wtorek, 12 grudnia 2017 r.

Lublin

Kompani Niny stanęli przed sądem

  Edytuj ten wpis
Dodano: 8 sierpnia 2007, 18:07

Ku... - krzyczał na sali rozpraw Konrad N., gdy coś działo się nie po jego myśli. Drugi z oskarżonych Paweł N. starał się z kolei wyglądać na skruszonego

Przepraszam i proszę o wybaczenie - wyrecytował beznamiętnie formułkę.
Wczoraj proces obu mężczyzn ruszył przed Sądem Okręgowym w Lublinie. Prokuratura oskarża ich o próbę zabójstwa studenta Andrzeja K., którego skatowali i kilkunastokrotnie ugodzili nożami.
- Przyznaję się, ale nie chciałem zabić - powtarzali jeden po drugim. Pod oczami mieli wytatuowane kropki, na szyjach tatuaże, a w kartotekach nieciekawą przeszłość. Przypomnienie jej bardzo rozbawiło Konrada N. Wybuchł śmiechem, gdy sędzia wspomniał, jak kiedyś uderzył młotkiem w głowę młodą dziewczynę.
O napaści na studenta pisaliśmy wielokrotnie. 11 stycznia, późnym wieczorem 20-letni student wsiadł w centrum Lublina do autobusu linii nr 39. Z tyłu siedziała grupa nastolatków. Kpili z pasażerów. Wyśmiewali też długie włosy studenta Andrzeja K. Zagrozili, że mu je obetną.
- Kiedy wysiadałem, jedna z tych dziewczyn powiedziała do mnie "wyskakuj z kasy” - opowiadał w sądzie Andrzej K. - Popchnęła mnie. Potem okazało się, że była to 15-letnia Nina P., mimo młodego wieku dobrze znana wymiarowi sprawiedliwości. Przed dwoma laty dziewczyna była zamieszana we wrzucenie do studni swojej koleżanki. Kilka godzin przez zajściami w autobusie, wysłuchała wyroku skazującego jej kolegów za usiłowanie zabójstwa.
Za studentem wysiedli z autobusu: Konrad N., Paweł N., Nina, jej siostra i dwie inne dziewczyny. Mężczyźni zaczęli okładać chłopaka pięściami. Dziewczyny przytrzymywały za płaszcz. Student próbował się bronić. Jego opór wzmógł tylko agresję bandytów.
- Z Pawłem wyjęliśmy nasze noże - przyznawał w prokuraturze Konrad N. - Ja pierwszy uderzyłem. Nie wiem, o czym wtedy myślałem.
Andrzej K. zorientował się, że jest ranny dopiero, gdy napastnicy zostawili go w spokoju. Zobaczył, że krwawi. W szpitalu przeszedł operację.
Nina P. stanęła przed sądem rodzinnym. Na wczorajszym procesie odpowiadała tylko jej siostra. Prokuratura oskarża ją o bicie studenta oraz o zacieranie śladów. W komisariacie próbowała wyrzucić do ubikacji nóż jednego z bandytów.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
zmija
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

zmija
zmija (17 sierpnia 2008 o 23:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Szkoda, że została zniesiona kara śmierci.Tylko taki wyrok byłby sprawiedliwy dla tych BANDYTÓW.Ten wyrok ,który otrzymali ,to jest KPINA !!!! Za samą obrazę sądu powinni dostać porządną karę ...Chyba ,że na sędzinie wulgaryzmy ,jakimi ją obrzucano , nie zrobiły żadnego wrażenia. Sąd pierwszej instancji zasądził po 15 lat i 1,6 miesięcy za obrazę sądu. Sąd drugiej instancji zmniejszył wyrok do 13 lat (a gdzie obraza sądu) i na dodatek do tego wyroku można wnieść zaskarżenie.Pytanie -po jakim czasie mogą się starać o zmniejszenie kary tzn ile faktycznie mogą odsiedzieć z przysądzonego 13 letniego wyroku (5-6 lat ,czy mniej???) Hmm-KPINA ,śmiech na sali....Wyjdą i dalej będą napadali na niewinne osoby (jedna za mało według sądu).Szkoda słów,po prostu szkoda słów,a na dodatek ,to jakże GŁUPIE tłumaczenie obrony ,że ich świadomość jest jeszcze nie ukształtowana i że zadając 5,czy 7 ran nożem ,nie chcieli zabić.Hmm brak słów,żeby powiedzieć to ,co się czuje w tej sytuacji..
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!