poniedziałek, 20 listopada 2017 r.

Lublin

Kolejne bum na fatalnym rondzie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 27 marca 2008, 16:47
Autor: Paweł Puzio

Wczoraj rano znów doszło do kolizji na rondzie im. metropolity Piotra Mohyły
w Lublinie.

Jeden kierowca zjeżdżał z ronda, drugi uważał, że nie wjeżdża na rondo. To już 23 stłuczka w tym miejscu tego roku.

We wtorek opisywaliśmy komunikacyjny horror na rondzie im. metropolity Piotra Mohyły. Zbiegają się tu bardzo ruchliwe ulice: Ruska, Podzamcze i Lwowska. Kierowcy i policjanci mówią jednogłośnie: oznakowanie musi być bardziej czytelne, tak aby kierowcy nie przegapiali momentu, że zbliżają się do ronda.

- Do stłuczek dochodzi, bo kierowcy nie czytają znaków. Lublinianie znają to miejsce i jeżdżą na pamięć. Ale ludzie z innych miast biorą to rondo za zwykłe skrzyżowanie i wymuszaj pierwszeństwo. Myślę, że dobrym rozwiązaniem byłyby duże czytelne poziome znaki ostrzegawcze - mówi Arkadiusz Kalita z Wydziały Ruchu Drogowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.

Pokonanie ronda metropolity Mohyły przypomina balansowanie nad przepaścią.

Chwila nieuwagi i blacharz z lakiernikiem mają zajęcie. - Zawsze, gdy przejeżdżam przez to rondo, zwalniam. I rozglądam się czy jakiś szaleniec nie szarżuje w moją stronę przekonany, że ma pierwszeństwo przejazdu. Zwłaszcza ci jadący z góry ulicy Podzamcze i od strony ronda pod Zamkiem w ulicę Podzamcze. Już nieraz ostrożność uratowała mnie i mój samochód - mówi Tomasz Mazur, kierowca z Lublina.

Kierowcy jasno mówią - potrzebne jest bardziej czytelne oznakowanie. - Jak tylko warunki atmosferyczne pozwolą, to w pierwszej kolejności odnowimy oznakowanie poziome na rondzie Mohyły i Dmowskiego. Myślę, że zdążymy przed początkiem maja - mówi Eugeniusz Janicki, dyrektor Wydziału Dróg i Mostów w Urzędzie Miejskim w Lublinie. Janicki dość sceptycznie odnosi się do zainstalowania np. tarek ostrzegawczych na dolotach do ronda. - Na pewno przeanalizujemy kwestię dodatkowego oznakowania. Nie mogę jednak powiedzieć, kiedy podejmiemy konkretne decyzję. Jak zwykle zależy to od dostępnych środków w budżecie miasta - dodaj‑ dyrektor Janicki.

Tymczasem większość internautów uważa, że sytuacja na rondzie to... wina kierowców. Piszą w komentarzach, że kierowcy muszą po prostu czytać znaki.

Część jednak uważa, że przydałoby się dodatkowe oznakowanie, aby kierowcy spoza Lublina nie tracili głowy.

Do sprawy wrócimy.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
RaPi
lublinianin
FIDELUS
(9) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

RaPi
RaPi (28 marca 2008 o 19:10) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Generalną zasadą jest to że trzeba uważać i patrzeć na znaki. Tubylcy znają to rondo więc radę sobie dają. Nie wiem jak wytłumaczyc zachowanie obcych. Wiadomo że znaki drogowe to podstawa zwłaszcza takie jak usta pierszeństwa.

Zachowania typu wymuszenia pierszeństwa to już inny temat dotyczący poziomu kultury polskich kierowców. Jednym się spieszy więc nie bacząc na nic wpychają się gdzie się da, zaś ci drudzy gdy są na pierszeństwie mają wszystko w nosie i do głowy im nie przyjdzie żeby przepuścić jedne czy dwa auta.

Wystarczy torchę wolniej ostrożniej i kulturalniej. Dzieki temu będzie bezpiczeniej i szybciej bez korków. Może kiedyś polscy kierowcy dorosną do tego....
Rozwiń
lublinianin
lublinianin (28 marca 2008 o 10:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Na tym rondzie dochodzi do wymuszeń pierwszeństwa bo jest tam spore natęrzenie ruchu i jkaby się nie wymusiło (szczgólnie jadąc od Lwowskiej) to trzeba strasznie długo stać.
Rozwiń
FIDELUS
FIDELUS (28 marca 2008 o 09:51) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A MOŻE PATRON NIESZCZEGÓLNY PECHA PRZYNOSI KIEROWCOM.???
Rozwiń
zapominalski
zapominalski (28 marca 2008 o 09:07) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Problemem jest to, że jest to zwykłe rondo z pierwszeństwem dla tego, kto znajduje się na rondzie. Wszystkie ulice dojazdowe do ronda (poza Ruską) są uprzywilejowane i kierowcy jadą "na pamięć". Sam się łapałem na tym, że ostro hamowałem jadąc od Gali pod górę - przejeżdżam rondo pod Zamkiem na światłach i zaraz za nim mam zwykłe rondo. Nie problem się zagapić.

Nie wiem, czy rozwiązanie upłynniające ruch (czyli rondo bez świateł) jest sensowne w sytuacji gdy rondo pod Zamkiem jest sterowane światłami - powstają korki od strony Kalinowszczyzny i ruch się korkuje. Tak więc może światła nie były by tak głupim rozwiązaniem. Lepiej stać w korku niż leżeć na cmentarzu lub stać w kolejce do blacharza
Rozwiń
Fox147
Fox147 (28 marca 2008 o 09:00) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wystarczą progi zwalniającę. O swoją furkę każdy dba i na pewno zwolni. Jak nie zwolni, połowę niemieckiego złomu zostawi na garbie.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (9)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!