poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Lublin

Kolejna śmierć w szpitalu w Abramowicach. Interweniował marszałek

Dodano: 2 września 2009, 21:33

Kolejny w ostatnich tygodniach przypadek śmierci na sepsę w szpitalu neuropsychiatrycznym w Lublinie. I kolejne skargi na złe traktowanie chorych. Szpital odpiera zarzuty.

W środę do naszej redakcji dotarł anonimowy list. "W ubiegłym tygodniu na oddziale dla narkomanów szpitala neuropsychiatrycznego w Lublinie zmarł mężczyzna. Śmierć spowodowana była sepsą” – napisał jego autor.

Dyrekcja szpitala tłumaczy, że mężczyzna trafił do nich z Warszawy. – Został skierowany z jednego z tamtejszych szpitali. Powinien jednak trafić do kliniki chorób zakaźnych, ponieważ wykryto u niego sepsę. Zmarł – mówi dyr. Edward Lewczuk.

To w ostatnich tygodniach kolejna śmierć na sepsę w tym szpitalu. Tydzień temu opisaliśmy przypadek 68-letniej mieszkanki Krasnegostawu. Podczas pobytu w szpitalu neuropsychiatrycznym kobieta dostała odleżyn, które wywołały sepsę. W połowie sierpnia pacjentka zmarła. Jej rodzina twierdzi, że doszło do tego przez zaniedbania personelu szpitala.
Po tej publikacji odezwały się kolejne osoby, informujące o fatalnym traktowaniu chorych w szpitalu w Abramowicach. Zadzwoniła do nas m.in. mieszkanka Zamościa.

– Najpierw były trudności z przyjęciem męża do szpitala, potem nie sposób było dowiedzieć się, jakie leki przyjmuje – opowiada pani Marta. – Gdy zadzwoniłam, słyszałam, jak mówili do męża: "Lecisz z nami w ch… Już my tu pana załatwimy” itp. Interweniowaliśmy u lekarzy. Od nich mąż usłyszał, że coś sobie zmyśla.

Pan Marian batalię ze szpitalem toczy od siedmiu lat.

– Lekarze niemal doprowadzili do śmierci mojego syna. – opisuje. – Odkąd zacząłem się upominać o dobre i godziwe traktowanie mojego syna, zaczął się koszmar. Każda interwencja była traktowana niemal jak zamach na szpital. To, co dzieje się za murami placówki, to skandal.
Co na to szpital? – Na każdy przypadek trzeba popatrzeć z dystansem. Ci ludzie są chorzy, skarżą się na wszystko. Jednak 98 proc. skarg nie znajduje potwierdzenia w rzeczywistości. Choć zdarza się, że ktoś z personelu niewłaściwie się odezwie, czy np. za mocno kogoś przytrzyma – tłumaczy dyrektor Lewczuk.

Twierdzi, że sam dostaje po kilka skarg dziennie. Skarżą się pacjenci, ale i rodziny. – Rodzina jest chyba genetycznie zależna od naszych pacjentów – dodaje Lewczuk.
Po naszej publikacji działalności szpitala neuropsychiatrycznego w Lublinie przyjrzy się Urząd Marszałkowski.

– Na razie przeprowadzimy wstępną kontrolę. W ciągu dwóch tygodni zdecydujemy, czy potrzebna jest gruntowna inspekcja – zapewnił nas wczoraj Arkadiusz Bratkowski, wicemarszałek województwa, odpowiedzialny za służbę zdrowia. – W tym szpitalu leczeni są ludzie, którzy wymagają szczególnej opieki, niekiedy pod przymusem. Ale nie może dochodzić do łamania prawa.
Czytaj więcej o:
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(63) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (15 maja 2017 o 07:23) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Każdy rozsądny człowiek wie że psychiatryki to są miejsca gdzie ludzi traktuje się przedmiotowo a nie podmiotowo, spróbujcie porozmawiać z psychiatrą o skutkach ubocznych stosowania psychotropów to zacznie świecić oczami. Psychotropy to nic innego jak sposób utylizacji czy też powolna eutanazja człowieka. W przypadku wystąpienia zaburzeń psychicznych to rodzina powinna stanąć na czubku głowy by wesprzeć członka rodziny. Psychiatrzy to często niejednokrotnie skrajni egoiści przepisujący końskie dawki leków a w przypadku wystąpienia efektów nieporządanych często informują celowo rodziny pacjentów że tak ma być. Po psychotropach i ich przyjmowaniu kolejno przez kilka-kilkanaście lat czeka was przewlekłe leczenie schorzeń układu pokarmowego, marskość wątroby i śmierć poprzedzona stanem paliatywnym i tak jak upieraliście się na faszerowanie bliskich psychotropami tak samo nie liczcie później że pozbędziecie się członka rodziny oddając do domu pomocy społecznej (co często sugerują lekarze) jak do psychiatryka od tak bo będzie to was kosztować od 2000 w górę za miesiąc jak już nie będzie nawet w stanie sam się wypróżnić i pójść do toalety. Psychiatryki nie zapewniają nawet tak podstawowych przedmiotów jak papier toaletowy na stołówkach brakuje talerzy i łyżek, warunki higieniczne pozostawiają wiele do życzenia, pościel często jest używana do wycierania fekaliów a po tem po upraniu ponownie do oblekania - a wy się spodziewacie że przeprowadzą skuteczne leczenie, gdzie lekarz prowadzący niejednokrotnie nawet nie przeprowadzi wywiadu z pacjentem a pielęgniarka wołana na pomoc odpowie że nie ma czasu bo w telewizji właśnie lecą wiadomości. Nie życzę nikomu kontaktu z jakimkolwiek psychiatrą a tym bardziej psychiatrykiem, ale każdy ma wolną wolę i decyzja należy do was. Psychiatrzy często mają swoje genialne rozwiązania którymi was omamią jak ubezwłasnowolnienie w sądzie czy Dom Pomocy Społecznej dla członka rodziny czy złoty środek w postaci pigułek które konia by zwaliły z kopyt za których przepisywania są sowicie nagradzani przez firmy farmaceutyczne....
Rozwiń
Gość
Gość (4 maja 2017 o 16:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Szok bandyci w kitlach
Rozwiń
Gość
Gość (17 kwietnia 2017 o 06:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
tam ludzi przywiazuja do lozek pasami tak bys nie mogl sie ruszyc i robil pod siebie jak ze chca to ci wymienia materac i cala reszte noca to jest masakra zaszczane zasrane osoby biegaja po korytarzu a oddzialowy ma wszystko w *** spiac sobie przed telewizorem. wstanie dopiero wtedy kiedy osoby z izolatek sie dra lub tluka w sciany bo nie mozna spac wtedy nikt praktycznie nie spi a bogu ducha winna chora osoba dostaje becki i zostaje zbluzgana bo jasnie hrabia oddzialowy nie moze spac
Rozwiń
Gość
Gość (23 lutego 2017 o 19:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zero opieki morduja ludzi
Rozwiń
Matka pacjentki
Matka pacjentki (14 sierpnia 2016 o 03:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Różne zdania każdy może mieć.moja córka też leżała w tym szpitalu, nie dawała rady z emocjami.nastolatka.personel-Ile ludzi tyle charakterów.lekarze,kompetentni do bólu,chylę czoła.tylko jak wypowiedzieć się mam,jeśli jako pielęgniarki,lub inna pomoc,doprowadziły do pobytu w tym szpitalu mojego dziecka.dyrekcja pewnie nie wie kogo zatrudnia.małolaty zostawiane przez rodziców jako nastolatki, bo za chlebem do Niemiec wyjeżdżali. Matka w tym szpitalu pracuje,bierze urlop i wyjeżdża. Pod nieobecność rodziców,córki imprezuja, nawet jak jedna z nich Ewa Wajrak jako nieletnia związała się o dużo starszym recydywista skazanym za morderstwo, i mieszkała z nim pod okiem matki która pracuje w tym szpitalu,to matka się cieszy z tego.w następstwie tego, jak mój już były mąż był za granicą ta sama Ewa, i jej siostra Anita Wajrak bawią się z zonatymi i dzieciatymi facetami. I rozbijają rodziny.takie osoby pracują m.in.w tym szpitalu. Więc mogę tylko ostrzec przed personelem o nazwisku Wajrak, na chwilę obecną,a mam nadzieję, że długo pracować tam nie będą,żeby nie szkodzić pacjentom. 
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (63)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!