środa, 28 czerwca 2017 r.

Lublin

Komornik zajął pensje w szpitalu

Dodano: 8 grudnia 2003, 16:51
Autor: Ewa Stępień

Tylko część poborów za listopad dostali pracownicy szpitala przy al. Kraśnickiej. Czy przed świętami dostaną resztę wynagrodzeń? Nie wiadomo. - Jak długo jeszcze będziemy upokarzani - pytają ludzie.

- My, technicy radiologii na głowę wzięliśmy do ręki po ok. 300 zł listopadowej pensji - mówi Mirosław Abramowicz, przewodniczący Związku Techników Radiologii w szpitalu. - To połowa tego, co powinniśmy dostać. Podobno na dzień dzisiejszy więcej wypłat się nie przewiduje.
Sytuacja kryzysowa ciągnie się od miesiąca. Najpierw zabrakło pieniędzy na należności za październikowe dyżury lekarskie i pielęgniarskie. Dlatego, że komornik zajął 470 tys. zł z tytułu wyroków komorniczych związanych z podwyżkami o 203 zł. Szpital potrzebował na ten cel 250-300 tys. zł. I jakoś je wygospodarował.
- Pieniądze za październikowe dyżury wypłacono nam w całości - przekazała nam wczoraj Mariola Orłowska, przewodnicząca Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych w szpitalu. - Ale zagrożone są całe należności za dyżury w listopadzie. Cięcia dotyczą też pensji, które okrojono nam do 50 proc.
Komornik wszedł na konto, ponieważ przychodzą do niego byli i obecni pracownicy z prawomocnymi wyrokami sądowymi. Chcą odzyskać pieniądze z tytułu ustawowej podwyżki o 203 zł. - Jeszcze w październiku z tego tytułu komornik zajął nam 470 tys. zł, teraz już ponad 1 mln zł. Tak lawinowo spływają do niego sądowe wyroki - mówi Karol Stpiczyński, zastępca dyrektora ds. finansowych. - Mało tego. Egzekucje komornicze szykują też dostawcy.
Dyrekcja ostrzega, że jeżeli pracownicy nie wstrzymają się z żądaniami wypłaty, to i grudniowe pensje, i w ogóle byt szpitala też będą zagrożone.
Pieniądze podzieliły załogę. Jedni twierdzą, że trzeba dochodzić swego, inni są zdania, by się wstrzymać. - W szpitalu panuje zbiorowa histeria - mówi jedna z pielęgniarek. - Krążą różne pogłoski, które są powodem, że ludzie idą do sądów i komorników. Boją się o swoje pieniądze, bo mówi się, że szpital upadnie i że potem nikt ich nie odzyska.

Ryszard Sekrecki, dyrektor szpitala przy al. Kraśnickiej

Kto to wie, jak to będzie z tymi wypłatami. Choćbym nie wiem ile załatwił pieniędzy, to i tak czeka na nie - w imieniu pracowników - komornik. To jest jak kwadratura koła. Robimy jednak wszystko, by wypłacić ludziom drugą część pensji. I by ten rok zamknąć bez zobowiązań wobec pracowników.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!