wtorek, 17 października 2017 r.

Lublin

Komendant Szczeklik wystawia rachunek za traktowanie go jak przestępcę

  Edytuj ten wpis
Dodano: 16 czerwca 2009, 18:04

Ponad 900 tys. zł domaga się Władysław Szczeklik za krzywdy, których doznał przez niesłuszne oskarżenie o łapownictwo. Pozew wpłynął już do Sądu Okręgowego w Lublinie.

- Człowiek ma tendencję do zapominania, ale dramatyczne wspomnienia z ostatnich siedmiu lat wciąż powracają - mówi Władysław Szczeklik. - Żyć tak, jak przed aresztowaniem już się nie da.

W. Szczeklik robił w policji błyskotliwą karierę. Był naczelnikiem wydziału przestępczości gospodarczej w Komendzie Miejskiej Policji w Lublinie. Wkrótce awansował na komendanta w Białej Podlaskiej z widokami na objęcie posady szafa całego lubelskiego garnizonu.

Wszystkie plany legły w gruzach w grudniu 2001 r. Z gabinetu komendanta trafił do celi. Prokuratura oskarżyła go, że pod koniec lat 90. - jeszcze jako szef wydziału PG w Lublinie - brał łapówki od Pawła P., właściciela jednego z lubelskich lombardów. W zamian miał przekazywać informacje o działaniach policji.

Szczeklik spędził w areszcie pięć miesięcy. Po wyjściu na wolność rozpoczął walkę o uniewinnienie. Jeździł po Polsce i zbierał dowody. Ustalił, że w czasie, kiedy rzekomo brał łapówki Paweł P. był nad morzem. Świadczyły o tym rachunki.

Siedmioletnia gehenna zakończyła się uniewinnieniem. Mało tego. Sąd Okręgowy w Lublinie wytknął prokuraturze, że prowadziła śledztwo w sprawie Szczeklika w sposób tendencyjny, urągający zasadom rzetelnego procesu.

Na to właśnie powołują się prawnicy policjanta w pozwie skierowanym przeciwko Skarbowi Państwa. Ponad 200 tys. zł z żądanej kwoty to odszkodowanie za utracone zarobki, premie, mniejszą emeryturę i pieniądze wydane na obrońców z procesu karnego.

700 tys. zł to z kolei zadośćuczynienie za krzywdy moralne. Szczeklik trafił do celi z kryminalistami, którzy wiedzieli, że jest policjantem. Grozili mu i ubliżali. Na badana lekarskie jeździł skuty kajdankami w nadgarstkach i kostkach. W ten sposób są przewożeni tylko wyjątkowo niebezpieczni przestępcy.

- Odwrócili się ode mnie niektórzy znajomi, a obcy, widząc "skorumpowanego policjanta”, przechodzili na drugą stronę ulicy - żali się Szczeklik, który wrócił do pracy w policji.

Wspiera go Helsińska Fundacja Praw Człowieka. Objęła jego sprawę Programem Spraw Precedensowych. Na jej zlecenie będą go reprezentować warszawscy adwokaci.

Jak i dlaczego doszło do oskarżenia Szczeklika? To wciąż wyjaśnia prokuratura w Suwałkach.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Antek
wolf
~gość~
(16) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Antek
Antek (1 października 2014 o 20:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Oh jakie słodkie to zdjecie Pana Szczeklika z żoną, którą wkrótce po zakończeniu sprawy i wzieciu 400tys odszkodowania ogołocił z całych pieniędzy i zostawił . Jak widać jego sprawa nic go nie nauczyła ...

Rozwiń
wolf
wolf (26 września 2009 o 22:01) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
nosił wilk razy kilka ...
Rozwiń
~gość~
~gość~ (23 września 2009 o 10:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
nick napisał:
Czy prokurator lub prokuratorzy prowadzący to śledztwo ponieśłi odpowiedzialność za niedopłenienie obowiązków obiektywnego prowadzenia sprawy? Dlaczego za skutki wywołane przez prokuraturę wszyscy mamy terza ponosić odpowiedzialność?


Bo POLSKIE prawo na to pozwala....
Rozwiń
nick
nick (23 września 2009 o 09:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Czy prokurator lub prokuratorzy prowadzący to śledztwo ponieśłi odpowiedzialność za niedopłenienie obowiązków obiektywnego prowadzenia sprawy? Dlaczego za skutki wywołane przez prokuraturę wszyscy mamy terza ponosić odpowiedzialność?
Rozwiń
podatnik
podatnik (17 czerwca 2009 o 05:23) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
prawda jest też i taka, że sami policjanci nie są bez winy. pomawiają ludzi o czyny których ci nie popełnili, np. oskarżają kogoś kto jest lekko nietrzeżwy o pobicie policjanta w trakcie kontroli, kiedy sami pobili człowieka. człowiek ma ślady pobicia, policjant żadnych, a jednak prokurator uznaje oskarżenie policjanta o pobicie go na służbie za wiarygodne i każe bogu ducha winnego człowieka. np. ostatnio Maleńczuk czy piłkarze, zresztą znam też inne przykłady. takie oskarżanie niewinnych ludzi, oddziałuje na prokuratorów, którzy już sami, chyba, nie wiedzą kto jest winny a kto nie. komu wierzyć na słowo, a komu nie. sami policjanci swoim postępowaniem na służbie doprowadzają do dwuznacznych sytuacji. gdyby słowo policjanta odpowiadało bezwzględnie prawdzie, nie dochodziłoby do sytuacji w jakiej znalazł się pan Szczeklik.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (16)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!