wtorek, 6 grudnia 2016 r.

Lublin

Koniczynka do tablicy

Dodano: 11 września 2002, 21:42

Ludowcy nie chcą firmować niekompetencji, dlatego wprowadzili weryfikację wewnętrzną. Egzamin zdawać będzie tylko część członków partii

Około stu kandydatów PSL na samorządowców przystąpi dziś do specjalnego egzaminu. Kto go nie zaliczy, nie ma szans na start w najbliższych wyborach.
– To bardzo dobry pomysł – uważa Lucjan Orgasiński, szef wojewódzkiego sztabu wyborczego lubelskiego PSL. – Szczególnie w przypadku osób, które zamierzają zostać wójtami, burmistrzami czy prezydentami. Dlaczego? Bo właśnie oni od przyszłej kadencji przejmą rolę całego zarządu. A to oznacza, że na ich barkach spocznie dużo większa władza, ale tym samym większa odpowiedzialność – tłumaczy.
W najbliższych wyborach do trzech szczebli samorządu lubelski PSL wystawi 66 kandydatów do sejmiku, 816 do rad powiatów i ponad 3 tysiące do rad gmin. Z tego do egzaminu przystąpi około setki. A co z pozostałymi? Egzamin adresowany jest dla osób, którzy dopiero rozpoczynają swoją karierę w samorządzie. Takich osób jest właśnie około stu.
Na egzamin składa się 45 pytań, które opracowali eksperci PSL, przedstawiciele administracji rządowej i samorządowej. – Pytania już dotarły do nas z Warszawy. Gdzie się znajdują obecnie? W zalakowanej kopercie, w naszym sejfie na Karłowicza (siedziba lubelskiego PSL). Z pewnością nikt wcześniej nie miał do nich dostępu – zapewnia Orgasiński.
Pytania dotyczyć będą czterech kwestii: finansów publicznych, integracji z Unią Europejską, znajomości przepisów związanych z funkcjonowaniem samorządu terytorialnego oraz tzw. wiedzy ogólnej o regionie. Kandydaci na radnych obawiają się szczególnie tej ostatniej. Dlaczego? – Bo pytania są skonstruowane dość podchwytliwie. Przykład? W jednym z województw pojawiło się takie pytanie: Ile wyższych uczelni jest w stolicy Pana regionu. I bądź tu mądrym, czy chodzi o państwowe czy prywatne, czy może o wszystkie – zastanawiają się kandydaci na radnych.
By zaliczyć egzamin, pozytywnie trzeba odpowiedzieć na co najmniej 60 procent pytań. Komu się to nie uda ma szansę przystąpić do poprawki. Jeśli jednak pytania okażą za trudne będzie musiał zapomnieć o karierze w samorządzie. Przynajmniej w tej kadencji.
– Nie boję się – zapewnia Krzysztof Karczmarz, ludowy kandydat na wójta Ostrówka. – Za dużo też się nie przygotowuje. Dlaczego? Bo ta problematyka jest mi bardzo dobrze znana. Ze szkoły: skończyłem politologię i studia podyplomowe, a także z doświadczenia: od czterech lat jestem radnym. Poza tym liczę, że egzamin nie będzie trudny.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO