Do niedawna standardem było dwa plus jeden. Teraz norma to dwa plus dwa, a tylko patrzeć, jak będzie dwa plus trzy - prognozuje prof. Oleszczuk.

Na brak pacjentek nie narzekają także szpitale w regionie.
- Wzrost liczby pacjentek na pewno jest, choćby w porównaniu z ubiegłym rokiem - mówi Waldemar Dziki, ginekolog-położnik ze szpitala im. Jana Pawła II w Zamościu.

W samym tylko Urzędzie Stanu Cywilnego w Lublinie od początku tego roku zarejestrowano o 100 maluchów więcej niż w tym samym okresie w poprzednim roku.

- Rekordowy był rok 2007, kiedy to mieliśmy największą liczbę urodzeń od 1946 r. A wszystko wskazuje na to, że w tym roku znów pobijemy rekord - mówi Andrzej Marciniak, kierownik USC w Lublinie.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
zielona kicia
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

zielona kicia
zielona kicia (7 marca 2008 o 10:33) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jest teraz dużo porodów bo to jest efekt poprzedniego lata 2007. Za dwa miesiące będzie mniej bo zaczęła się jesień.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!