środa, 18 października 2017 r.

Lublin

Koniec zajęć dodatkowych w przedszkolach? Przez nowe przepisy

  Edytuj ten wpis
Dodano: 28 sierpnia 2013, 18:05
Autor: Dominik Smaga

Dzieci z Przedszkola nr 18 przy ul. Lipowej w Lublinie (Wojciech Nieśpiałowski)
Dzieci z Przedszkola nr 18 przy ul. Lipowej w Lublinie (Wojciech Nieśpiałowski)

Tysiące rodziców będzie mieć problem z posłaniem przedszkolaków na rytmikę, angielski, gimnastykę, czy ćwiczenia logopedyczne. Organizację takich zajęć mogą uniemożliwić nowe przepisy.

Od 1 września w publicznych przedszkolach nie zmieni się to, że za darmo jest pięć godzin zajęć, a każda następna jest płatna. Zmieni się to, że opłata w całym kraju ma być taka sama: jedynie 1 zł za godzinę. Ma to wystarczyć także na zajęcia dodatkowe, za które rodzice płacili dotąd osobno.

– To nierealne – stwierdza Paweł Kędracki, burmistrz Parczewa. – To nowa, trudna sytuacja – przyznaje Beata Krzyżanowska, rzecznik prezydenta Lublina. Tu do miejskich przedszkoli dostało się ponad 8300 dzieci.

Nawet gdyby ktoś z rodziców chciał dopłacić, publiczne przedszkole nie może od niego wziąć nic ponad złotówkę.

– A przecież nie chcemy rezygnować z zajęć dodatkowych. Chcemy, by dzieci rozwijały się prawidłowo i by miejskie przedszkola były konkurencyjne – mówi Augustyn Okoński, dyrektor Wydziału Oświaty w Urzędzie Miasta w Chełmie.

Co dalej? Nad tym głowią się samorządy w całej Polsce. Ministerstwo Edukacji Narodowej podpowiada im trzy wyjścia. Ale zdaniem samorządów – każde jest złe.

Wyjście pierwsze: dyrektor powierza zajęcia swoim nauczycielom. Ale ci muszą mieć do tego kwalifikacje, a zajęcia mają mieścić się w ich czasie pracy.

– Jeśli okaże się, że mam nauczycielkę z certyfikatem z angielskiego i da się jakoś ustawić jej pracę, to poprowadzi zajęcia – mówi Jolanta Błaszczak, dyrektorka Przedszkola nr 63 w Lublinie.

Z tańcem towarzyskim i piłką nożną tak łatwo nie będzie. Własnymi siłami może da się tu zapewnić rytmikę i gimnastykę korekcyjną. Dlaczego? Bo to duża placówka, ma nawet etatowego logopedę. Małe przedszkola mogą o tym tylko pomarzyć.

Tu ministerstwo daje drugie rozwiązanie: zatrudnienie dodatkowej kadry. – Ale to samorządy musiałyby stworzyć etaty – mówi dyr. Okoński. A na to pieniędzy nie ma.

I jeszcze trzecie rozwiązanie: przedszkole powierza zajęcia firmie zewnętrznej. Tu też ministerstwo zastrzega: wszystko ma się mieścić w złotówce. – Nie wiem, czy firma zewnętrzna podejmie się zajęć za taką kwotę – obawia się Jolanta Błaszczak.

Samorządy mniej lub bardziej otwarcie mówią, że szukają sposobu na ominięcie przepisów. – Przy dobrej współpracy dyrektorów i rad rodziców możliwe jest ominięcie problemu – mówi burmistrz Parczewa.

– To rodzice mogliby być tymi, którzy zlecają zajęcia firmom zewnętrznym – dodaje dyr. Okoński – A to, czy zajęcia odbywałyby się w siedzibie takiej firmy, czy po południu w wynajętej od przedszkola sali, to już zupełnie inna sprawa.

W Lublinie na początku września dyrektorzy przedszkola mają naradzać się z rodzicami. Podobne narady będą m.in. w Chełmie, gdzie zajęcia dodatkowe ruszą w październiku, choć nadal nie wiadomo, w jakiej formie.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
halina
lidi
klasa
(36) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

halina
halina (17 października 2013 o 12:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

witam  moja pierwsza corką chodzila to tego przedszkola http://akademia.zlublina.pl  i zajęcia dodatkowe  były wszytskie bezpłatne  również w przpadku mojej drugiej córki która uczęszczała  do tego przedszkola http://bajninio.zlublina.pl  wszytskie zajęcia dodatkowe były bezpłatne łącznie z basenem

Rozwiń
lidi
lidi (24 września 2013 o 20:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Czy wszystkim się wydaje, że nauczycielki nic nie robią?  One mają wystarczająco dużo pracy i w przedszkolu i poza nim. Przecież te dziewczyny całą papierologię ogarniają w domu - plany, scenariusze, projekty a także pomoce dydaktyczne itp. Gdyby robiły to w przedszkolu nasze dzieci byłyby notorycznie połamane. Wiem ile to pracy bo mam przyjaciółkę "przedszkolankę". Czy wydaje się Wam, że za taką pensję nauczycielki będą pisały jeszcze scenariusze z rytmiki, angielskiego, siedziały wieczorami i układały tańce i może chodziły wieczorami na karate żeby się doszkolić ? A gdzie swoje życie ?

A tak poza tym, ciekawa jestem dlaczego ministrowie chcąc wyrównać wszystkim szanse NIE ZRÓWNAJĄ NASZYCH PENSJI ZE SWOIMI ....... Przecież wtedy wszyscy mieliby równe szanse......

zgadzam sie, przedszkolanka tez człowiek

Rozwiń
klasa
klasa (19 września 2013 o 22:46) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

jak to co? uczestniczą z dziećmi w zajęciach. myślisz, że rytmiczka grając na pianinie jest równocześnie w stanie pokierować grupą 25 dzieci pokazując im kroki , układy, zabawy? I dzieci z pewnością w lot pojmują...  Kobieto masz jakąkolwiek styczność z małymi dziećmi?

Mam dużą styczność i w większości przedszkoli nauczycielki nie uczestniczą w zaj. dodatkowych. Mają zawsze 2- 3 dzieci  które pozostają w sali - bo ich nie stać na opłaty ( i bawią sie w tym czasie w kącie).

Rozwiń
NADAM
NADAM (19 września 2013 o 22:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

I BARDZO DOBRZE, A NIE PŁACIŁO SIE ZA PRZEDSZKOLE, I DODATKOW ZA ZAJECIA DODATKOWE, KTÓRE BYŁY W GODZINACH PRACY WYCHOWACÓW, NIECH PANIE SIE WEZMĄ DO ROBOTY I SAME UCZĄ NP. RYTMIKI, ANGIELSKIEGO, CHYBA MAJA POKOŃCZONE STUDIA, KURSY WIĘC NIECH ROBIĄ TO SAME, BEZ PRZESADY. PRZEDSZKOLE KOSZTOWAŁO NP. 250 ZŁ, PLUS ANGIELSKI 30, RYTMIKA 30, ILE TO PIENIEDZY.

Zgadzam się to jest ich zawód. pOTRAFIĄ CHYBA WSZECHSTRONNIE ROZWIJAĆ 3-5 LATKA.

Rozwiń
gatta
gatta (15 września 2013 o 16:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Jeśli nauczycielki są nieprzygotowane to niech się przygotują. Do tego aby śpiewać i tańczyć nie muszą być po konserwatorium (kiedyś rytmikę prowadziły - po studium nauczycielskim. Tam już na egzaminie wstępnym sprawdzano muzykalność. Angielski - poziom zwierząt i częśći ciała też jest dla ludzi wykształconych do opanowania. Taniec chyba też. Więc w czym problem.  A w tym, że zamiast zajmowania się dziećmi przez 2 godź + posiłki dziennie (bo specjaliści się nimi zajmą) tylko tyle za ile mają zapłacone. Papiery robią w domu- mają na to 17 godź tygodniowo w etacie (23 z dziećmi + 17).  Elementy logopedii mają na studiach więc ćwiczenia profilaktyczne znają. Jak dziecko ma problem to niech przyjdzie Pani logopeda z porani opiekującej się danym przedszkolem (teraz to fikcja).

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (36)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!